Społeczeństwo

Moda na ekologiczne domy

Artykuł opublikowany 17 lipca 2007
Artykuł opublikowany 17 lipca 2007
Uświadomiwszy sobie ryzyko grożące naszej planecie, politycy i obywatele tworzą w końcu zdrowsze środowisko.

Podczas budowy lub remontu budynku, niezależnie od jego wysokości, dużo się zanieczyszcza. Na przykład, sektor budowlany produkuje 25% gazów cieplarnianych. Jeśli chodzi o zużycie energii, sytuacja nie jest wcale lepsza. "Sektor budowlany we Francji pochłania 45% energii", wyjaśnia Christophe Bombled, ze stowarzyszenia "Les Amis de l'EcoZAC".

Osoby prywatne nie pozostają w tyle. W ciągu stulecia, zużycie wody na osobę wzrosło z 7 do 150 litrów, podczas, gdy masa odpadów osiąga już 25 milionów ton rocznie. Nie należy zapominać o aspekcie sanitarnym, jakości powietrza, problemie azbestu, lotnych składnikach farb, radonie i tlenku węgla, który powoduje we Francji prawie 200 zgonów rocznie.

Wygląda na to, że Europejczycy uświadomili sobie jednak rozmiary zjawiska. Świadczy o tym francuskie badanie Instytutu Louisa Harrisa, kierowane przez Agencję Rozwoju i Zarządzania Energią (Agence pour le développement et la maîtrise de l'énergie - ADEME), którego wyniki zostały opublikowane w czerwcu 2004 r. Według sondażu, 98% pytanych popiera rozwój odnawialnych źródeł energii. Dla 80% z nich, jest to energia przyszłości.

Władze publiczne również podjęły odpowiednie działania w postaci dwóch niedawnych projektów przepisów: planu Klimat 2004 oraz ustawy "Ukierunkowanie na energię", których celem jest między innymi zmniejszenie zużycia energii o 50% do roku 2008.

Wybór zdrowych materiałów

W dzisiejszych czasach dąży się do zmian w zachowaniu. Koniecznością staje się budowa lub remont domu tak, by lepiej wykorzystywać energię i wypuszczać do atmosfery mniej szkodliwych gazów. Norma HQE (haute qualité environnementale - wysoka jakość środowiskowa) stanowi normę odniesienia.

Ekologiczny dom może w razie potrzeby przejść na odpowiednią energię do ogrzewania lub prąd (energię wiatru, pompy grzewcze, słoneczne, termiczne lub fotoogniwa) poprzez środki kontroli wody (urządzenia o niskim jej zużyciu, pozyskiwanie wody deszczowej) lub materiały uważane za zdrowe, jak drewno na ściany lub konopie do izolacji. W tym przypadku, trzeba podkreślić różnicę pomiędzy materiałami "naturalnymi" i materiałami "zdrowymi": "azbest jest materiałem naturalnym, ale daleko mu do bycia zdrowym", przypomina Francuska Federacja Budownictwa (Fédération Française du Bâtiment - FFB).

Przemyślany, czyli "pasywny" dom (maison passive/passive house), może być dobry również architektonicznie, szczególnie dzięki architekturze bioklimatycznej (wykorzystującej naturalne źródła energii). Budynki o niewielkim zużyciu energii (poniżej 15 kWh/m2/rok), zgodnie z niemiecką norma energetyczną zapewniają przez cały rok przyjemną temperaturę otoczenia bez stosowania konwencjonalnego ogrzewania.

Na dłuższą metę opłacalny

Ale to wszystko ma swój koszt. To naprawdę długookresowa inwestycja, która ma dwa aspekty. Z jednej strony, konstrukcja "biologiczna", która jest mało opłacalna, ponieważ wymaga drogich materiałów. Z drugiej, "pasywnej" strony, jest całkowicie opłacalna. W tym przypadku nie montuje się instalacji grzewczej, która przy budowie tradycyjnego domu jest jednym z najkosztowniejszych elementów.

Według Quentina Goularda, architekta specjalizującego się w budowie ekologicznych domów, taki zielony dom jest na dłuższą metę opłacalny. "Jeśli budowa domu bio kosztuje o ok. 30% więcej niż klasycznego, budowa domu pasywnego kosztuje o 10-15% drożej", tłumaczy. Ale dzięki obniżeniu wydatków na energię, dom pasywny zwraca się po 5-10 latach".

Czyli w skrócie, istnieją narzędzia, dzięki którym domy ekologiczne stają się normą. "Z technologicznego punktu widzenia, mieścimy się w średniej", zapewnia FFB. Duńczycy i Niemcy nas wyprzedzają: zredukowali zużycie energii w miejscach zamieszkania do 15 kWh/m2. Dla porównania, we Francji stawiamy sobie za cel ograniczenie naszego zużycia do... 50kWh/m2 w ciągu pięciu lat - przy obecnych 90.

Europa "eko - dzielnic"

W latach 1994-2004 europejska kampania "odnawialne miasta" (sustainable cities) przyniosła pierwsze rezultaty w niektórych dużych aglomeracjach.

We Fryburgu (Niemcy) realizowany jest projekt "miasta-ogrodu", wywodzący się z Wielkiej Brytanii z końca XIX w., z okresu Rewolucji Przemysłowej. Jest to projekt miejski, który łączy mieszkania socjalne, ogrody i projektowanie krajobrazu. Dzielnice Vauban oraz Riesenfeld, w których w odległości 4 km od centrum Fryburga mieszka 15 tysięcy ludzi, bazują na warunkach mieszkaniowych o niskim zużyciu energii, kogeneracji, wykorzystaniu wody deszczowej, absolutnym pierwszeństwie transportu publicznego, pieszych i rowerzystów. Wszystkie budynki mają niskie zużycie energii, dzięki izolacji i wentylacji pomieszczeń. Wiele z nich łączą termiczne czujniki słoneczne oraz fotoogniwa słoneczne.

W Wielkiej Brytanii, Beddington Zero Energy Development (BedZED) jest pierwszą miejscowością "zero energii". Zainaugurowany w 2002 r. projekt BedZED jest położony o 20 minut jazdy pociągiem na południe od Londynu. Architekt Bill Dunster, pomysłodawca tego projektu pilotażowego, chciał odtworzyć tradycyjne angielskie miasto–ogród, zagęszczając w miarę możliwości przestrzeń zurbanizowaną. Ponadto, połowa mieszkań jest zarezerwowana przez Fundację Peabody dla rodzin o niskich dochodach. BedZED wykorzystuje maksymalnie dużo materiałów naturalnych, odnawialnych, podlegających recyclingowi - drewna, cegieł, konstrukcji metalowych - dostępnych w promieniu 50 km, aby wspierać regionalną gospodarkę i ograniczać transport. Gordon Brown, brytyjski premier zapowiedział powstanie pięciu "eko-miast" w Anglii.

W Barcelonie rewitalizacja dzielnicy Poblenou opiera się na przekształceniu jej w dzielnicę dla pieszych, utworzeniu nowych stref wolnych od samochodów i reorganizacji dotychczasowych działań. To ostatnie - na życzenie mieszkańców. Opracowano wyniki badań opinii uwzględniające zamieszkanie, działalność zawodową oraz naturalny sposób życia. Zlokalizowano 4 600 mieszkań w strefie przemysłowej zamieszkałych "na dziko". Ich rewitalizacja pozwoli na zintegrowanie tej zapomnianej części miasta.