Społeczeństwo

Muzułmanie w Brukseli: obywatele (prawie) jak inni

Artykuł opublikowany 3 listopada 2010
Artykuł opublikowany 3 listopada 2010
Są Belgami i muzułmanami, co dla nich nie stanowi szczególnego problemu. Burek, zakazanych w Belgii, nie noszą, ale i tak są często wyrzucani z barów… Omar, Younes i Mourad opisują swoje codziennie życie w stolicy Unii Europejskiej, gdzie zarówno tolerancja jak i odrzucenie są na porządku dziennym.

Kim są brukselscy muzułmanie? 70% jest pochodzenia marokańskiego, 20% stanowią Turcy. Do tych dwóch społeczności dochodzą między innymi muzułmanie pochodzenia tunezyjskiego, algierskiego czy pakistańskiego. W sumie 17% populacji (na podstawie badań Coranne Torrekens).

Kim są polscy muzułmanie?

Większość jest odosobniona w północno-zachodnich gminach regionu stołecznego Brukseli – Molenbeek Saint Jean, Saint Josse i Anderlecht. Powód? Kiedy Marokańscy imigranci byli zapraszani do Belgii w latach 60., ceny w tamtej okolicy były najatrakcyjniejsze, poza tym komfort stanowiło sąsiedztwo miejsc pracy… Ale czy dzisiaj nie jest to geograficzna bariera w integracji?

„Muzułmański styl życia”

Dla Corinne Torrekens, “muzułmański styl życia” nie istnieje. Według badaczki nauk politycznych na Wolnym Uniwersytecie Brukselskim specjalizującej się w temacie społeczności muzułmańskiej „różnice są mniejsze, niż myślimy”. Wystarczy porozmawiać z samymi zainteresowanymi, by to sobie uświadomić. Zdaniem Younesa, 19-letniego studenta pochodzenia marokańskiego, „nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy wartościami przekazywanymi przez moją religię i tymi z mojego kraju. W rzeczywistości moje zaangażowanie obywatelskie jest stale wzmacniane przez moje przekonania religijne”. Mourad, który przyjechał do Belgii 18 lat temu, „nigdy nie miał trudności z przystosowaniem się do belgijskiego stylu życia”. W wieku 40 lat, ów Tunezyjczyk jest dziś w kadrze zarządzającej.

Islam został oficjalnie dołączony do subsydiowanych przez rząd belgijski religii w 1974 r. Dziś Omar mówi, że islam jest „uznawany za trzecią religię kraju”, co podkreśla stopień otwartości i tolerancji społeczeństwa belgijskiego. Ten 27-letni, marokański student uważa zresztą Belgię za bardziej otwartą od Hiszpanii, gdzie najpierw mieszkał. Dlaczego? Z powodu wzajemnego szacunku, który „ułatwia muzułmańskie życie”. Dla przykładu w kwestii praktykowania ramadanu on nie odczuł żadnej różnicy między Belgią a Marokiem.

Muzułmanie belgijscy, tańczący na krawędzi

Dla niektórych wygląda to jak taniecA co myślą inni? Jeden z belgijskich handlarzy z placu Flagey nie ma nic do dodania. Jedyne, z czym kojarzy mu się islam, to piątkowe modlitwy, które opisał jako scenę „tancerzy”. Ale w mieście, gdzie poziom ubóstwa osiągnął 25%, Muzułmanów dotykają te same problemy, co resztę brukselczyków ( mieszkańców Brukseli ), ale sytuacja tych pierwszych jest gorsza w takich sektorach jak: zakwaterowanie, mobilność, praca i szkoła: „Różne badania pokazują, że Muzułmanie generalnie są dyskryminowani w tych kwestiach z powodu religii. W połączeniu z dyskryminacją społeczno-ekonomiczną, fenomen ten tworzy poważne wyzwanie na przyszłość”, ocenia Coranne Torrekens. „Innym ważnym wyzwaniem - dodaje - jest zaakceptowanie tożsamości muzułmańskiej bez obaw, zburzenie uprzedzeń przez dialog”. W mieście, gdzie Muzułmanie często mają zakaz wstępu do barów czy dyskotek - czego sama byłam świadkiem i przeciwko czemu często protestują organizacje antyrasistowskie - różnorodność społeczna stanowi poważne wyzwanie. Omar potwierdza: nawet kiedy chcemy zrobić pierwszy krok, nie zawsze jest to możliwe.

Za duża mniejszość, za mała większość

Belgia była pierwszym europejskim krajem, w którym przegłosowano zakazJak wszystkie religie, islam ma różne oblicza, często zdeformowane przez media czy radykałów, którzy są jednak w mniejszości. Według Mourada „istnieją różne interpretacje islamu, ale prawdziwy islam, jest tylko jeden; ten zdefiniowany przez Mohameta i Koran”. Younes zauważa, że „praktyka islamu, miesza się z rożnymi kulturami, w których jest obecna. Wyznawcy mogą być następnie pod wpływem tych zmian”. Noszenie burki w pewnych krajach arabskich jest tego przykładem. Ale taki wizerunek islamu jest wszechobecny zarówno w Belgii jak i w całej Europie. „Sposób, w jaki media pokazują islam, jest karykaturą - ocenia Coranne Torrekens, - bazuje na sensacji, ponieważ to się dobrze sprzedaje. Podrzucanie tylu przesądów i wizerunków (brodacza, dziewczyny w chuście, kobiety w burce itd.), nie pomaga ani w uspokojeniu rodowitej społeczności brukselskiej, ani w poznaniu nowej”.

Podobną opinię słychać z usta Younesa: „radykalizm nigdzie się nie sprawdza”. Mourada wtóruje mu nieco ostrzej: „To nie są prawdziwi Muzułmanie”. Jeśli chodzi o Omara, kończy dyskusję bez ogródek: „Jest to ideologia, która nie ma nic wspólnego z religią”.

W reportażu nieopkojący obraz narastającego w Molenbeek radykalnego islamu... Afaf Hemamou, burmistrz gminy Schaerbeek, zaplanował we współpracy z cafebabel Bruksela 4 konferencje na rok, z których ósma będzie miała miejsce w grudniu 2010. Ich celem jest „wsparcia mieszania się grup społecznych. W dyskusjach - wyjaśnia ten Marokańczyk z pochodzenia - biorą udział przede wszystkim mieszkańcy gminy, ale nie tylko. Społeczeństwo heterogeniczne dotyczy wszystkich, celem jest zniszczenie gett poprzez zrobienie kroku w stronę ludzi”. Afaf Hemamou dodaje, że „trzeba mieć szerszą wizję bardziej zintegrowanego społeczeństwa i promować integrację społeczną dla wszystkich grup. To jedyny sposób, by nie piętnować żadnej z brukselskich społeczności”.

Fot. Główne: zrzut ekranu wideo Gazullenzi/You Tube; manifestacja : (cc) mkhalili/Flickr