Społeczeństwo

neapol: niezależne wytwórnie muzyczne

Artykuł opublikowany 15 lipca 2013
Artykuł opublikowany 15 lipca 2013

Choć światowy kryzys gospodarczy mocno wstrząsnął Włochami, przyczynił się także do czegoś bardzo pozytywnego – w młodych ludziach bez pracy i perspektyw zatrudnienia obudził ogromne pokłady kreatywności. 

Młodzi Neapolczycy wiedzą, że sposobem na znalezienie pracy jest samozatrudnienie, co szczególnie widoczne jest w branży muzycznej. W kontrze do mainstreamowej popkulturowej papki, jak grzyby po deszczu wyrastają niezależne wytwórnie , które niszowym artystom oferują wolność decydowania o własnej karierze.

“Od lat ‘90 wiele się zmieniło” – mówi Carlo Doino, prezes i dyrektor artystyczny Ikebana Records – marki muzycznej założonej przez trzech przyjaciół. Pięć lat temu zaczynali od zera, dziś mają studio, prowadzą kursy muzyczne i wydawnictwo. “Rynek jest wymagąjący, a muzyka to nie buty – nie można jej traktować czysto komercyjnie. My robimy to, co robimy, z miłości do muzyki i z pasji. Na pewno nie dla pieniędzy, bo nie ma ich tu zbyt wiele. Wierzymy jednak, że w końcu trafimy na naszą «czarną perłę» i wiemy też, że zanim to nastąpi, musimy zainwestować". Jak dużo? 20-letni Carlo błyskawicznie wylicza: tłoczenie, projekt, druk książeczki, promocja w mediach, stworzenie wideoklipu kosztuje co najmniej pięć tysięcy euro. “Oczywiście, wiele możliwości stwarza internet i serwisy społecznościowe, za pośrednictwem których można promować własny projekt. Jednak jeśli chcesz stworzyć produkt dobrej jakości, na pewnych rzeczach, takich jak produkcja płyt, nie da się zaoszczędzić”. Na szczęście, według chłopaków z Ikebana Records, coraz więcej ludzi chce słuchać dobrej muzyki i gotowych jest za nią zapłacić. Do tego dochodzą koncerty – główne źródło dochodu artystów. Koncerty dają również duże pole manewru: “zazwyczaj label zarabia więcej ze sprzedaży płyt, bo musi zainwestować w ich produkcję, z kolei zespół więcej zarabia na koncertach” - mówi Valerio Merolla, w Ikebanie odpowiedzialny za stronę internetową, bookingi i sprawy administracyjne. “Niektórzy mówią, że nie jesteśmy niezależni, bo ze względu na wolność, jaką dajemy naszym muzykom, stajemy się od nich zależni. Mogą robić co chcą, ale o pewnych sprawach decydujemy razem. Jak podsumowałbym to podejście? - Po prostu traktujemy artystów tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani”.

Dziś numerem jeden Ikebana Records jest grupa "I Sula Ventrebianco". Chłopcy z wytwórni głęboko wierzą, że to właśnie ich “czarna perła”. Wszyscy trzej poświęcili się swojemu projektowi i czekają na moment, kiedy będą mogli z niego żyć, nie zaś jedynie dzięki niemu przetrwać.

Zupełnie inaczej do muzyki podchodzą artyści z Orchestra Multietnica Mediterranea, przypadkiem spotkani w Ikebana Records, która użycza im sali prób. Grupa składa się z 16 - 18 osób, głównie imigrantów z Rumunii, Bułgarii, Afryki, Sri Lanki, Kolumbii. “Każdy z nas gra po swojemu, przez co wspólnie tworzymy nową jakość” – mówi “frontman” orkiestry, Giovanni Guarerra. “W Neapolu zawsze było trudno koncertować, zwłaszcza nam. Tym bardziej doceniamy to, że nam się udaje”.

Orkiestra jest jednak osobnym przypadkiem. Mnie interesują przede wszystkim młodzi, zdolni ludzie, którzy biorą karierę w swoje ręce. Przykładem może być tu Giovanni Truppi, muzyk, który 10 lat temu wyprowadził się z Neapolu do Rzymu. Spotykamy się w Lanifice – wyjątkowym miejscu na imprezowej mapie miasta. Ta dawna fabryka wełny to dziś klubogaleria, założona przez chirurga, który chciał przysłużyć się miastu. Do Lanifice, Truppi przyjechał ściągnięty przez BulbArtWorks – stowarzyszenie i wytwórnię organizującą koncerty, imprezy oraz festiwal "La Nostra Primavera”, którego sceną zawładnęli offowi wykonawcy z całej Europy. BulbArtWorks to także agencja bookingowa, opiekująca się w sumie osiemdziesięcioma zespołami. “Przede wszystkim jesteśmy grupą ludzi, którzy poznali się podczas koncertów. Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że wszyscy mamy taką samą zajawkę na muzykę i że fajnie by było, gdybyśmy zaczęli robić coś wspólnie” – tak 27-letni Andrea Salada z BulbArtWorks opisuje początki działania stowarzyszenia. “Oczywiście, że nawet po sześciu latach obecności na rynku nie jest lekko. Ludzie nie mają pieniędzy na koncerty, bo ograniczając wydatki, w pierwszej kolejności rezygnują z kultury. Dziś znalezienie pracy w Neapolu gdy ma się 30 lat, graniczy z cudem. Nie znaczy to jednak, że zamierzamy się poddawać – w końcu nie robimy tego dla pieniędzy. Poza tym, to fajny drugi etat” – dodaje z uśmiechem Andrea, którego marzeniem jest praca profesora politologii. Po godzinach na uczelni wykonuje wszelkiego rodzaju prace dla BulbArtWorks, którego jest współzałożycielem. “Wiem, jak zbudować scenę, mogę być inżynierem dźwięku, wszyscy robimy wszystko. To jedyny sposób na to, by stowarzyszenie działało” – mówi. Skład Ikebana Records egalitarnie podchodzi też do współpracy z innymi wytwórniami, wpisując się tym samym w kolejny neapolski fenomen – marki, zamiast konkurować, wspierają się we wspólnych dążeniach. Andrea śmieje się: “Nie ma sensu walczyć o tak mały kawałek tortu, Neapol to duże miasto, ale mała widownia na tego typu imprezy. Lepiej razem robić coś fajnego i liczyć na to, że uda się zdobyć większy rozgłos”.

Giovanni Truppi sam sobie jest managerem i sam rozpowszechnia swoje utwory. Swój obecny status osiągnął po 15 latach pracy i przyznaje, że: ”łatwo nie było i nie jest, ale działam na własny rachunek, a nie dla wielkiej wytwórni”.

U stóp symbolu regionu, Wezuwiusza, mieści się "Casa Lavica, czyli "Dom Lawy”. To jedna z najlepszych niezależnych wytwórni muzycznych w Neapolu. Jej dziłalność dowodzi, że “niezależny” wcale nie znaczy “amatorski”. Wytwórnia ma profesjonalne studio nagraniowe, publikuje w Internecie sesje live, produkuje klipy. Patrząc na ich dokonania, trudno uwierzyć, że często stoją za nimi zaledwie dwie, trzy osoby. Światło, kamery, montaż – wszystko jest perfekcyjnie dopracowane. Wytwórnia skupia się na promocji młodych muzyków, jednak dzięki profesjonalnemu podejściu, do współpracy zgłaszają się także znani artyści dużego formatu, jak Gionata Mirai. “Pozostawiając twórcom wolność, staramy się stworzyć strefę komfortu i twórczego nastroju, która wyzwoli kreatywność” – mówi współzałożyciel "Casa Lavica”. "Staramy się znaleźć najlepszą formę promocji artysty – czasem robimy coś za darmo, bo widzimy w kimś potencjał. Innym razem kojarzymy ze sobą muzyków, jeśli wydaje nam się, że razem mogliby dobrze brzmieć”. Dzięki temu, "Casa Lavica” wypuszcza oryginalne projekty, jak mariaż drum’n’bassu z djeridoo, Triad Vibration. “Chcemy, żeby promowała nas przede wszystkim jakość. Celem nie jest tylko sprzedaż – choć dobrze, jeśli i ta się pojawi. Najważniejsze dla nas jest to, żeby robić dobre rzeczy”.

Specjalne podziękowania dla Eliana de Leo i Angelo Santonicola.

Ten artykuł jest jednym z reportaży, bądących częścią projektu ''EUtopia on the Ground”, który ma za zadanie rozpatrywać przyszłości Europy. Projekt cafebabel.com otrzymał finansowe wsparcie Komisji Europejskiej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych Francji, Fundacji Hippocrène oraz Fundacji Charlesa Léopolda Mayera.