Społeczeństwo

Jean-Benoît Dunckel:

Artykuł opublikowany 17 marca 2008
Artykuł opublikowany 17 marca 2008
Dziesięć lat minęło od wydania pierwszego albumu Air, "Moon Safari". Połowa francuskiego duetu opowiada nam o awangardzie europejskiej sceny elektronicznej i o tym, czemu Air to nie Radiohead

Za kulisami sceny madryckiej Riviery panuje chaos. Trzy samochody policyjne, dwie karetki, wycie syren - zamieszanie typowe dla miejsca wypadku. Powodem tego jest Nicolas Godin, gitarzysta francuskiego zespołu Air, który właśnie stracił kawałek palca podczas próby dźwięku. Nie wiadomo czy powodem była struna, czy może chciał sobie ukroić kawałek hiszpańskiej szynki Serrano.

Jean-Benoit Dunckel na szczęście nie odniósł ran i ma się nieźle. Nie ma gorszego miejsca do przeprowadzania wywiadu niż bezosobowa garderoba. A jednak udaje nam się wytworzyć coś w rodzaju miłej atmosfery w pokoju umeblowanym jedynie kilkoma krzesłami i przedpotopowym stołem. Karma odbija się od odrapanych ścian.

Z Wersalu do Japonii

Dunkel i Godin dorastali w typowej francuskiej, mieszczańskiej dzielnicy Wersalu. Mający dziś po 39 lat fanatycy muzyki z lat 70. poznali się w liceum. W latach 80. Obydwaj próbowali bez sukcesów zaistnieć jako samodzielni artyści. Godin bezskutecznie wysyłał swoje kompozycje do wielkich wytwórni jak Virgin i studiował równocześnie architekturę. Dunckel uczył matematyki i grał na fortepianie w klubach, przez co później krytycy uznali, że to on jest "odpowiedzialny" za charakterystyczną melodykę Air. Podczas dwunastu lat współpracy wydali trzy albumy, nagrali ścieżkę dźwiękową do filmu i współpracowali między innymi z Charlotte Gainsbourg.

Po chwili rozmowy z Dunckelem widać, że muzyka Air odzwierciedla osobowości twórców. Dunckel pozostaje w permanentnym stanie uniesienia, gdy opowiada o swojej pracy i inspiracjach. "Uwielbiamy jeździć do Japonii, bo tam jest tak czysto. I zawsze jesteśmy zaskoczeni na nowo nowoczesnością". Ich drugi album, Talky Walky jest chyba najmocniej związany z Japonią. Pochodząca z niego niezwykła posenka Alone in Tokyo, znalazła się w filmie Między słowami Sofii Coppoli.

Dunckel opowiada o współpracy z Coppolą, która zaczęła się kilka lat wcześniej, kiedy nagrali całą ścieżkę dźwiękową do jej debiutanckiego filmu Przekleństwa niewinności. "Jedyny problem kinem", podsumowuje Dunkel, "to że możesz pracować bardzo ciężko i nagle, pod koniec realizacji, dowiedzieć się, że twoja piosenka jednak nie wchodzi, bo się nie zmieściła. Tym dla nas jest świat filmu".

Air: ' Przekleństwa niewinności'

Air współpracował także z włoskim pisarzem Alessandro Baricco, miksując swoją muzykę z czytanymi fragmentami jego książki City Reading. "Nikt nie rozumie, czemu to zrobiliśmy", śmieje się Dunckel. "Wszyscy mówili nam że powariowaliśmy". Pytany o doświadczenia z różnymi publikami, udziela zaskakującej odpowiedzi: "Oczywiście, że publiczność jest zawsze inna, ale to, na czym lubię się skupiać, to podobieństwa. Wszyscy mamy w życiu ten sam cel, chcemy być szczęśliwi. Kiedy stałem się tego świadom, sam stałem się szczęśliwszym człowiekiem".

Czesi i Słowacy są według niego najlepszą publicznością, bo "dopiero zaczynają" odkrywać zachodni świat. "Anglicy z drugiej strony są najtrudniejsi do zdobycia, pewnie dlatego, że sami mają mnóstwo własnych zespołów w porównaniu do innych krajów", mówi. "Czesi są najbardziej podatni a Hiszpanie zawsze gotowi do imprezowania". Po wydaniu ostatniej płyty, Pocket Symphony, uznanej za najlepszą w ich dorobku, nie będą chyba musieli już o nikogo zabiegać.

Żaden biznes

Kończymy rozmowę schodząc na temat biznesowy: co Dunckel sądzi o ściąganiu muzyki z Internetu? Wygląda na trochę zrezygnowanego, choć nadal jest przyjazny, to po raz pierwszy zaczyna się zacinać. "To nie jest wina publiki. Z tym nic się nie da zrobić". Po czym zmienia nagle ton: "Unia powinna jakoś temu zapobiec. Przecież oni są w stanie to powstrzymać Radiohead biorą sprawy w swoje ręce i starają się jakoś sami zapobiegać nielegalnemu ściąganiu ich muzyki. To niezły pomysł, ale oni zachowują się jak biznesmeni, a my tak nie potrafimy".

Air występują w Australii do kwietnia 2008

Solowy występ Jean-Benoît Dunckela, (2006)

Darkel