Społeczeństwo

Niepopularny Proces Boloński dla rocznika 2009

Artykuł opublikowany 23 maja 2008
Artykuł opublikowany 23 maja 2008
Uzgodnienia europejskiego systemu edukacji wyższej dotarły na węgierskie uniwersytety w 2006 roku. Student socjologii budapeszteńskiego Uniwersytetu Corvinusa opisuje początkowe doświadczenia z nowym systemem.

"Szkoda, że zniesiono węgierski system edukacji", mówi Szidónia. "Nie bez powodu był uznawany za jeden z najlepszych". Aż do 2005 roku węgierscy studenci spędzali cztery lata w szkołach średnich i pięć - sześć lat na uniwersytetach lub trzy - cztery w kolegiach. Proces Boloński, którego celem jest ustalenie podstaw Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego (European Higher Education Area) do roku 2010 i jest przyjęty w 46 krajach, zniósł uniwersyteckie egzaminy wstępne. Wprowadził dwustopniowe studia wyższe, podobne do brytyjskiego systemu GCSE i egzaminów A-level. Zniósł metodę wyliczania punktów, co stało się koszmarem dla absolwentów szkół wyższych z czerwca, którzy wyliczyli własne punkty, ale nie otrzymali oficjalnych wyników aż do dorocznej "nocy kryzysu punktów wstępnych" (Ponthatárok Éjszakája) w lipcu. Wielu żartowało, że rzucono na nich chińską klątwę "obyś żył w ciekawych czasach".

Bolonia w nowych czasach

Motorem Procesu Bolońskiego - jeszcze z 1999 roku - jest chęć przyśpieszenia wzrostu gospodarczego i zachowania konkurencyjności UE poprzez lepszą koordynację kształcenia europejskiej siły roboczej. UE ustanowiła Europejski System Transferu Punktów (European Credit Transfer System, ECTS) poprzez Erasmus oraz deklarację Magna Carta Universitatum w 1989 i 1988 roku. Erasmus, Leonardo, Socrates i inne programy wymiany zwiększają mobilność młodych ludzi na kontynencie.

Niektóre węgierskie wydziały wprowadziły studia BA / BSc (trzyletnie studia licencjackie) jeszcze przed rokiem 2005. Ale tak naprawdę częste stało się to od roku akademickiego 2006/07. "To dziwne, że pięć lat jest teraz skondensowane do trzech", zauważa Zoltán. "Mam zbyt wiele przedmiotów, trudniej jest skończyć studia. Pracodawcy na początku nie będą wiedzieli, jaki poziom wiedzy oznacza dyplom BA / BSc". To powszechne wśród dotychczasowych "studentów bolońskich": nauczyciele od początku powtarzają im, że nikt ich nie zatrudni po zaledwie trzech latach.

Profesorowie od początku studiów powtarzają, że nikt ich nie zatrudni po zaledwie trzech latach nauki

Kryteria wyboru, dostępne miejsca i dokładna zawartość programów magisterskich (MA) również pozostaje nieznana. W październiku 2007 roku pytam w biurze studentów o studia magisterskie. "Nie udało się nam jeszcze tego dowiedzieć". Pod koniec sesji egzaminacyjnej w styczniu próbuję ponownie. "Nie mam zielonego pojęcia, jeszcze o tym nie myśleliśmy". W kwietniu reakcją jest złość. "Skąd mam wiedzieć? Nie jesteśmy jeszcze przygotowani na studentów Programu Bolońskiego". - Ta sama historia na każdym wydziale. Inna studentka, która narzeka na zbyt mała liczbę godzin konwersacji w czasie zapisów na studia językowe, dowiaduje się, że jeśli nie podoba jej się program, może zatrudnić prywatnego nauczyciela. - Dlaczego uniwersytety są takie niezorganizowane?

Poproszę mniej studentów

Ági studiuje drugi kierunek na budapeszteńskim Uniwersytecie Corvinusa. "To bezsens, że o programie piątego i szóstego semestru jesteśmy informowani w drugiej połowie czwartego". Bálint mówi, że wielu profesorów nie trzyma się harmonogramu, inni studenci przytaczają podręczniki i streszczenia kursów. Csaba jest zadowolony z profesorów, ale uważa, że wartość jego ewentualnego dyplomu nie będzie proporcjonalna. "Studiujemy zbyt wiele przedmiotów dogłębnie, a nasz dyplom wspomina tylko poziom podstawowy - czy pracodawca zrozumie, jaką pracę wykonaliśmy?"

"Jest po prostu zbyt wielu studentów", stwierdzają Éva i Bálint, odnosząc się do niejednorodności studentów. Zgadzają się z tym wykładowcy, którzy uznają za niemożliwe nauczenie w trzy lata tego, czego uczyli w pięć. "Problemem jest wzrost liczby studentów, którym brakuje podstawowej wiedzy lub motywacji do nauki. Ale to jest raczej niezależne od reformy bolońskiej", mówi Ildikó Hrubos, profesor Uniwersytetu Corvinusa w Budapeszcie. "Trudniej jest zrobić postępy", dodaje koleżanka wykładowca Ágnes G. Havril. Bálint proponuje dostosowanie liczby absolwentów do sytuacji na rynku pracy, co - jak potwierdzają to jej koledzy - nie ma miejsca. Na przykład zwiększenie liczby studentów studiów technicznych i ścisłych, a nie studentów filozofii, sztuki, prawa, ekonomii i innych nauk społecznych.

A co wykładowcy sądzą o absolwentach z rocznika 2009? "Sytuacja się ustabilizuje, pod warunkiem, że system nie zostanie znowu zmieniony", komentuje wykładowca Attila Forgács. Przewiduje on 2-3-letni "okres tolerancji". Inny profesor przepowiada 10 do 15 lat. Tymczasem, 55% mówi, że warto spróbować znaleźć pracę tylko z dyplomem BA / BSc, a 11% twierdzi, że znalazło "satysfakcjonującą" pracę. 33% nie wierzy, że dyplom licencjacki wystarczy. 72% już zdecydowało, że będą kontynuować naukę na studiach magisterskich, ale jeszcze nie podjęło decyzji o kierunku, w jakim chcieliby się dalej kształcić. Znacząca większość twierdzi, że rozwój odpowiedniego systemu edukacji jest niezbędny do utrzymania gospodarczej konkurencyjności kraju. Nie tylko przyszłość smutno się rysuje przed "bolończykami", ich teraźniejszość również jest pełna niechcianych przygód i 77% uznaje system boloński za niezbyt korzystny dla Węgier. Najbliższe spotkanie bolońskie jest zaplanowane na 28-29 kwietnia 2009 roku w Leuven w Belgii.