Społeczeństwo

Karima Delii: „Eurodeputowani są oderwani od rzeczywistości”

Artykuł opublikowany 22 marca 2011
Artykuł opublikowany 22 marca 2011
W czwartek, 3 marca, rok po podwyższeniu ich miesięcznego budżetu o 1500 euro, europejscy deputowani opowiedzieli się za jego następną podwyżką o kolejne 1500 euro. Daje to w sumie wzrost wydatków o 27 milionów euro w ciągu dwóch lat, podczas gdy zwykli Europejczycy zaciskają pasa.
Według Karima Delli, eurodeputowanej ugrupowania Europa-Ekologia, członkini organizacji Czarny Czwartek (Jeudi Noir) oraz Ocalmy bogaczy (Sauvons les riches), posłowie są „oderwani od rzeczywistości”.

cafebabel.com: Europejscy deputowani z koalicji partii konserwatywnych i socjaldemokratycznych bronią podwyżki miesięcznego budżetu o 1500 euro za pomocą przepisów traktatu lizbońskiego. Czy rzeczywiście czyni on tę podwyżkę rzeczą nieuniknioną?

Karima Delli: To prawda, że wraz z wejściem w życie traktatu lizbońskiego, wiele ustaw jest przyjmowanych przez „współdecyzję” [zwykła procedura ustawodawcza], podczas gdy wcześniej Parlament mógł jedynie opiniować projekty. Umożliwia to lepszą współpracę krajów członkowskich, co może tylko ulepszyć demokrację europejską. Natomiast ta podwyżka jest niedobrym sygnałem, który wysyłamy do obywateli Unii. Parlament nieustannie żąda ograniczeń w wydatkach państw członkowskich, a jednocześnie sam podnosi wysokość swoich środków finansowych. Grupa Zieloni/WSE przeciwstawiła się temu postanowieniu, które nie ma sensu w tych niesprzyjających warunkach.

cafebabel.com: Proponuje Pani, aby deputowani wyjaśnili swoje wydatki, żeby zweryfikować potrzebę tej podwyżki. Czy teraz rozchody nie są wystarczająco kontrolowane?

Karima Delli: Otrzymujemy 4200 euro na miesiąc na tak zwane główne koszta – wydatki biura, telefony, podróże itp. Jest to duża suma, dlatego, dla zasady, wytłumaczenie wszelkich ponoszonych kosztów powinno być obligatoryjne. Jest to praktykowane na przykład w Wielkiej Brytanii i nie rozumiem, dlaczego nie moglibyśmy zastosować tego systemu na poziomie europejskim. Nie można ot tak roztrwonić środków publicznych. Jako deputowana partii ekologicznej sądzę, że powinniśmy ponadto znaleźć inne możliwości oszczędzania: zniesienie obrad Parlamentu w Strasburgu pozwoliłoby nie tylko zaoszczędzić 180 milionów euro, ale także zredukowałoby ślad węglowy emitowany przez podróżujących parlamentarzystów [obrady Parlamentu przenoszone są cyklicznie pomiędzy Brukselą i Strasburgiem, przyp.tłum.] do 19 000 ton dwutlenku węgla rocznie.

cafebabel.com: Według deputowanej Estelle Grelier, ta dyskusja ma charakter „demagogiczny”, ponieważ „demokracja ma swoją cenę”. Podążając za tą myślą, można powiedzieć, że grupa Zieloni/WSE promuje swojego rodzaju „tanią” demokrację...

Karima Delli: Takie stwierdzenie jest nieodpowiedzialne i jednocześnie złośliwe. Nie można powiedzieć po roku aktywności, , że koszta naszej pracy wymagają podniesienia budżetu!

cafebabel.com: Nie ma więc Pani problemów z gospodarowaniem budżetem?

Przystrojona w wąsy, wraz z 8 innymi posłankami do Europejskiego Parlamentu, domagała się od Jerzego Buzka egzekwowania równości płacowej kobiet i mężczyznKarima Delli: Mam 4 asystentów pracujących na pełen etat i jednego stażystę, pracującego w ramach praktyki studenckiej. Nie potrzeba mi więcej funduszy, im także (pracownicy potwierdzają słowa eurodeputowanej). Problemem jest tutaj całkowite oderwanie europejskich deputowanych od rzeczywistości, w której żyją ich współobywatele, i to właśnie o tym głośnie mówimy.

Fot. główne (cc)European Parliament/flickr ; Karima Belli : ©Joelle Dollé ; Karima Belli z wąsami: ©Jane Mery