Społeczeństwo

Lokalne waluty: orzeł czy reszka? (cz. 1)

Artykuł opublikowany 21 czerwca 2012
Artykuł opublikowany 21 czerwca 2012
Od Londynu przez Tuluzę, aż po Ateny, Europą wstrząsa pewien rodzaj walutowej euforii. Wszyscy chcą bić własna monetę! Wyzwanie dla eurokratów? Bez wątpienia. Reakcja na kryzys? Być może. Pierwsza część artykułu, w którym przyjrzymy się temu nie znającemu granic zjawiska.

Czas to pieniądz

W Grecji, od kiedy uderzył w nią kryzys i wprowadzane są kolejne plany oszczędnościowe, można naliczyć około piętnastu działających lub rozpoczynających działanie LETSów. Choć kraj ten jest kolebką kultury europejskiej, nie tutaj należy szukać korzeni LETSów. Uznaje się, że system ten powstał po raz pierwszy w Kanadzie, w roku 1930. Jednak jego złoty wiek przypadł w Europie na lata '90XX wieku. We Włoszech przyjął się w najprostszej formie: la Banca del Tempo (Bank czasu). Zatwierdzona w 2000 roku ustawa nadaje ramy prawne temu systemowi i zachęca gminy do zakładania LETSów.

Nie wszędzie ten system odniósł taki sam sukces. W Emilii-Romanii, włoskim regionie, który jest uznawany za jeden z najbogatszych, w obecnym czasie kryzysu, Banche mogłyby odzyskać popularność. Ma to w każdym razie aktualnie miejsce w Hiszpanii, która jakiś czas temu oszalała na punkcie LETSów. Na blogu vivir sin empleo stworzona została ich mapa: w Hiszpanii miałoby obecnie istnieć jakieś 300 LETSów, przy czym liczba ta stale rośnie. Podczas gdy barter, polegający na wymianie i wzajemnej pomocy, wydaje się adaptować zwłaszcza w strukturach społecznych na wybrzeżach Morza Śródziemnego, LETSy mają swoich zwolenników raczej na północ od Alp.

We Francji zanotowano działalność 500 LETSów, wśród których część jest bardzo aktywna, skupiając około setki członków, a część ma zawieszoną działalność. Od czasu swego powrotu w 2011, dwie Accorderie zostały otwarte w Paryżu i Chambéry. Ten rodzaj LETSu utworzony w Quebecu został obmyślony tak, by przyjść z pomocą mieszkańcom dzielnic robotniczych. Wreszcie austriacki Tauschkreis cieszy się wielkim uznaniem instytucji w regionie Vorarlberg. Według odpowiedzialnego za projekt Rolfa Schillinga, w ramach systemu Tauschkreis 2 000 osób dokonuje wymiany około 30 000 godzin rocznie. Jednak, co najważniejsze, Talenty – tak bowiem zwane są austriackie bony – akceptowane są przez 130 przedsiębiorstw i sklepów w regionie oraz przez wiele władz miejscowych, co pozwala na regulowanie aż do 75% lokalnych podatków z użyciem tej lokalnej waluty.

Na Północy wybijają swoją monetę

W krajach Europy północnej waluty alternatywne wyzwoliły się z systemów wzajemnej pomocy i barteru. Sprawa się komplikuje: w obrębie jednej gminy euro wymieniane są na tak zwany „pieniądz lokalny” (w postaci banknotów lub punktów na karci elektronicznej), którym można zapłacić robiąc zakupy. Głównym celem jest zatrzymanie kapitału na danym terenie. Gdy na przykład robisz zakupy w sieciowym supermarkecie, pieniądze wypływają z gminy i ostatecznie, pod koniec roku, czerpią z nich korzyści akcjonariusze przedsiębiorstwa.

Jakby nie było, artysta jest autorem albumu "The Man Who Sold The World". Czyżby zbieg okoliczności? W końcu celem wprowadzenia takich walut jest nie tyle euro, co ogólne funkcjonowanie gospodarki. Niektórzy wychwalają na przykład prawdziwą deontologię: tylko te przedsiębiorstwa i sklepy, które przestrzegają zobowiązań deklaracji (wprowadzanie na rynek produktów bio i zwłąszcza produktów Sprawiedliwego Handlu) mogą włączyć się do sieci. To typowy przypadek walut alternatywnych stworzonych w Wielkiej Brytanii (i następnie w całej Europie) w ramach inicjatywy Transition Towns. W Brixton, robotniczej dzielnicy na przedmieściach Londynu, Simon Woolf pełni funkcję managing director organizacji zarządzającej funtem brixtońskim (B£): „Nie mamy dokładnych danych, jednak szacujemy, że co najmniej 3 000 z 56 000 mieszkańców miasta przynajmniej raz użyło B£ w jednym z 200 autoryzowanych sklepów”.

W obiegu jest 70 000 B£, ponadto 400 subskrybentów testuje system płatności za pomocą smsów. Waluta ta najczęściej używana jest w restauracjach i kawiarniach, dlatego też funt brixtoński mógłby zostać uznany za „pieniądz bobo” („burżuazyjnej bohemy”). Spośród krajów europejskich rekord należy do Niemiec – pieniądz lokalny będący w obiegu stanowi tam równowartość 900 000 euro. Prawdziwą gwiazdą zza Renu jest Chiemgauer, waluta używana przez około 3 000 osób w 600 przedsiębiorstwach na wschodzie Bawarii. To z pewnością duża liczba, jednak ciężko sobie wyobrazić kierownictwo Europejskiego Banku Centralnego zaniepokojone wybiciem się walut lokalnych. Co więcej, żaden z europejskich rządów nie wydaje się brać na poważnie tych inicjatyw. A jednak...

W przyszłym tygodniu ciąg dalszy - druga część artykułu poświęconego tematowi pieniądza lokalnego.

Photo : Une (cc) Trinitrox/flickr ; Texte : Brixton Pound © courtoisie du site officiel du Brixton Pound ; Vidéos : The Money Fix (cc) bluemeniscus/YouTube, Banca del Tempo (cc) bdtvalmadrera/YouTube