Społeczeństwo

Młodzi obserwatorzy wyborów na Białorusi

Artykuł opublikowany 21 września 2012
Artykuł opublikowany 21 września 2012
Plakaty wyborcze w formacie A4, w kolorach państwowych – czerwonym i zielonym – nieśmiało pojawiają się w oknach sklepów czy kawiarni. Przedterminowe wybory parlamentarne rozpoczęły się na Białorusi18 września i zakończą się 23 września. W tych dniach do ponad 2 tys. lokali wyborczych zostanie wysłanych ponad 2 tys. nielegalnych obserwatorów.
Jest to czas kiedy będą musieli się zmierzyć z odgórnie generowanym strachem. Pewien 25-latek wyjaśnia.

„Od 1994 roku na Białorusi nie odbyły się żadne sprawiedliwe wybory, a przynajmniej tak twierdzą międzynarodowi obserwatorzy, jak choćby OBWE. Te 18 lat to ogromna część mojego życia. Jedyne komitety wyborcze to te utworzone przez organy państwowe. Dlatego w tej chwili dopuszczam się przestępstwa. Prawo zakazuje mi przynależności do takiej grupy, bowiem nie mamy pozwolenia na zarejestrowanie jej na Białorusi. Od 2007 roku jesteśmy zarejestrowani w Wilnie. Większość z nas to młodzi ludzie, studenci EHU (Europejski Uniwersytet Humanistyczny) w Wilnie, a naszym głównym celem jest po prostu pokazanie jak przebiegają wybory. Ponad połowa ze 100 obserwatorów urodziła się już po przejęciu władzy przez Aleksandra Łukaszenkę i nie chce oglądać tych samych ludzi u władzy, do końca swoich dni.

Ponad połowa ze 100 obserwatorów urodziła się już po przejęciu władzy przez Aleksandra Łukaszenkę i nie chce oglądać tych samych ludzi u władzy, do końca swoich dni.

Lokalizacja naszego biura nie jest jawna więc organizacja szkolenia jest trudna, zwłaszcza że nigdy nie można wypowiedzieć słów zawartych w swoim adresie. Zwykle każdy musi pojawić się na najbliższym przystanku autobusowym i stamtąd gdzieś się udać, cały czas dochowując tajemnicy. Nie można korzystać z telefonów stacjonarnych, tylko ze skype’a. Podczas dotychczasowych działań straciliśmy już mnóstwo ludzi z powodu zastraszeń. Całkiem niedawno jedna z naszych reporterek, której relacje ukazały się na niezależnym portalu, została wezwana „na dywanik” do przewodniczącego oficjalnej komisji. Wznowienie ponownej akcji będzie skutkowało zakazem zbliżania się do lokalu wyborczego. Niektórzy tłumaczą nieobecność chorobą lub uciekają się do innych wymówek. Te wybory to jedynie nic nieznaczące daty, jak za czasów sowieckich – wszyscy znamy już ich wynik. Na każdym spotkaniu martwię się o swoje bezpieczeństwo. Możemy wylądować za kratkami”.

Mój rozmówca został aresztowany (podobnie jak19pozostałych obserwatorów) po wykonaniu misji obserwatora wyborów w Mińsku.Więcej... (rosyjska wersja językowa)

Artykuł powstał dzięki wsparciu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Republiki Litewskiej, w ramach projektu „Made in Belarus”.

Fot.: (cc) qwz/ Flickr/ Nikolai Vassiliev