Społeczeństwo

Kłopotliwy Czarny Piotruś

Artykuł opublikowany 20 grudnia 2012
Artykuł opublikowany 20 grudnia 2012
Holenderski Święty Mikołaj i jego pomocnik Czarny Piotruś, od dawna są obiektem krytyki. Te świąteczne postaci głównie oskarża się o rasizm i brak wrażliwości kulturowej. Mimo to, święto obchodzone 5 grudnia zyskuje sobie sympatię imigrantów nowej generacji i ułatwia ich integrację z holenderskim społeczeństwem.

Ze swoimi długimi włosami i białą brodą, postać holenderskiego Sinterklaasa’a dawniej służyła za pierwowzór, jego amerykańskiemu odpowiednikowi. Sinterklaas dzierży pastorał, ma na sobie czerwoną pelerynę i biskupią mitrę. Opuszczony przez współobywateli - Turków - mieszka nie na Biegunie Północnym, ale w Madrycie. Każdego roku na pokładzie olbrzymiego parowca opuszcza pozbawioną dostępu do morza stolicę Hiszpanii i żegluje do Holandii, aby włożyć prezenty do butów grzecznych, holenderskich dzieci. W podróży tej towarzyszy mu świta psotnych ''pomocników'', z których każdy nosi to samo imię - Zwarte Piet (Czarny Piotruś).

Atak na tożsamość narodową?

Tydzień przed wymianą prezentów i wierszy, która następuje 5 grudnia, holenderskie miasta organizują ogromne parady powitalne dla Sinterklaas’a. Siedząc na białym koniu, nazwanym na cześć włoskiego odkrywcy Amerigo Vespucciego, Sinterklaas jest przyjmowany przez pełne uwielbienia tłumy dzieci i rodziców. Rozentuzjazmowana ekipa Czarnych Piotrusiów obdarowuje najmłodszych słodyczami. Czarnym Piotrusiem jest zwykle białoskóry aktor w  peruce afro i makijażu przypominającym ''blackface'' (ang. ''czarna twarz''), charakterystycznym dla amerykańskiej sztuki teatralnej. Taki wizerunek sprawia, że jego postać znajduje się w centrum intensywnej debaty. Aby powstrzymać krytykę, legendy wywodzące jego wygląd z wyolbrzymionych cech mauretańskich lub z historycznego statusu afrykańskiego niewolnika uwolnionego przez Sinterklaas’a, zostały zastąpione przez ugrzecznione bajki. Twarz Czarnego Piotrusia, niewinnie uczerniono sadzą z komina.

W przypadku pytań o rasistowski charakter Czarnego Piotrusia, Holendrzy zwykli przyjmować strategię obronną. Jak twierdzi etnolog, John Helsloot z Instytutu Meertensa w Amsterdamie, ''wypytywanie o Czarnego Piotrusia jest często odbierane jako atak na holenderską tożsamość narodową”. Przytacza przykład Rity Verdonk, polityczki i Ministerki ds. Integracji i Imigracji, która w 2007 roku zapoczątkowała krótkotrwały ruch polityczny, nazwany ''Dumą Holandii”( hol. ''Trots op Nederland''). Przedstawiając się jako obrończyni zagrożonej holenderskiej kultury, Verdonk wygłosiła mowę skirowaną do jej zwolenników, nawołując do zaprzestania świętowaniu dnia Sinterklaas’a. Ministerka niejednokrotnie wspominała o źródle zagrożenia, jakie stanowią ''oni'', nie sprecyzowała jednak jaką grupę osób miała na myśli. Prawdopodobnie ''oni”,  to osoby spoza Holandii – a dokładniej: czarnoskórzy, muzułmanie i imigranci.

Co na to dzieci?

Podobnie jak w wielu krajach UE, także i w Holandii zauważono w ostatnim czasie zmiany demograficzne, wynikające z  imigracji pochodzącej głównie z  Turcji i Maroko. Aby ocenić atrakcyjność Sinkterklaas’a wśród przybyszów, o zdanie zapytano pewną liczbę urodzonych w Holandii licealistów, których przynajmniej jeden z rodziców był imigrantem. Z piętnaściorga respondentów mieszkających na przedmieściach Amsterdamu i Hagi, dziesięcioro było wychowywanych jako muzułmanie, jeden jako wyznawca hinduizmu, a czworo dorastało w rodzinach laickich. Niezależnie od religii, wszyscy nastolatkowie przyznali się do wiary w Sinterklaas’a w okresie dzieciństwa, i wszyscy obchodzili w szkole jego święto. Ponad połowa dzieci z rodzin muzułmańskich wspomniała nawet o świętowaniu w domu, pomimo iż islam zabrania kultywowania niemuzułmańskich zwyczajów. Niezależnie od jego rzymsko-katolickiej otoczki, wszyscy uczniowie, poza jednym, postrzegają święto Sinterklaas'a jako obchody związane z kulturą, a nie z religią. ''Wyznawcy innych religii mogą brać udział w każdej części tradycji Sinterklaas’a”, stwierdził jeden z ankietowanych, pochodzący z rodziny tureckich imigrantów.

Wielu dorosłych postrzega tradycję Sinterklaas’a jako zanikającą z powodu komercjalizacji.  Obchody tego święta w sposób świecki, służą umacnianiu holenderskiej tożsamości. ''Nie świętowaliśmy w domu” - mówi jeden z nastolatków, praktykujący muzułmanin - ''ale nigdy nie zastanawiałem się, dlaczego tego nie robimy, ponieważ te obchody odbywają się wszędzie”. Ostatnie badania przeprowadzone przez agencję badań opinii publicznej Q&A wykazały, że z powodu trwającego w Europie kryzysu gospodarczego, tylko połowa Holendrów planuje wziąć udział w tegorocznym świętowaniu. Rangę Sinterklaas’a umniejszają zbliżające się święta i okazja do obdarowywania się prezentami, oraz ustawiczne kontrowersje dotyczące wizerunku Czarnego Piotrusia. Co ciekawe, wydaje się, że jego zagorzała obrona ze strony młodego pokolenia zaczyna powoli słabnąć. Podczas gdy troje z piętnastu licealistów nie dostrzega w postaci Czarnego Piotrusia niczego nieodpowiedniego, jedenaścioro respondentów zgodziło się z opiniami uznającymi ją za rasistowską, a jeden z uczniów stwierdził, że ma ona charkater obelżywy.

Aby zachować naturę Sinterklaas'a, celebracja święta musi ewoluować proporcjonalnie do zmieniającej się wśród populacji kraju wrażliwości. Jest bardzo prawdopodobnym, że osiągająca pełnoletniość holenderska młodzież, zróżnicowana pod względem religijnym i etnicznym, wystąpi z nowym - wrażliwym na niuanse kulturowe - pomysłem na wizerunek Czarnego Piotrusia. Taka zmiana nie oznaczałaby upadku tradycji Sinterklaas’a. Jak potwierdza jeden z uczniów, ten zwyczaj jest częścią Holandii i bycia Holendrem, i po prostu musi przetrwać”. Rzeczywiście, jeśli obchody Sinterklaas’a nadal będą wprowadzać imigrantów w tajniki holenderskiej kultury, ci zapewnią jej przetrwanie. ''Świętowanie Sinterklaas'a byłoby dobre dla imigrantów i zapewniłoby im mnóstwo zabawy”, twierdzi jeden z muzułmańskich nastolatków, '' to może nam pomóc w zintegrowaniu się ze społeczeństwem”.

Autor jest stypendystą Programu Fulbrighta, zajmuje się kwestiami migracji na Uniwersytecie Amsterdamskim w Instytucie Migracji i Studiów Etnicznych (IMES).

Fot.: Dzięki uprzejmości (cc) FC