Społeczeństwo

L’Aquila po trzęsieniu ziemi: jest miastem, którego przeznaczeniem jest zagłada?

Artykuł opublikowany 5 maja 2010
Artykuł opublikowany 5 maja 2010
Minął rok od czasu gdy trzęsienie ziemi, które miało miejsce 6 kwietnia 2009 r., zniszczyło L’Aquilę i niektóre pobliskie wsie. Podczas trzęsienia zginęło 309 osób. Odbudowa stolicy Abruzji ociąga się, a w mieście panuje zamieszanie. Tymczasem ruch obywatelski rzuca wyzwanie polityce, oskarżając państwo o zaniedbanie w stosunku do historycznej części miasta.

W nocy z 5 na 6 kwietnia 2009 r.,o godzinie 3:32, trzęsienie ziemi o sile 6.3 w skali Richtera uderza w L’Aquilę, stolice Abruzji (centralne Włochy).Trzęsienie niszczy kompletnie część historyczną średniowiecznego miasta liczącego 70 000 mieszkańców, które ze względu na swoje dziedzictwo artystyczne jest szóstym miastem we Włoszech. Podczas trzęsienia ginie 309 osób.70 000 osób w ciągu 28 sekund, zostaje wysiedlonych.

Rok później

W odstępie roku od trzęsienia, w L’ Aquili nadal króluje zamieszanie. Ruch o nazwie „Naród taczek”, który narodził się spontanicznie i bez żadnych zabarwień partyjnych, zaczął manifestować w sposób symboliczny na ulicach starego miasta - terenu niedostępnego i kontrolowanego przez wojskowe punkty kontrolne - aby ujawnić fakt, że gruzy wciąż leżą w centrum miasta, tak naprawdę już opuszczonego. Ruch, początkowo wyśmiany przez klasę polityczną, został wzięty na poważnie przez władzę wykonawczą. W ten sposób operacja mogła rozpocząć się operacja usunięcia 4 milionów ton gruzu z centrum miasta.

Po manifestacjach „niedziele z taczkami” z udziałem tysiąca mieszkańców dających przykład, jak można zadziałać na rzecz usunięcia góry gruzu wciaż zaśmiecającej stare miasto L’Aquili, Minister Środowiska Stefania Prestigiacomo zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. I nie tylko. Zdał sobie także sprawę z faktu, że grupa mieszkańców zdeterminowana do osiągnięcia celu nawet bez odgórnych wskazówek, nie może przyśmić (przynajmniej w mediach) polityków, przede wszystkim w trakcie wyborów. Prawdziwa lekcja dla tych, którzy mając uprawnienia z góry powinni interweniować, by rozpocząć całkowite usunięcie gruzów ze starego miasta. Sukces „polityki obywatelskiej”, która rozwija się w tych rejonach od dwóch miesięcy. Mieszkańcy są poruszeni stanem L’Aquili, która bez tego kroku przeznaczona byłaby na zagładę.

Lokalni właściciele nieruchomości 28 lutego 2010

W mieście, które teoretycznie ma 70 000 mieszkańców, poza odbudową, która jeszcze się nie rozpoczęła, po 7 miesiącach od G-8 liczby mówią same za siebie: 6 461 osób wciąż jest w hotelach, z których 2 730 znajduje się na terenach wokół L’Aquili i 3 731 na wybrzeżu (w tym 107 poza regionem Abruzja).Następnie 2 376 osób w mieszkaniach .prywatnych, które są częścią systemu pomocy ofiarom tragedii. 1 196 osób w prowizorycznych warunkach, wśród których 926 w koszarach Guarda di Finanzia i reszta w koszarach Campomizzi. W sumie mówi się o 10 028 mieszkańców wciąż wspieranych przez służby cywilne, mających dostęp do tylko jednego pokoju i uzależnionych od pomocy zewnętrznej.

Odbudowa czy budowa?

Następnie istnieje polityka odbudowy, albo jak wiele osób mówi w L’Aquila, tylko budowy. W rzeczywistości chodzi o nowe mieszkania wybudowane od zera a nie o przebudowę i rekonstrukcję już istniejących i zniszczonych budynków. Tu wchodzą w rachubę rozliczenia o charakterze geopolitycznym. Według legendy, L’Aquila powstała w czasach Średniowiecza, razem z gospodarzami, którzy mieli swoje ziemie na wzgórzach wokół terytorium na którym dziś jawi się miasto. Stąd też pochodzi symboliczny numer L’Aquili: 99. Tyle samo było gospodarzy, którzy wsparli finansowanie miasta. Na pamiątkę, L’Aquila miałaby jeszcze dziś 99 kościołów, 99 placów i 99 fontann, każda odpowiadająca swojemu fundatorowi. Motywacje o charakterze ekonomicznym, handlowym i ochronnym zachęcały te osoby do finansowania miasta, dziś zaś powiemy, że są to motywacje o charakterze geopolitycznym.

Jaka przyszłość czeka stare miasto?

Obecnie uczestniczymy w swego rodzaju odwrotnym procesie, dla którego stare miasto, wciąż ograniczone przez gruzy, jest miejscem fantazmą. Na jego miejsce są przeznaczone nowe centra agregacyjne, nowe kompleksy mieszkalne i sztuczne dzielnice wszystko wokół miasta gdzie kiedyś były tylko hektary terenów. Powstały nowe C.A.S.E (Przeciwsejsmiczne, zrównoważone przyjazne dla środowiska kompleksy): 19 kompleksów bez połączeń między sobą dające schronienie 12 803 osobom.

W tym scenariuszu z udziałem „narodu z taczkami”, który obudził obywatelski sentyment mieszkańców i zadaje poważne pytania dotyczące długoterminowej przyszłości, politycy (lokalni i krajowi) nie są w stanie dać odpowiedzi. Nie jeden raz rząd chwalił „cud aquiliński”. Ale przesłanie Premiera Silvio Berlusconiego czytane przez aquilińskich przedstawicieli politycznych podczas uroczystości Rady Miejskiej na publicznej sesji, która odbyła się w pierwszą rocznice trzęsienia ziemi z dnia 6 kwietnia 2009 r.,zostało wygwizdane przez większą część obecnych mieszkańców. Należy przypomnieć, że w L’Aquila jest jeszcze długa droga do pokonania, która tak naprawdę jeszcze się nie rozpoczęła, co więcej nie ma na nią żadnego projektu.

Fot. Pablo Moroe/flickr; martelfa/flickr; Video: IKPRODUZIONI/Youtube