Społeczeństwo

Lidl łamie bat

Artykuł opublikowany 21 sierpnia 2006
Artykuł opublikowany 21 sierpnia 2006
Supermarkety Lidl, popularne wśród studentów i rodzin z niewielkim budżetem, są elementem krajobrazu całej Europy. Jednak według niemieckiej organizacji ver.di, właściciel Lidla zmusza pracowników do akceptowania 45-godzinnego tygodnia pracy.

Na początku pracy Krystyna W., pochodząca z Wrocławia pracownica Lidla, faktycznie pracowała 45 godzin tygodniowo. W miarę upływu czasu, czas pracy wzrastał aż do 16 godzin dziennie. Tak długie dniówki nie są niczym dziwnym wśród polskich pracowników filii Lidla. Ver.di, niemiecki związek zawodowy, ujawnia te i inne wykroczenia przeciw prawu pracy w Europie w wydanej w czerwcu 2006 książce "Selling Cheap at the Employees' Expense: The Black Book on the Schwarz Retail Company" (Sprzedając taniej na koszt pracownika: Czarna Księga Handlu Schwarz Retail Company) Andreasa Hamanna i jego współpracowników.

Codzienne nadgodziny

Globalizacja oznacza dla Lidla jedno: wysokie profity jak najniższym kosztem, stwierdzają autorzy Czarnej Księgi. Te zasady Lidl wprowadza w życie w swoich sklepach w całej Europie. Według dokumentów ver.di, mantra wysokich zysków i niskich kosztów, odbija się głównie na pracownikach, zestresowanych i zmuszanych do pracy po godzinach. Duszone w zarodku są także wszelkie próby zakładania związków zawodowych.

Żeby nie było wątpliwości, Lidl nie łamie prawa. W Skandynawii na przykład jest zmuszony przez obowiązujące prawo do respektowania praw pracowników i jasno określonych warunków pracy. Jeśli jednak sieć trafi na miejsce gdzie lokalne prawo ma luki, bez wątpienia wykorzysta to na szkodę swoich pracowników. Czarna Księga zaznacza: "częste kontrole jakości i testy wykazały, że pracownicy chodzą jak na szpilkach", a "związki winią surową hierarchię korporacyjnej struktury Lidla za stały rozdźwięk pomiędzy traktowaniem pracowników w różnych filiach".

Wyciśnięci do ostatniej kropli

Obecnie Dieter Schwarz Group jest w posiadaniu 7,400 sklepów Lidl i Kaufland w 23 krajach europejskich i planuje dalszy rozwój, szczególnie w Europie Wschodniej. Biorąc pod uwagę, że w 2005 roku spółka osiągnęła zysk ponad 40 miliardów euro, z czego ponad połowa pochodziła z interesów zagranicznych, Schwarz Group spodziewa się jeszcze większych zysków po otworzeniu filii w Chorwacji, Słowenii, krajach nadbałtyckich i Szwajcarii.

"Musimy powstrzymać to wyciskanie pracowników do ostatka sił i walczyć o utrzymanie międzynarodowych standardów socjalnych", wołają autorzy Czarnej Księgi, prezes ver.di, Frank Bsirske i vice-prezes Margret Moenig-Raane. Ver.di chce połączyć siły z innymi związkami zawodowymi w Europie tak, aby wszyscy pracownicy Schwarz Group, czy to w Polsce, Francji czy Szwecji, mogli pracować w godnych warunkach.

Andreas Hamann i Gudrun Giese napisali równiez książkę 'Black Book on the Schwarz Retail Company' (2004).