Społeczeństwo

Nikki Mattocks: Media społecznościowe to błogosławieństwo i przekleństwo

Artykuł opublikowany 18 sierpnia 2017
Artykuł opublikowany 18 sierpnia 2017

W wieku lat sześciu Nikki Mattocks mówiła swojej mamie, że nie chce żyć na takim świecie. Kiedy życie rzucało jej kłody pod nogi, ona je przeskoczyła i została działaczką na rzecz zdrowia psychicznego. To historia z Wielkiej Brytanii o młodości, bólu, dochodzeniu do siebie i niebezpieczeństwach, z jakimi wiążą się media społecznościowe. 

Cafébabel: Czy mogłaby pani opowiedzieć nam trochę o sobie i o swojej historii?

Nikki Mattocks: Problemy ze zdrowiem psychicznym zaczęłam mieć mając 6 lat, chociaż wtedy jeszcze nie zdawałam sobie z tego sprawy. Byłam prześladowana i myślałam, że to dlatego, że jestem okropnym i brzydkim dzieckiem. Pamiętam, że mówiłam swojej mamie, że nie chcę żyć na takim świecie. Sześciolatka powinna myśleć o zabawkach, a nie o samobójstwie. Byłam wycofana, a prześladowanie przybierało na sile. W wieku 14 lat doświadczyłam czegoś tak traumatycznego, że w jednej chwili stoczyłam się na sam dół. Cięłam się, słyszałam głosy, nadużywałam alkoholu i używek. Chciałam odebrać sobie życie. Na szczęście zostałam skierowana na terapię, dzięki której jestem tu dzisiaj i opowiadam tę historię. 

Cafébabel: Kiedy poczuła pani, że to jest dobry moment na podzielenie się swoimi doświadczeniami z innymi?

Nikki Mattocks: Kiedy miałam 16 lat ktoś dał mi szansę na podzieleniu się moją historią z innymi ludźmi, co zapoczątkowało zmiany. Zdałam sobie sprawę, że ludzie chcą słuchać i że moje doświadczenia mogą coś zmienić. Wreszcie uwierzyłam, że jestem coś warta. Nie byłam już beznadziejnym dzieckiem, którym czułam się jak byłam mała – zamieniłam się w silną kobietę będącą rzeczniczką zdrowia psychicznego. 

Po rozpoczęciu studiów zaczęłam zauważać, że coraz więcej ludzi, na przykład gwiazdy, głośno wyraża swoje zdanie. Zaczęło się skromnie, ale ludzie coraz uważniej słuchali moich historii, bo nie mieli z kim porozmawiać. Wystarczy, że jedna osoba powie coś na głos, a reszta za nią pójdzie. Tylko tyle wystarczy, żeby zacząć rozmawiać o zdrowiu psychicznym.

Obecnie studiuję opiekę zdrowotną nad chorymi psychicznie na Uniwersytecie Surrey w Anglii i jednocześnie działam jako rzecznik zdrowia psychicznego. Współpracuję z wieloma instytucjami charytatywnymi. Organizujemy wspólnie wykłady, wywiady w telewizji i audycje radiowe, gdzie opowiadam swoją historię. Niedawno założyłam grupę wsparcia dla młodych o nazwie Evolve (pol. Ewoluować), żeby mieli do kogo się zwrócić, gdy czują się samotni. 

Cafébabel: Co dla pani oznacza bycie rzecznikiem zdrowia psychicznego?

Nikki Mattocks: Bycie rzecznikiem zdrowia psychicznego to chęć walki o prawa tych, którzy doświadczają takich problemów. Jestem po to, aby im pomóc albo poinformować ich o prawach, które im przysługują. Zwiększam też poziom świadomości o chorobach psychicznych. Jako ambasador zdrowia psychicznego moim celem jest koniec piętnowania osób, które borykają się z problemami psychicznymi. Czasem jest ciężko, bo ciąży na mnie ogromna odpowiedzialność, ale czuję, że warto.

Cafébabel: Czy media społecznościowe miały wpływ na pani zdrowie psychiczne?

Nikki Mattocks: Dla mnie media społecznościowe są błogosławieństwem i przekleństwem w jednym. Mając 10 lat po raz pierwszy założyłam sobie konto na jednym z portali społecznościowych. Byłam tym ogromnie podekscytowana, ale doświadczenie nie spełniło moich oczekiwań. Nie przestałam czuć się samotna. Wręcz przeciwnie, czułam się jeszcze bardziej odizolowana od rówieśników. Nic to nie zmieniło. Kilka lat temu byłam w związku z mężczyzną, którego przyjaciele byli bardzo mili i mnie wspierali. Media społecznościowe stały się ich bronią po tym jak zakończyliśmy nasz związek. Pisali posty, gdzie nazywali mnie brzydulą, suką. Przez te posty zerwanie stało się niepotrzebnie cięższe niż w rzeczywistości mogło być. Czułam się jakby nikt nie chciał mnie widzieć. To był dla mnie ciężki okres.

Jestem przekonania, że liczba lajków, śledzących, czy re-tweetów wcale nie jest ważna. Często widuję jak ludzie się smucą, że nie dostali tyle powiadomień, na ile liczyli. To, co widzę jest druzgocące, bo tylko pokazuje, że media społecznościowe cenimy bardziej niż samych siebie. Chcę to zmienić. 

Cafébabel: Pomyśleć, że prawie 90% Europejczyków w wieku 16-24 lat używa mediów społecznościowych dzień w dzień...

Nikki Mattocks: Zgadza się. Sama też tak robię. Kiedyś byłam od nich bardzo zależna. Kilka razy dziennie sprawdzałam powiadomienia, żeby dowiedzieć się ile jestem warta. Teraz używam mediów społecznościowych jako kanału komunikacji, dzięki któremu mogę dzielić się pozytywnymi wiadomościami i mówić młodym ludziom, że mają we mnie wsparcie. Zwiększam też poziom świadomości na tematy, które leżą mi na sercu.

Cafébabel: Naukowcy niedawno odkryli, że portale społecznościowe, jak np. Facebook, czy Twitter, mają zły wpływ na zdrowie psychiczne młodych ludzi. Widzi pani w nich zagrożenie, czy możliwość polepszenia życia?

Nikki Mattocks: Media społecznościowe mogą być zagrożeniem, ale też szansą. Nie da się ich ominąć, więc warto zrobić z nich użytek. Nigdy nie powinno się opierać swojego poczucia wartości na liczbie lajków, bo ma to bardzo zły wpływ na zdrowie psychiczne.  Byłam świadkiem wielu przypadków, gdzie negatywny komentarz drastycznie pogarszał stan zdrowia osoby borykającej się z problemami na tle psychicznym.

Z drugiej strony jest też dużo pozytywnych przekazów. Wydaje mi się, że najważniejsze jest uważne monitorowanie treści publikowanych na portalach społecznościowych, żeby uniknąć możliwych prześladowań i problemów. Media społecznościowe mogą być środkiem komunikacji i wsparcia, ale nie należy za bardzo na nich polegać, bo szybko mogą okazać się niebezpieczne.  

Cafébabel: Jak można uchronić młodzież od wirtualnego nękania i prób samobójczych? Co zrobić, żeby Internet był bezpiecznym miejscem?

Nikki Mattocks: Problem z Internetem polega na tym, że każdy może być tam anonimowy.  Kiedy ktoś zaczyna kogoś nękać, nie da się wyciągnąć konsekwencji. Jak to możliwe? Prześladowcy powinni być pociągani do odpowiedzialności za swoje czyny w sieci. Trzeba bliżej monitorować publikowane komentarze. Bardzo ważne jest też zwiększanie poziomu świadomości emocjonalnej w szkołach i częstsze dyskusje na temat zdrowia psychicznego i użytkowania mediów społecznościowych.

Cafébabel: Czy uważa pani, że internetowe narzędzia zapobiegające samobójstwom oraz programy wsparcia psychicznego wdrożone przez Facebook i Google spełniają swoją rolę?

Nikki Mattocks: Bardzo dobrze, że firmy wspierają zapobieganie samobójstwom. Każdy z nas ma do odegrania jakąś rolę w promocji zdrowia psychicznego, zapobieganiu wirtualnych nękań i samobójstw. Cieszę się, że firmy słuchają i biorą w tym udział, ale tak naprawdę każdy z nas powinien być za to odpowiedzialny. Systemy oświaty, służba zdrowia, rządy, firmy – każdy ma jakąś rolę do odegrania, nie tylko online, ale też offline. 

Cafébabel: Jaką radę dałaby pani młodym Europejczykom, który doświadczyli wirtualnego nękania lub przechodzą przez trudny okres?

Nikki Mattocks: Rozmawiajcie z ludźmi. Rozmawiajcie z ludźmi, którym ufacie: z przyjaciółmi lub z kimś z rodziny. Trzeba pamiętać o zgłaszaniu negatywnych komentarzy i zachowań. Nie borykajcie się z tym sami. Nie wierzcie, że większa ilość lajków przekłada się na waszą wartość. Lajki i przyjaciele na portalach nic nie znaczą, bo sami w sobie jesteście wspaniali. Każdy z nas może mieć tysiące znajomych, ale to nie świadczy o tym, jacy naprawdę jesteśmy. Im więcej negatywnych zachowań będzie zgłaszanych tym łatwiej Internet poradzi sobie z wirtualnym nękaniem i niebezpieczeństwem samobójstw.

Cafébabel: A co z tobą? Jak się dzisiaj czujesz?

Nikki Mattocks: Dzisiaj jest o wiele lepiej niż kiedyś. Oczywiście nie jestem robotem - miewam gorsze dni. Osiągam rzeczy, których nikt by się po mnie nie spodziewał. Żyję tak jak chcę nawet mimo problemów ze zdrowiem psychicznym, które mam. Radzenie sobie z nękaniem i z problemami można łatwo rozpocząć od zwykłej rozmowy – wystarczy się otworzyć. Nauczmy się kochać i cenić samych siebie i pamiętajmy, żeby nie opierać poczucia własnej wartości na mediach społecznościowych. Liczba lajków i znajomych nic nie mówi o naszej wartości. 

Nikki Mattocks ma dzisiaj 20 lat. Pracuje na rzecz zniesienia piętnowania osób chorych psychicznie i zwiększa świadomość na temat chorób psychicznych. Dzielę się z wami jej historią, tak jak ona by chciała, żeby inni dzielili się swoimi. 

---

Autorka tego artykułu pracuje dla  Mental Health Europe, największej europejskiej sieci zrzeszającej instytucje działające na rzecz osób chorych psychicznie oraz lekarzy profesjonalistów.   

Chcesz pisać dla Cafébabel? Prześlij swoje pomysły tutaj