Społeczeństwo

Kneblowanie portugalskich żołnierzy

Artykuł opublikowany 26 września 2007
Artykuł opublikowany 26 września 2007
Fakty mówią same za siebie: w południowej Europie "zdyscyplinowani" żołnierze zmuszani są do tego, aby trzymać język za zębami.

"Teoretycznie - według słownika - nasz wiceprezes David Pereira został porwany, ponieważ jest przetrzymywany wbrew swej woli i niezgodnie z prawem", stwierdził Antonio Lima Coelho, młodszy chorąży sił powietrznych i przewodniczący Associaçao Nacional de Sargentos (ANS), przedstawiając spokojnym tonem losy zatrzymanego kolegi po fachu na konferencji prasowej w Portugalii w lisbońskim biurze ANS 30 listopada 2006. Prawie dziewięć miesięcy później, 24 sierpnia 2007, wojsko portugalskie zamknęło Coelho do więzienia na jeden dzień. "Zostałem zamknięty w pokoju w mojej bazie. Otrzymywałem wiadomości, pisałem, czytałem, przygotowałem się do wyjścia. Po opuszczeniu więzienia powiedziałem prasie to samo, co wczorajszej nocy generałowi, kiedy zadzwonił, żeby poinformować mnie, że pójdę do więzienia. Nie jestem winny tego za co mnie aresztowano. Zawsze wykonuję swoją pracę dla wojska".

Dyscyplina nigdy nie będzie zagrożona

Do tej pory Coelho, w aktywnej służbie od 1978, był przedmiotem pięciu wojskowych postępowań dyscyplinarnych. Pięć dni temu inny z żołnierzy został zatrzymany na pięć dni za komentarze, które wygłosił 23 listopada. W Portugalii w ciągu ostatnich dwóch lat miało miejsce 50 podobnych przypadków. Portugalscy żołnierze nie mogą ani rozmawiać z prasą ani pytać związków o swój żołd czy awans.

29 sierpnia 2001 rząd jednogłośnie przegłosował prawo gwarantujące żołnierzom zawodowym "prawo do stowarzyszania". "Ta kwestia nigdy nie została uregulowana w odniesieniu do członków zarządu", zwraca uwagę Coelho. Paradoksalnie, oficerowie i sierżanci służący czynnie, jak również personel na emeryturze, niezależny od armii, nie mają prawa współpracowania ani brania udziału w wojskowych dyskusjach, warsztatach ani demonstracjach.

Ich walka rozpoczęła się w 1988 roku, w czasie kiedy sierżanci zaczęli zbierać się w pawilonach aby dyskutować o potrzebie osobnej organizacji, która zajęłaby się ich zdrowiem i opieką socjalną. Niedawna, sierpniowa ustawa, ponownie doprowadziła do zawiłej debaty i pogorszyła warunki – zmniejszając na przykład liczbę osób, które mogą zostać wybrane na członków rady. Europejscy żołnierze zaprotestowali przeciwko temu podczas wiosennej konferencji wojskowej, która odbyła się 12 maja w Krakowie, apelując między innymi do Portugalii, sprawującej obecnie prezydencję Unii Europejskiej.

Śródziemnomorskie karanie

Stowarzyszenia wojskowe i związki zawodowe odnoszą sukcesy w krajach takich jak Holandia, Dania, Belgia, Irlandia i Niemcy. "Ich poczucie obowiązku czy dyscyplina nie idą na kompromis, tylko stoją na jeszcze wyższym poziomie!", wyjaśnia Coelho. "Przywódcy wojskowi przekonują, że takie działania zagrażają dyscyplinie w siłach wojskowych. Ale nie dlatego stałem się niezdyscyplinowanym żołnierzem, że jestem prezesem stowarzyszenia! Udział w stowarzyszeniu zwiększa u mnie poczucie odpowiedzialności. Stwarzamy bardziej niebezpieczną sytuację karając podwładnych za nic".

Większość z tych kar polega na ograniczeniu wolności do obszaru koszar również po drugiej stronie granicy, gdzie rząd hiszpański planuje opracować odpowiednie prawo. "To dziwne", mówi Emmanuel Jacob, sekretarz generalny European Organisation of Military Association (EUROMIL), jedynej organizacji patronackiej zrzeszającej 22 kraje i ich stowarzyszenia. Jego współpracownik Jorge Bravo Alvarez, przewodniczący hiszpańskiego stowarzyszenia Association Militares Espanyoles (AUME), trafił do więzienia 25 stycznia po swoich komentarzach, wygłoszonych na spotkaniu madryckiej Hiszpańskiej Straży Obywatelskiej (Guardia Civil) na temat wypadku helikopteru w Afganistanie, w którym zginęło 17 jego rodaków. "Traktowany był jak niebezpieczny przestępca", wyjaśnia Jacob. "Warunki były kiepskie - brak telewizji, dostępu do internetu czy książek. Na szczęście nie stracił zapału i nadal stoi przy swoim zdaniu".

We Włoszech odbywa się ciągła debata nad wprowadzeniem prawa do stowarzyszania się żołnierzy. "To z powodu południowej kultury i wychowania", przypuszcza Jacob. "Rządy boją się, że jeśli żołnierze dostaną prawa, to upadnie dyscyplina". Coelho wskazuje na przypadki z historii, które wyjaśniają całe zjawisko. "W Portugalii obowiązywała dyktatura wspierana w dużym stopniu przez wojsko. Może i oficerowie wprowadzili demokrację poprzez rewolucję w 1974, jednak nadal odmawiają żołnierzom prawa głosu".

UE? - Nie, dziękuję

Głośno i wyraźnie (Photo: ANS Antonio Lima Coelho)"Chcemy zwrócić się do władz i wyjaśnić, że najwyraźniej coś jest nie w porządku i przedstawić pozytywne kwestie i argumenty", stwierdził Jacob, który przedstawił raport mówiący o tym, że komisje UE zasygnalizowały, że "nie są całkiem przekonane i nie mogą potraktować tego problemu priorytetowo - ale z pewnością jest to coś, czym powinny się zająć". W rzeczy samej, Brian Durnin, członek personelu wojskowego UE, zamyka problem i określa go jako "sprawę pomiędzy państwami członkowskimi".

Pogląd Coelho na oddziały portugalskie w sile około 2.000 żołnierzy stacjonujące obecnie w Afganistanie, Libanie, Bośni, Kosowie, byłych afrykańskich koloniach Portugalii i w Timorze Wschodnim, jest prosty. "Jak to jest, że prawo, które sprawia, że miliony Portugalczyków złożyły przysięgę szanowania i ochrony, nawet narażając własne życie, co ja i inni czynimy bez pytania, nie działa w naszym własnym kraju?"

EUROMIL czeka obecnie na wyniki spotkań, które odbyły się na początku sierpnia z Ministrem Obrony. Przedstawiciele rządzącej partii socjalistycznej i opozycyjne partie socjaldemokratyczne odmówiły stawienia się dzień wcześniej u boku innych delegacji parlamentarnych. Obecni przywódcy UE odmówili w tej sprawie komentarza.