Społeczeństwo

Klaudia Contin, błądzący Arlekin

Artykuł opublikowany 23 października 2006
Artykuł opublikowany 23 października 2006
Włoska aktorka i reżyserka odświeża tradycję komedii dell'Arte w nowoczesny sposób, od Hamleta Szekspira, przez obrazy Schiele okrywa ją przed światem.

Niedzielny poranek. Nienaturalnie ciepły wrzesień to ostatni zryw tego lata w północno-wschodniej części Włoch - miejsca ostatnich cudów gospodarczych - dziś to kuźnia kulturalna pisarzy, aktorów, reżyserów, takich jak Marco Paolini - który wyniósł na scenę tragedię z Vajont, Carlo Mazzacurati, pisarzy i dziennikarzy Claudio Magris i Paolo Rumiz. W tle pobrzmiewają głośniki emitujące głos pisarzy przybyłych z Włoch i z zagranicy, prowadzących pordenonelegge.it, włoski festiwal literatury, obecnie już bezpośredni konkurent festiwalu w Mantui.

"Być albo nie być, jeść czy wymiotować". Tak brzmi rozmowa między Arlekinem a jego alter ego, szekspirowskim Hamletem w tragikomedii wyniesionej na scenę przez Klaudię Contin i grupy Sperimentale dell'Attore z całej Europy. To sztuka, w której kpiarska maska Arlekina staje w obliczu Hamleta, swojego dublera, w rozmowie, która prowadzi publiczność do refleksji nad wielkimi zagadnieniami nowoczesności: jak stawić czoła trudnościom tego świata? Jak Arlekin (optymista, nasza poczciwa strona, maska powstała przecież w okresie Humanizmu) czy jak Hamlet, który z kolei "widzi wszystko i cierpi czując winy świata, obarczając się wojnami, których nie zna"?

Oto i Arlekin. Przychodzi na spotkanie, za starym klasztorem, wąską, krętą uliczką z czasów średniowiecza, w centrum miasta, gdzie umówiłyśmy się na obiad. To kobieta o bardzo intensywnej ekspresji, o magnetycznych oczach, ubrana skromnie i prawie bez makijażu.

Kliniczne oko antropologa

Wita mnie, uśmiechnięta, penetrującym i szczerym wzrokiem. Analitycznym, ponieważ Klaudia Contin jest z zawodu antropologiem: jestem przyzwyczajona do badania osób. Ale podczas gdy antropolodzy zazwyczaj badają dalekie społeczności, dla mnie wybór Komedii dell'Arte oznacza postawienie się w miejscu dystansującym również społeczeństwo, w którym sama żyję. Społeczeństwo, w którym nikt nie patrzy, ale gdzie dba się o to, aby być widocznymi, tłumaczy serdecznym tonem.

W ten sposób Arlekin, będąc postacią i wchodząc w kolektywne wyobrażenie, jest ogółem cech dobrych i złych, gdzie nie ma oceny, bo nawet wada jest wartością osoby.

Klaudia Contin opowiada mi, że przeżyła wiele intensywnych lat. Pracę z teatrem zaczęła w wieku 14 lat. Po ukończeniu kursu w Instytucie Sztuki zapisała się na wydział Architektury w Wenecji, w tym samym czasie pracowała jako aktorka i była wolną słuchaczką na Akademii Sztuk Pięknych. To były lata, podczas których spałam trzy godziny dziennie, znajdując czas na pracę, studia i te zajęcia z teatrem, mówi mając przed sobą talerz z płonącymi tortellini z rikottą.

Komedia dell'Arte inspirowana obrazami Egona Schiele'a

Wzorem każdego artysty, również Contin ma swojego duchowego mistrza, to Egon Schiele. Inspirując się właśnie malarzem austriackim, który na początku XX wieku już przewidział wyzutego, anorektycznego, problematycznego człowieka naszego stulecia. Aktorka zrekonstruowała Komedię dell'Arte. Zaczęłam od antycznej ikonografii aby zrekonstruować maski postaci, aby na nowo napisać Komedię, która mówiłaby o popularnych rzeczach, która nie byłaby związana z teatrem naszej tradycji, w którym uciekano się do podejścia psychologicznego. I w ten sposób narodziło się prawdziwe szkolenie gimnastyczne, wokalne, o charakterze teatru dramatycznego. Prawdziwa technika inspirująca się tematyką Egona Schiele, a więc charakteryzacja jeszcze bardziej dramatyczna niż maska, mniej dla dzieci. Podczas wystawiania sztuki za granicą wiele części recytowanych po włosku i w dialekcie zostaje nienaruszone, ponieważ to publiczność tego wymaga. Ale podczas spektaklu sam Arlekin rozprowadza papirus z tłumaczeniem na język Szekspira. I w niektórych częściach przypomina Shakespeare, Janis Joplin i Rolling Stones, przechodzi ze stylu rzucającego się w oczy dandysa z siedemnastego wieku w wiek dziewiętnasty. I to właśnie ten Arlekin może mówić po angielsku.

Dziedzictwo europejskie

Popularność Komedii dell'Arte, która dzisiaj przyciąga rzesze za granicą, szczególnie w Hiszpanii, Francji, Danii i w Japonii, niegdyś była jeszcze większa, na Starym Kontynencie siedemnastego wieku. Ponieważ w tamtych czasach, między obcymi więcej się rozumiało. Wszyscy dochodzili do porozumienia, czasem żebrak potrafił powiedzieć parę słów w wielu językach.

Jeśli więc Włosi "snobują się" na to dziedzictwo, za granicą nie tylko śledzi się je z żywym zainteresowaniem, ale również jest kultywowane: W szkole Charleville, we Francji, gdzie uczyłam, w mojej grupie miałam ludzi z południowej Afryki, Chińczyków, Indian… Ale skąd bierze się ten sukces? Z pewnością z faktu, że Arlekin wpisał się w ogólne wyobrażenie, powiedzmy, że jest archetypem nieco uniwersalnym, w każdym z nas jest trochę z Arlekina, w każdym, kto jest skłonny do autoironii.

W naszej epoce wpływ Komedii dell'Arte, wyjaśnia mi, znajdziemy w teatrze i w kinie. W Dario Fo, Charlie Chaplinie czy Busterze Keatonie. Benigni jest trochę Arlekinem, nie potrzebuje maski. Współczesna maska jest kiedy konsoliduje się tak bardzo, że staje się niezależna od swojego autora. A kiedy umiera aktor, inni mogą ją ze spokojem założyć.

Klaudia-Arlekin żyje dniem: Muszę powiedzieć, że zawsze wszystko jest prowizoryczne. Miałam szczęście zaczynając bardzo wcześnie, aby móc przyzwyczaić się do życia prowizorycznego… ale to duży zasób wolności. Potrzeba niewiele do życia i ciężkiej pracy. Ja pracuję o różnych porach. Ale gdybym miała stałe godziny pracy, od 8 do 13 a potem od 14 do 18, i tak zawsze, zwariowałabym. Praca jest częścią związku z Ferruccio Merisi, który pisze z Klaudią sztuki teatralne.

Nie chciała mieć dzieci, ponieważ dziecko musi iść do szkoły, musi mieć wiele rzeczy zapewnionych. Ale ja naprawdę mam wiele dzieci wśród moich uczniów! wykrzykuje ze śmiechem pijąc kawę zbożową. Mając na myśli dzieci sztuki, z maską, która nigdy nie umrze.