Społeczeństwo

"KEEP CALM AND CALL LENIN" - MONSTRACJA 2013

Artykuł opublikowany 24 września 2013
Artykuł opublikowany 24 września 2013

Nowosybirsk – 1,5-milionowe, trzecie co do wielkości miasto w Rosji – nieszczególnie przypomina to, co zwykło się rozumieć pod pojęciem ośrodka kulturalnego. Dziewięć miesięcy zimy w roku, ponura aura i ogromne odległości geograficzne – 3000 km do Moskwy, 5000 km do wschodniej granicy Unii Europejskiej. Jednak raz w roku, pierwszego maja, Nowosybirsk przechodzi metamorfozę.

Zazwyczaj szary Plac Kalinina dziś kipi kolorami: zebrani na nim demonstranci, w barwnych przebraniach i z plakatami własnej roboty, pozują do zdjęć licznie przybyłym fotografom. Wszystkiemu temu towarzyszy atmosfera ulicznego festynu, karnawału, demonstracji oraz ożywienia towarzyszącego zwykle ostatniemu dniu szkoły przed wakacjami. ”Put a banana in your ear“, ”Keep calm and call Lenin“ – większość plakatowych sloganów to absurdalne gry słów, często zrozumiałe tylko dla wtajemniczonych. ”Mnie wyjątkowo spodobało się hasło «Dobry asfalt nie leży na ulicy»“ – wspomina Masza Kiseljowa. Ona i jej chłopak, Artjom Łoskutow, zorganizowali tegoroczną Monstrację (gra słów ”demonstration” i ”monster”). ”To aluzja do zeszłorocznych protestów w Moskwie – ludzie podnosili wtedy z ulicy kawałki asfaltu i używali ich w charakterze pocisków” – dodaje.

Artjom, wraz z przyjaciółmi i artystami, zorganizował pierwszą Monstrację dziewięć lat temu, niedługo po reelekcji Putina. Przedtem w dniu 1 maja odbywały się jedynie tradycyjne parady z udziałem różnych partii opozycyjnych – parady te są pozostałością po radzieckiej rzeczywistości. “Organizatorzy co roku sięgają do tych samych sloganów, których następnego dnia nikt już nie pamięta“ -  stwierdza Artjom. “To absurdalny rytuał, a nie dialog polityczny“ – dodaje po chwili. W 2004 roku około 70 monstrantów szło w oficjalnym pochodzie, gdzieś między komunistami a narodowymi bolszewikami, obwieszczając wszem wobec: “Krokodyliłem, krokodylę i będę krokodylił!“

"ZROBILIŚMY JEDEN KROK NAPRZÓD I DWA W TYŁ"

Dziś aleją Krasnyj Prospekt w kierunku Placu Lenina zmierza grupa licząca od 2000 do 4000 osób. Długa zima zostawiła na nawierzchni ślady w postaci licznych dziur i pęknięć. Dobry asfalt rzeczywiście nie leży na ulicy. Monstranci wznoszą chóralne okrzyki ”Szczęśliwego Nowego Roku!” lub też ”Babuszka!”, gdy tylko w którymś z okien pojawia się staruszka. Co jakiś czas cały pochód zatrzymuje się, by przebierańcy i ci, którzy niosą plakaty, mogli zapozować do zdjęć niczym aktorzy na planie filmowym. Na czele pochodu idą Masza i Artjom z pomarańczowym transparentem. Srebrnymi literami wypisali na nim ”Naprzód w mroczną przeszłość”. ”To parodia radzieckich sloganów, które znały tylko świetlaną przyszłość” – wyjaśnia Masza. ”To nasz komentarz do wydarzeń ostatniego roku” – dodaje Artjom. ”Zrobiliśmy jeden krok naprzód i dwa w tył”. 

Zimą 2011 roku w Rosji miały miejsce największe protesty od momentu rozpadu Związku Radzieckiego. Dziesiątki tysięcy ludzi protestowało przeciwko fałszerstwom wyborczym i ponownej elekcji Putina. Narzędziem protestu były często zaszyfrowane, absurdalne transparenty. ”Często porównywano te demonstracje z Monstracją” – opowiada Artjom. ”Wypróbowaliśmy środki artystyczne, które stały się formą politycznego protestu. To dobry wynik” – podsumowuje.

W odpowiedzi na masowe protesty ograniczono wolność organizowania zgromadzeń, podwyższono karę grzywny oraz uchwalono ustawy o zaostrzeniu cenzury w internecie i o nałożeniu kontroli na organizacje pozarządowe. Wielu aktywistów politycznych zostało aresztowanych. Na jednym z wielkich transparentów widnieje nazwisko Aleksieja Gaskarowa, aresztowanego za udział w demonstracji przeciwko reelekcji Putina na prezydenta 6 maja 2012 roku.

Artjom ma już za sobą również pobyt w więzieniu oraz zatrzymanie. W 2009 roku został aresztowany pod zarzutem posiadania narkotyków przez ”Centrum E” – rosyjski oddział Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zajmujący się walką z ekstremizmem. W 2010 roku został zatrzymany za to, że rzekomo stawiał opór władzom państwowym. ”Chcieli, żebym współpracował” – opowiada Artjom. ”Przyszli do mnie na uczelnię i do domu i opowiadali o satanistycznych akcjach z martwymi kotami w roli głównej” – wspomina. Innym razem Masza i on zostali pobici przez grupę nieznajomych. Mówi jednak, że się nie boi. ”Mam Twittera” – dodaje.

MIASTO, W KTÓRYM CHCEMY MIESZKAĆ

Artjom prowadzi blog kissmybabushka.com, na łamach którego publikuje swój dialog z władzami. ”To nienajgorsza reklama” – tłumaczy. I rzeczywiście, Monstracja stała się przedmiotem ożywionych dyskusji, prowadzonych w rosyjskich mediach. W 2010 roku rosyjskie Ministerstwo Kultury przyznało Artjomowi nagrodę ”Innowacja” za najlepszy regionalny projekt w kategorii sztuka współczesna. Dziś Monstracje organizowane są nie tylko w Nowosybirsku, lecz również w ponad 15 innych rosyjskich miastach, a nawet w Moskwie i Petersburgu. ”Może takie są po prostu reguły rynku” – podsumowuje Artjom. Reguły, które ten 26-latek zna prawdopodobnie lepiej niż pokolenie, do którego należy większość urzędników. Podobnie jest z jego znajomością reguł internetu.

Monstracja kończy się u zbiegu dwóch ulic. Wniosek Artjoma o pozwolenie na przemarsz do Placu Lenina został odrzucony. Dostępu broni kordon policji. ”Traktują nas nie jak uczestników ulicznej imprezy, tylko jak kryminalistów i ekstremistów” – stwierdza Artjom. Monstranci rozchodzą się w mało widowiskowy sposób, policja znika z ulic po upływie pół godziny. Miasto jest na powrót szare i senne, jak gdyby nigdy nic się nie stało.

W Rosji od 10 lat nic się nie zmieniło – Putin nieprzerwanie jest u władzy. Jednak w internecie roi się od zdjęć, które trafiają nie tylko do rosyjskich odbiorców. Kolorowi przebierańcy i kolorowe plakaty na szarym syberyjskim tle – to mocny obraz, na zdjęciach może nawet mocniejszy niż w rzeczywistości. ”Publikacje są ważną częscią Monstracji” – mówi Artjom. Jednak to nie zdjęcia są dla niego najważniejsze. ”We wszystkie pozostałe dni w roku wielu z nas chce wyjechać z Nowosybirska. Pierwszego maja sami zmieniamy to miasto w takie miejsce, w którym chcielibyśmy mieszkać”.