Społeczeństwo

Matúš Čupka: superbohaterowie zbierają śmieci

Artykuł opublikowany 9 grudnia 2015
Artykuł opublikowany 9 grudnia 2015

Celem Matúša Čupki, założyciela inicjatywy obywatelskiej „Zielony Patrol”, jest ułatwienie życia mieszkańcom Bratysławy. I chociaż Słowak angażuje się w różnorodne akcje ekologiczne, jak do tej pory nie znalazł zbyt wielu naśladowców.

Matúša najczęściej można spotkać w jego rodzinnej Bratysławie. Przeważnie ma na sobie kalosze i kombinezon roboczy; w lewej ręce trzyma chwytak do zbierania śmieci, zaś w prawej plastikowy worek. W ramach swojej inicjatywy „Zielony Patrol” (Zelená Hliadka) przeczesuje pola, ogródki i parki w poszukiwaniu potłuczonego szkła, zgniecionych puszek i innych odpadów.

„W 2013 r. zebraliśmy łącznie 249 ton śmieci. To nasz rekord. Nadal bolą mnie plecy” – śmieje się bohater naszego artykułu. Matúš, świeżo upieczony ojciec, miasto sprząta już od czterech lat.

Pomysł zbierania śmieci w stolicy narodził się w trakcie Mistrzostw świata w hokeju na lodzie mężczyzn, które miały miejsce nieopodal domu rodziców Matúša. Władze słowackiej stolicy wezwały wówczas wszystkich mieszkańców do zamiatania chodników przed domami. Matúš, w tamtym czasie student europeistyki i stosunków międzynarodowych, uczestniczył w tej akcji wraz ze swoim bratem. To właśnie wtedy spodobała mu się koncepcja „czystego miasta”. To co dla mieszkańców Bratysławy było jednorazową inicjatywą, dla Matúša stało się o wiele poważniejszą kwestią i zajęciem, które wkrótce przekształciło się w jego sposób na życie.

Motto organizacji „Zielony Patrol”, czyli „Lebo sa nás to týka” („Ponieważ nas to dotyczy”) dziś przyświeca ponad 80 jej członkom. Wśród nich znajdują się młodzi i starsi, naukowcy, bezrobotni, aktywiści i wolontariusze. Ich działalność nie ogranicza się wyłącznie do sprzątania po innych. Razem zakładają ogrody, zamalowują graffiti i przesadzają kwiaty do nowych donic ze starych, zaśmieconych petami.

 Walka z wiatrakami?

Jak mówi nam nasz rozmówca: „Chcę, żeby mój syn dorastał w mieście, w którym warto żyć oraz aby mieszkańcy Bratysławy wykazali się większą odpowiedzialnością za swoje otoczenie”. Jednakże odzew na akcję jest dość skromny. „Zielony Patrol” spotyka się z wieloma negatywnymi reakcjami, głównie ze strony członków społeczeństwa oraz lokalnych władz. Dlaczego? Uważają bowiem, że „śmieci i tak prędzej czy później znowu się pojawią” i „to nie ma sensu”. Matúš twierdzi, że tacy ludzie chcą w ten sposób usprawiedliwić swoją bezczynność, zaś Bratysławie ktoś wreszcie musi pomóc. Przykładu nie trzeba szukać daleko; w oddalonym o 60 kilometrów Wiedniu działa trzynaście składowisk odpadów, zaś w stolicy Słowacji – zaledwie jedno. W rezultacie na jej przedmieściach znajduje się nielegalne wysypisko, gdzie zalegają stare opony i kanistry zużytego oleju silnikowego.

Oczekiwania Matúša dotyczące trwającego obecnie w Paryżu szczytu klimatycznego wydają się dość skromne. Jakiś czas temu Słowak wraz ze swoim zespołem zamontował 15 koszy na śmieci w najczęściej uczęszczanych miejscach w stolicy swojego kraju. Matúš jest solą w oku polityków wyznających filozofię „nie ma koszy, nie ma śmieci” oraz „nie ma ławek, nie ma bezdomnych”. Jak mówi bohater naszego artykuły: „czego spodziewam się po COP21? Żeby władze miasta wreszcie opróżniały kosze”.

---

Artykuł jest częścią naszej serii specjalnej #21Faces, w ramach której przedstawiamy portrety 21 innowacyjnych aktywistów z dziedziny ekologii z całej Europy w przededniu konferencji klimatycznej COP21 w Paryżu.