Społeczeństwo

Na złamanie piór – europejscy dziennikarze w pogoni za ideałem wolności słowa

Artykuł opublikowany 30 marca 2010
na stronie głównej
Artykuł opublikowany 30 marca 2010
Ostatni światowy raport o wolności prasy opublikowany przez Reporters Sans Frontières stawia pod znakiem zapytania sytuację dziennikarzy w wielu europejskich krajach. Tymczasem na Starym Kontynencie mnożą się manifestacje w obronie tego, co Kant nazywał „wolnością pióra”.

Kim jest dziś europejski dziennikarz i w jakich warunkach wykonuje swoją pracę? Jeśli przebywa w bastionie wolności słowa, jakim jest trójkąt Dania – Finlandia - Irlandia, to ma się dobrze. Oczywiście pod warunkiem, że na humorystycznych obrazkach nie próbuje podejmować tematyki religijnej. Im dalej na Wschód, tym więcej granic, których reporter nie może przekroczyć. W Rosji wyznacza je temat Gruzji i praw człowieka, co brutalnie pokazał los Anny Politkowskiej. Z kolei w kandydującej do akcesji Chorwacji, dziennikarz powinien zastanowić się dwa razy, zanim poruszy temat stosunków serbsko-chorwackich. Na Słowacji dosyć problematyczne jawi się prawo do publikacji riposty, które przysługuje każdemu, kto z jasnych lub tylko sobie znanych powodów uzna, że dany artykuł go obraził, zniesławił lub niesłusznie skrytykował. Odmowa publikacji skutkuje karą w postaci grzywny.

Manifestacja w Rzymie, 3 października 2009W rocznym rankingu dziennikarskich rajów publikowanym przez Reporters Sans Frontières Francja jest 43 miejscu a Włochy na 49. W 2009 r. francuski dziennikarz zmierzył się z takimi represjami jak aresztowania, przesłuchania w sądzie, interwencje polityków, w tym samego Nicolasa Sarkoziego. Podobna, jeśli nie gorsza sytuacja przedstawia się we Włoszech: silna presja ze strony władzy i egzekwowanie kar w sądzie. Przykładem może być świeży temat śledztwa w sprawie wywierania presji przez Silvio Berlusconiego na publicznych nadawcach by ci zawiesili emisje programów nie sprzyjających szefowi włoskiego rządu. 3-go listopada 2009 roku manifestacja w obronie wolności prasy zgromadziła setki tysięcy włoskich demonstrantów. Obraz, jakiego nie jesteśmy przyzwyczajeni oglądać w „kolebce cywilizacji”.

„Nie jest to jedynie włoska bolączka – dodaje przewodniczący ELDR [Eropean Liberals Democrats and Reform Party, trzecia co do wielkości partia w Parlamencie Europejskim zrzeszająca wiele narodowych partii liberalnych – przyp. red.], Annemie Neyts-Uyttebroeck – Włochy ze swoją największą siecią kanałów telewizyjnych (Mediaset) w rękach premiera Berlusconiego to z pewnością wyjątkowy przypadek, ale również na Węgrzech i w Wielkiej Brytanii wolność prasy jest zagrożona. Wystarczy wymienić brytyjskie środki przekazu w których posiadaniu jednego człowieka, Ruperta Murdocha (British Sky Broadcasting, The Times, The Sun i na tym lista się jeszenie kończy)”

"Koniec europejskiego wzorca?" - pyta Reporter Sans Frontière w swoim raporcieGdzie kryje się prawdziwe zagrożenie dla wolności prasy? „Z pewnością w zjednoczeniu w jednych rękach władzy politycznej, ekonomicznej i medialnej. Najbardziej niebezpieczna z kombinacji to połączenie obszarów medialnego i politycznego” – ocenia Enzo Marzo, jeden z twórców Società Annunzio, organizacji promującej wolność przekazu informacji, pytany podczas seminarium poświęconego wolności prasy w Europie, zorganizowanego przez ELDR 12-go marca w Rzymie.

Panaceum dla dziennikarza wydawałby się Internet, nad którym trudniej sprawować kontrolę, czego przykładem są wieści, jakie przedostają się siecią z Chin. Internet jest jednak medium, w którym trudno jest zweryfikować miarodajność źródeł. Przykładem jest ostatnia plotka, przejęta z Twittera przez europejską prasę, o domniemanej separacji pierwszej pary Francji. W takich przypadkach z pewnością naruszane są prawa czytelnika. Kim jest więc idealny dziennikarz? Odważny, pracujący dla wydawcy gwarantującego swym redaktorom dużą swobodę i przede wszystkim mający kontrakt. Ostatni warunek jest najtrudniejszy do spełnienia. Powszechnie wiadomo, że trudno jest wyżyć z samego pisania. Dlatego też tak często współczesny dziennikarz jest pracownikiem tymczasowym albo freelancerem, co nie daje mu wystarczająco silnej pozycji w wydawniczej hierarchii do skutecznej obrony swoich racji.  Mamy więc w Europie do czynienia z chorobą w różnym stadium rozwoju w zależności od omawianego kraju, choć lekkie mdłości odczuwają dziennikarze się w całej Europie.

zdj.: Adele Sarno/flickr, lo spacciatore di lenti/flickr, rsepulveda/flickr. Video: RomacittaTV/Youtube