Społeczeństwo

Niebezpieczne związki populistów ze wschodu z zachodnimi demokratami

Artykuł opublikowany 6 listopada 2006
Artykuł opublikowany 6 listopada 2006
Dyskusja, która rozgorzała w Niemczech wokół pojawienia się Petera Handke na pogrzebie Slobodana Miloszewicza, zakończyła się raczej bez konkluzji. Czy populiści z Europy Wschodniej stanęli po stronie zachodnich antyglobalistów?

18 marca 2006 Peter Handke dołączył do tłumu na pogrzebie Slobodana Miloszewicza. Niegdysiejszy dyktator, oskarżony o ludobójstwo oraz podżeganie do zabójstw na tle politycznym stracił władzę po demonstracjach, które rozszerzyły się na cały kraj zaraz po skandalu wyborczym, który miał miejsce w 2000 roku. Emerytowani rosyjscy generałowie, komunistyczni przywódcy, serbscy politycy oskarżeni o zbrodnie wojenne i szare eminencje "nowej arystokracji" przybyli, aby oddać mu hołd. Orszak zamykali prawicowi populiści. Dla nich Miloszewicz był antyamerykańskim Robin Hoodem, największym bojownikiem w walce przeciw globalizacji. Walce, z którą utożsamiają się antyglobalistyczni intelektualiści tacy jak Handke.

Antyglobalizacja z twarzą feudalizmu

Obecność Handkego na pogrzebie nie dowodzi, że wspiera on prawicowy populizm. Wręcz przeciwnie, Handke należy do grupy niemieckich intelektualistów, bardzo dalekich od populizmu, którzy pozostali wyznawcami legendy pokolenia 1968. Ci nowi, lewicowi intelektualiści zaprzestali kwestionowania kapitalizmu po przemianach ustrojowych w Europie Środkowej i Wschodniej. Ich alternatywny duch zwrócił się ku globalnym, złudnym grom. Ostatecznie idee roku 68. uległy degradacji, ich obrońcy nie są już rewolucjonistami, a jedynie reformatorami pozbawionymi złudzeń.

Ich zwrócenie się przeciw globalizacji jest tak samo czasowe jak wcześniejsza opozycja w stosunku do kapitalizmu. Nie są radykalnymi aktywistami czy też wojownikami zwalczającymi kapitalizm, Nie chcą nowych klasowych zamieszek, jedyne czego chcą, to uczynić globalizację i kapitalizm bardziej ludzkimi. Ich walka jest walką moralną, ale to wystarczy, aby postawić ich obok aktywnych antyglobalistów na Bałkanach.

Aczkolwiek ten rys jest wspólny tylko do pewnego stopnia. Na zachodzie nurt antyamerykański należy do kultury demokratycznej, która krytykuje kapitalizm i tendencje antydemokratyczne. Zachodni aktywiści działają nie tylko niezależnie od przynależności narodowościowej, ale nawet w opozycji do narodowych elit. Uzasadnienie swoich poglądów odnajdują w moralności liberalno-socjalistycznej i niektórych poglądach marksistowskich.

Wyrastając z komunizmu

Historia ruchów antyglobalistycznych we Wschodniej Europie jest zupełnie inna. Ich retoryka jest populistyczna, są bardziej autorytarni niż wywrotowi. Jak można wytłumaczyć ten dziwny pojedynek między zachodnimi, anty-autorytarnymi aktywistami, a ruchem wschodnich, narodowościowych prawicowców?

Przyczyny można odnaleźć w czasach poprzedzających zmiany ustrojowe na Wschodzie. Podczas gdy cały blok wschodni pozostawał pod rządami komunistów, zachodni intelektualiści i nonkonformiści nie rozumieli, dlaczego liberalne i lewicujące ugrupowania W Europie Wschodniej są przeciw komunizmowi W 1989, po przemianach demokratycznych na Węgrzech, w Polsce i innych wschodnich krajach to napięcie zmieniło nieco swój charakter.

Poczynając od 1989 liberalna i lewicowa inteligencja stworzyła wolny rynek, ustanowiła nowe demokratyczne instytucje w krajach postkomunistycznych. Walczyli w imię wartości, które były – i dalej są mocno krytykowane przez radykalnych zachodnich intelektualistów. Intelektualiści z Europy Środkowo - Wschodniej oraz z Bałkanów nie mogą, pomimo swoich poglądów, pozostawać tak krytyczni, jak ich odpowiednich z zachodu: muszą bronić instytucji demokratycznych przed prawicowymi populistami oraz nacjonalistami. W Europie Wschodniej politycy prawicowi są z konieczności demagogami, ponieważ tym krajom brakuje silnych tradycji konserwatywnych, które przeważają na Zachodzie. Ich krytyka globalizacji wynika raczej z pragnienia, aby zmniejszyć autorytarną siłę rządzących, niż z chęci obrony uniwersalnych wartości demokratycznych. Ich przywódcy wielbią demokratyczną siłę ludu i odrzucają liberalizm, nazywając go przekleństwem z Zachodu. Odrzucają indywidualizm i gloryfikują starożytny, czysty duch wspólnoty.

Niewystarczający pojedynek

Poglądy antyglobalistycznych aktywistów oraz prawicowych bojowników są zbieżne w pewnych kwestiach, ale ich rzeczywiste znaczenie jest sprzeczne i fundamentalnie się różni. To zderzenie pomiędzy intelektualistami z zachodu i populistami ze wschodu jest czymś w rodzaju ograniczonego, chociaż dynamicznego sojuszu. To zjawisko wyłoniło się podczas debaty na temat Handkego.

W Serbii zarówno prawicowi nacjonaliści, jak i skrajni prawicowcy twierdzą, że to właśnie globalny spisek, na czele którego stanęły zachodnie media, legł u podstaw klęski Serbii. Pomimo tych deklaracji, politycy prawicowi są gotowi zaakceptować prawo, które zezwala na zagraniczne inwestycje. Krytyka globalizacji w ich wykonaniu ma charakter narodowościowy, ale nie posiada wymiaru społecznego czy ekonomicznego.

Zarówno demokraci z Zachodu, jak i populiści ze Wschodu zwalczają wpływy amerykańskie. Najbardziej radykalną w swych antyamerykańskich poglądach partią w Europie jest Serbska Partia Radykalna, najbardziej wpływowa siła polityczna w Serbskim parlamencie. Żadna inna partia antyglobalistyczna nie może liczyć na tak szerokie poparcie społeczne. Ta partia nie przestaje używać antyamerykańskiej retoryki wyłącznie w imię interesów narodowościowych, podczas, gdy zwolennicy antyglobalizacji w Europie Zachodniej robią to dla obrony wartości demokratycznych.

Handke, Ulisses Bałkanów

Dla serbskich polityków prawicowych, ekstremistów i nacjonalistów, Handke jest rycerzem, walczącym o uzyskanie "Sprawiedliwości dla Serbii". Jego podróże wyłącznie po serbskich terenach jednorodnych etnicznie pogłębiły to przekonanie. Ten Ulisses Bałkanów szuka swoich starożytnych, nienaruszalnych korzeni - niemniej jednak jego odkrycia nigdy nie różnią się od oczekiwań.

Jest faktem nie do podważenia, że opis serbskiego chłopstwa, który Handke umieścił w swoich książkach (Podróż zimowa nad Dunaj, Sawę, Morawę i Drinę albo sprawiedliwość dla Serbii - Eine winterliche Reise zu den Flüssen Donau, Save, Morawa und Drina oder Gerechtigkeit für Serbien) ujawnia silnie romantyczne i antyglobalistyczne odczucia. Wszakże to właśnie sielskie obrazki Handkego oddziałały na serbską literaturę narodową późnych lat 80. bardziej, niż

główny nurt retoryki serbskich polityków.

Debata na temat Handkego jest bardziej na temat dziwnych relacji pomiędzy "Wschodnim populizmem" a krytycznymi intelektualistami z Zachodu, niż na temat samego Handke. W krajach postkomunistycznych ludzie są coraz bardziej pozbawieni złudzeń i wiary w ideały, które przyświecały im w walce przeciw dyktatorom i autorytarnym systemom jednopartyjnym. Zachodni antyautorytarni i nonkonformistyczni intelektualiści krytykują ten sam ustrój z odmiennego punktu widzenia. Spotkanie krytycznych intelektualistów z Europy Zachodniej oraz populistów z Bałkanów jest wynikiem "pułapki sytuacyjnej".

Związek między nimi jest ograniczony, ale stając twarzą w twarz z islamskimi fundamentalistami i prawicowymi populistami w krajach Europejskich, czyż nie powinniśmy szukać nowych sojuszników?