Społeczeństwo

Na miejsca, gotowi, praca! O absolwentach i stażystach, którzy zostają młodymi bezrobotnymi

Artykuł opublikowany 12 maja 2015
Artykuł opublikowany 12 maja 2015

Jedna na pięć młodych osób w UE – około 5,5 mln obywateli – nie potrafi znaleźć pracy, a wiele innych pracuje na stanowiskach, na które potrzeba mniejszych kwalifikacji niż te, które posiadają. Bezrobocie młodych regularnie gości na pierwszych stronach gazet w całej Europie. Co jednak kryje się za statystykami? Oto drugi odcinek reportażu o poszukiwaniach pracy w Londynie i Bukareszcie.

Młodzi obcokrajowcy, którzy wchodzą na brytyjski rynek pracy, niekoniecznie mają powody do radości. Płaca minimalna w Rumunii w 2015 roku wynosi 157,50€ (122,90£), natomiast w Wielkiej Brytanii 1524,98€ (1105,00£). Pomimo wyższych płac nadal zaobserwować mozna silną rywalizację w kwestii zapewniania wolnych miejsc pracy.

24-letnia Tianyan Xu urodziła się w Chinach. W zeszłym roku dostała się na oblegany program absolwencki organizowany przez British Telecom (BT). Twierdzi jednak, że jej pokolenie, kończące edukację w przeciągu pięciu ostatnich lat – właśnie wtedy, kiedy wybuchł kryzys finansowy – może czuć się sparaliżowane, właśnie za sprawą rywalizacji. Dziewczyna tłumaczy, że wielu jej znajomych poddało się po kilku nieudanych próbach znalezienia pracy w skomplikowanym systemie zatrudnieniowym.

„Pokonywanie kolejnych trudności jest irytujące – liczą się tutaj nie tylko zdolności i umiejętności, lecz także intuicja. Masz tylko jedną szansę na to, by pokazać, co potrafisz" – mówi Tianyan.

Jej 24-letnia przyjaciółka Adeola Adeyemo chce pracować w branży wydawniczej. Ma na swoim koncie dyplom magistra i ukończyła kilka staży. Mimo to twierdzi, że wszystko wskazuje na to, że nie ma szans na spełnienie swojego marzenia. „Czuję się jakby unieruchomiona i nie wiem, co mogę z tym zrobić. To tak, jakbym uderzała głową w mur. Na papierze mam wszystkie potrzebne kwalifikacje. Mamy chyba teraz zbyt wielu wykwalifikowanych ludzi i za mało miejsc pracy" - opiniuje. Adeola odwlekła w czasie pogoń za swoją wymarzoną pracą, zatrudniając się jak pracownik sprzedaży. „Naprawdę chciałabym mieć pewność, że dostanę pracę w branży wydawniczej, ale jednocześnie nie wiem, jak się tam dostać z miejsca, w którym się teraz znajduję" – dodaje.

Co do tego, że Tianyan i Adeola mają jednak trochę szczęścia nie ma jednak wątpliwości – w całej UE bezrobocie wśród osób młodych wynosi bowiem 20%, czyli dwa razy więcej niż bezrobocie ogólne i prawie trzy razy więcej niż stopa bezrobocia wśród obywateli powyżej 25 roku życia. Liczba osób w wieku od 15 do 24 lat, którzy nie mają pracy, nie uczą się ani nie odbywają szkoleń, wynosi 7,5 miliona, podczas gdy w Unii czeka około 2 milionów wolnych miejsc pracy. UE obiecało przeznaczenie 6 miliardów euro na pomoc obszarom najbardziej dotkniętym bezrobociem – kwota ta wydaje się ogromna dopóty, dopóki nie spojrzy się na koszty – szacuje się, że bezrobotni z wyżej wspomnianej grupy kosztują Unię 153 miliardy euro (1,21% PKB) rocznie w postaci zasiłków oraz utraconych zysków i podatków.

Szukaj pomocy. No dobrze, ale gdzie?

Jak zmienić tę sytuację? Trzeba pomóc młodym ludziom rozwijać odpowiednie umiejętności - twierdzi Cristian Ionescu, pracownik BPI Group România, firmy wdrażającej finansowany przez Unię projekt pilotażowy, którego celem jest zapewnienie pracy 2 500 młodym bezrobotnym.

Cristian Ionescu z BPI Group România mówi o pomaganiu młodzieży w rozwoju odpowiednich umiejętności.

„Istnieje dysonans między systemem edukacji a autentycznymi potrzebami pracodawcy" – mówi Cristian. Również oczekiwania są różne – pracodawcy narzekają na brak praktycznych umiejętności u młodych osób poszukujących pracy. „Jednocześnie młodzież ma nierealistyczne oczekiwania w związku z wynagrodzeniem" – dodaje.

Projekt dąży do wypełnienia luk w edukacji poprzez organizowanie praktyk, szkoleń zawodowych i kursów przedsiębiorczości w tych sektorach gospodarki, które w danym miejscu cieszą się dużym popytem (np. szkoleń elektryków na terenach przemysłowych albo barmanów na obszarach turystycznych). Jednak nawet Cristian zachodzi w głowę, czy w ogóle da się spełnić postanowienia unijnej Gwarancji dla młodzieży, inicjatywy mającej zagwarantować każdemu Europejczykowi poniżej 25 roku życia konkretną i korzystną ofertę pracy w ciągu czterech miesięcy od zakończenia formalnego kształcenia lub utraty pracy.

„Nie wydaje mi się to wykonalne w krajach takich jak Rumunia, Grecja, Portugalia czy Hiszpania. Rumunia to jeden z krajów, w których świeżo upieczony absolwent studiów wyższych swoją pierwszą pracę zdobywa najpóźniej".

Rumuńskie szkoły i uczelnie nie wydają się specjalnie pomagać swoim wychowankom w znalezieniu pracy. 21-letni Alexandru Nistor, student cybernetyki w Akademii Ekonomicznej w Bukareszcie, z własnej inicjatywy zapisał się na staż w charakterze projektanta stron internetowych w Deutsche Telekom Romania. Uważa, że sama uczelnia nie ułatwia studentom zdobycia potrzebnego do pracy doświadczenia.

„W czasie studiów trzeba odbyć obowiązkowe szkolenie. Zajmuje się tym jednak tylko kilka firm, które działają w dziedzinach, które czasem nijak się mają do studiowanego kierunku. Ja na przykład studiuję informatykę. Powinienem więc był odbyć szkolenie w jakiejś firmie informatycznej. Uczelnia jednak podpisała umowę tylko z bankami i firmami zajmującymi się ekonomią" - tłumaczy.

System kształcenia nie spełnia swojego zadania nie tylko w Rumunii. Z trudną sytuacją boryka się również Londyn.

Wkrótce kolejna część obszernego reportażu autorstwa Anny Patton i Lorelei Mihala, w której rozmawiają z młodymi londyńczykami o przeszkodach, które napotykają podczas szukania pracy!