Społeczeństwo

Mediolan nową stolicą mafii

Artykuł opublikowany 6 października 2010
Artykuł opublikowany 6 października 2010
Mafia przeprowadza się na północ – alarmują włoskie organizacje walcząc z ojcami podziemnego świata. Podczas gdy po przyznaniu Mediolanowi Expo 2015 do miasta ściągają tłumy inwestorów, w marcu jego ulicami przeszły tłumy protestujących przeciwko zakorzenianiu się mafii w życiu włoskiej stolicy mody i finansjery.

„Stolicą mafii” nazwało Mediolan Libera, stowarzyszenie założone przez ks. Luigi Ciotti, które co roku organizuje manifestacje z okazji Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Mafii. W 2009 r. manifestantów gościł Neapol, w tym roku był to Mediolan. Przestępczość zorganizowana wyciągnęła bowiem swe macki poza dotychczasowe rejony działalności i przeniknęła do gospodarki.

Mediolan, 21 marca 2010

Dlaczego Mediolan?

Wg corocznego raportu Komisji Parlamentarnej ds. Walki z Mafią „Mediolan i Lombardia odzwierciedlają sposób, w jaki ‘Ndrangheta [kalabryjska mafia, przyp. red.] przenika do organizmu całych północnych Włoch”. Słowa te potwierdza Vincenzo Macrì, zastępca krajowego prokuratora ds. walki z mafią i jednocześnie autor sprawozdania. Jego zdaniem Mediolan to „prawdziwa stolica ‘Ndranghety”. To właśnie na ulicach Mediolanu i pozostałych miast północnych Włoch w najlepsze rozwija się nielegalny handel kokainą i innymi środkami odurzającymi. Z drugiej strony Mediolan i jego okolice są idealnym terenem do prania brudnych pieniędzy pochodzących z nielegalnej działalności zorganizowanych grup przestępczych, m.in. w branży budowlanej. A to jeszcze nie wszystko. W roku 2015 Mediolan będzie gospodarzem światowej wystawy Expo. Dzięki tej olbrzymiej ekspozycji na miasto spadnie deszcz pieniędzy z funduszy publicznych (wg oficjalnych danych ponad 15 miliardów euro), przeznaczonych na rozbudowę infrastruktury. Najważniejsze rodziny ’Ndranghety, takie jak Morabito, Piromallo czy Mancuso, już dawno zapuściły korzenie w gospodarce i polityce Mediolanu, a także jego okolicach. Teraz nie mogą się już doczekać, kiedy wykroją dla siebie gruby kawałek z wystawowego tortu.

Okręgowa Dyrekcja ds. Walki z Mafią w Mediolanie ocenia ryzyko przeniknięcia kalabryjskich klanów do świata polityki i gospodarki w celu przejęcia zleceń na Expo jako realne zagrożenie. Mafiozi często wykorzystują jako przykrywkę miejscowe firmy-krzaki. Od wielu lat wpływowe kalabryjskie ‘ndrine [mafijne klany, przyp. red.] działały w podziemiu lombardzkiej gospodarki, ale dopiero teraz, w obliczu światowego kryzysu, wypłynęły na powierzchnię i w pełni wykorzystują swe moce. Ponieważ recesja pogrążyła wiele lombardzkich firm budowlanych w trudnościach finansowych, przed zorganizowaną przestępczością pojawiła się możliwość wykupienia ich za bezcen. Nowi właściciele nie zmienili jednak nazw spółek, co miało im ułatwić uczestnictwo w przetargach na budowę ważnych obiektów Expo.

Mafia zaczęła przenikać do Mediolanu już w latach 70., jednak społeczeństwo zaczęło uświadamiać sobie ten stan rzeczy dopiero niedawno. Nawet miejscowe władze miały ogromne trudności z akceptacją rzeczywistości. Jeszcze w latach 90. sam burmistrz miasta, Paolo Pillitteri, twierdził „Mafia w Mediolanie – o tym się nie mówi” [Mediolan jest postrzegany przez Włochów jako „moralna stolica” kraju, gdzie przestępczość nie przeniknęła jeszcze do miejskich struktur. W kolektywnej świadomości całe zło jak do tej pory wygrzewało się na południu, przyp. red.].

Czarny charakter

Ale mafia w Mediolanie jest. Głośno i śmiało mówi o tym aktor teatralny Giulio Cavalli. W swoim przedstawieniu teatralnym “Do ut Des” (z łac. ‘Daję, abyś dawał’, przyp. tłum.) zadrwił z tradycyjnych zwyczajów mafijnych i wkrótce stał się adresatem gróźb - tym samym od 2008 r. porusza się z przydzieloną mu ochroną. Cavalli zdecydował się na obywatelski akt tworzenia teatru zaangażowanego, teatru, którego misją jest pokazanie szaremu człowiekowi, jak rzeczywiste i bliskie zagrożenie stanowi mafia, również na północy Włoch.

Fot. (cc)  pasotraspaso/flickr; flavio.leone/flickr;