Społeczeństwo

Męska reguła nad żeńskim wyjątkiem

Artykuł opublikowany 25 stycznia 2012
Artykuł opublikowany 25 stycznia 2012
Wszystkiego, czego powinniśmy wiedzieć o gramatyce języka francuskiego i niemieckiego nauczymy się w szkole? Nic bardziej mylnego!

Dawno temu, a było to w roku 1676, francuski jezuita i uczony w piśmie Dominique Bouhours sformułował dość rewolucyjną myśl: „Le masculin l’emporte toujours sur le féminin“ (Rodzaj męski zawsze góruje nad rodzajem żeńskim). Oto uzasadnienie: „Lorsque les deux genres se rencontrent, il faut que le plus noble l’emporte“ (Gdy obie płci się spotkają, musi wygrać szlachetniejsza). Jednak Ojcu Bouhours nie chodziło o sposób zachowania kobiet i mężczyzn podczas spotkania (choć reguła ta zdawała się w tamtych czasach obowiązywać). Nie, jego zainteresowanie dotyczyło gramatyki.

Gramatyka francuska: pierwszeństwo rodzaju męskiego

335 lat seksistowskiej reformy językowej“ - tak Henriette Zoughebie nawołuje na swoim blogu do podpisania petycji pt. „Que les hommes et les femmes soient belles” (Aby mężczyźni i kobiety były piękne). Jako członkini stowarzyszenia „L’égalité, c’est pas sorcier!” (Równouprawnienie to żadne czary!) została współinicjatorką petycji. Oburzenie wobec liczącej setki lat reguły gramatycznej może być początkowo dość trudne do zrozumienia dla innych narodowości. Slogan petycji pokazuje jednak, o co tak naprawdę chodzi. Poprawnie zdanie brzmiałob: „Que les hommes et les femmes soient beaux”(Aby mężczyźni i kobiety byli piękni). Ponieważ w języku francuskim to rodzaj męski ma pierwszeństwo, taki właśnie rodzaj otrzymuje przymiotnik. Prowadzi to do tak absurdalnych sytuacji, że nawet jeśli w spotkaniu uczestniczy 200 kobiet i tylko jeden mężczyzna, odnosząc się do grupy uczestników i uczestniczek użyć trzeba męskiego rodzaju liczby mnogiej „ils” (oni).„Ta reguła gramatyczna (…) kształtuje sposób postrzegania świata, w którym rodzaj męski góruje nad rodzajem żeńskim“ - stwierdza Henriette Zoughebie. Przypomina ona również, że przed reformą w 1676 roku obowiązywała we Francji reguła „bliskości” [fr. de proximité]: jeśli przymiotnik odnosił się do wielu rzeczowników, otrzymywał rodzaj tego rzeczownika, który znajdował się bliżej. Sekretarz generalny stowarzyszenia „L’égalité, c’est pas sorcier!”, Clara Domingues, podaje taki przykład: „ces trois jours et ces trois nuits entières“ (te całe trzy dni i noce). Ponieważ „jour” (dzień) jest rodzaju męskiego, do tego właśnie rodzaju powinien zostać dopasowany przymiotnik „entières” (cały), jednak poprzez regułę bliskości dopasowany został do żeńskiej nocy „nuit”. Petycja postuluje za przywróceniem starej reguły.

„Społeczno -polityczne znaczenie badań nad gramatyką”

Problem Francuzów nie jest znany w języku niemieckim, który posiada tylko jedną formę liczby mnogiej, odnoszącą się zarówno do kobiet jak i mężczyzn. Pomimo tego, wiele feministek jest zdania, że język niemiecki dyskryminuje kobiety. Feministka i lingwistka Luise F. Pusch w jednym z wywiadów dla niemieckiego dziennika „Tageszeitung” wyznaje, że prowadzi „badania gramatyczne o znaczeniu społeczno-politycznym”. Opowiada się ona za wolnym wyborem użytego rodzajnika określającego rodzaj gramatyczny rzeczownika jak np. „die Professor” czy „die Kanzler” (w języku niemieckim oba rzeczowniki mają rodzajnik męski „der”, natomiast forma żeńska brzmi: „die Professorin”, „die Kanzlerin”). Pusch jest przekonana, że język niemiecki jest „chory i wymaga leczenia”.

Dla mniej ekstremalnych feministek pomysł z wolnym wyborem rodzajnika sięga odrobinę za daleko. Problem w języku niemieckim jest następujący: generyczny (formy męskie stosowane do oznaczenia grup niejednorodnych płciowo lub o nieustalonym składzie) i właściwy rodzaj męski są zazwyczaj identyczne. Dla wygody często używa się właśnie generycznej formy rodzaju męskiego - łatwiej jest przecież powiedzieć „die Schüler” (uczniowie) niż „die Schülerinnen und Schüler” (uczniowie i uczennice). W artykule dla „Die Standard” (żeńskiego wydania austriackiego dziennika „Der Standard”) Dagmar Buchta krytykuje: „Większość przeciwników reformy argumentuje, że „kobiety przecież i tak są w tym przypadku brane pod uwagę [tyle tylko, że odniesienie do kobiet pozostaje domyślne]”, ponieważ generyczne formy językowe są identyczne z męskimi. (…) Tak więc męska, czyli neutralna, forma językowa przedstawia mężczyznę jako normę, natomiast kobietę jako wyjątek, który poprzez ten właśnie status wyjątkowości możne być połykany i usuwany”. Feministki mówią o tzw. „male bias”, czyli „męskiej orientacji” w faworyzowaniu form męskich. Dla wielu, sytuację tę rozwiązuje tzw. „Binnen-I”. W języku niemieckim do żeńskiej formy wstawia sie dużą literę „I”, aby zaznaczyć, że chodzi o mieszaną liczbę mnogą (LehrerInnen, SchülerInnen…). KritikerInnen (zarówno panie jak i panowie krytycy) zauważają tu jednak przykład „female bias”.

Język zwierciadłem stosunków społecznych

„ ... forma grzecznościowa Fräulein, czyli panna, została wycofana w Niemczech już w 1970 roku. Walka o mademoiselle ciągle trwa".

Język niemiecki nie jest jednak aż tak oddalony od francuskiej kłótni o regułę Dominique'a Bouhoursa. Inicjatorki francuskiej petycji, jak i niemieckie feministki-lingwistki są zgodne co do jednej rzeczy: język odzwierciedla stosunki społeczne. „Ponieważ język tak samo oddziałuje na zewnątrz, czyli na stosunki społeczne jak i do wewnątrz, czyli na świadomość (…)" - wyjaśnia Dagmar Buchta. Bądź co bądź feministki z Niemiec mają nad Francuzkami małą przewagę: forma grzecznościowa „Fräulein”, czyli panna, została wycofana w Niemczech już w 1970 roku. Walka o „mademoiselle” ciągle trwa.

Fot.: główna (cc)OperationPaperStorm/flickr; tekst (cc)Gemma Bou/flickr