Społeczeństwo

Paryż chce żyć, każdy chce żyć

Artykuł opublikowany 17 listopada 2015
Artykuł opublikowany 17 listopada 2015

Takie obrazki w mediach widzą Polacy po atakach w Paryżu. Prezydent łączy się w modlitwie, ale nie ogłasza żałoby narodowej. Premier Polski nie ma info o wydarzeniach. Przeraziło to nas i zasmuciło. Wiedzieliśmy, że część  naszego narodu jest nietolerancyjna, a ignorancja to jej drugie imię, ale nie wiedzieliśmy, że może objawić się to w obliczu tragedii paryskiej.

Nie wpisujemy się w retorykę współczucia i część z nas ma z tego powodu wyrzuty sumienia. Zamiast myśleć o tragedii znowu myślimy jak wytłumaczyć zachowanie Polaków.

Rozbijamy się o media. Wszyscy jesteśmy Polakami, a nie Francuzami czy Europejczykami. Może Wy, bo nie my. My chcemy przyjęcia uchodźców, a Wy nie. Rzucanie mięsem na facebooku trwa.

Część z nas chce się tłumaczyć, cześć ucieka od tematu, bo jest to temat trudny. Strach miesza się ze współczuciem i nie chcemy przed sobą przyznać co jest silniejsze. Po upewnieniu się, że naszym znajomym w Paryżu nic się nie stało, oddychamy z ulgą. Paryżanie jednak tego nie robią. W poniedziałek musieli wyjść z domów i iść do pracy, zapewne zastanawiając się czy dzisiaj nie będzie kolejnego ataku.

Przychodzi kolejna refleksja. Dlaczego nie mówi się tyle o ciągłych zamachach w Syrii czy dzień wcześniej w Beirucie? Bo trochę głupio. Bo w Paryżu są nasi znajomi, a tam nie. Bo jak teraz powiedzieć Wasza tragedia nie jest ważniejsza? Oni to wiedzą, ale my wiemy, jak przeżywają 13 listopada i nie mamy serca. I tak właściwie co da mówienie na ten temat i czy chcemy o tym wiedzieć?

Reakcja paryżan jest piękna. Boją się, ale wychodzą na ulice. Zastanawiają się nad wyjazdem, ale pewnie zostaną. Cieszą się, że przeżyli i opłakują zmarłych. Życie jest najważniejsze, nieważne czy paryżanina, Polaka, Europejczyka, Syryjczyka czy kogokolwiek innego. Paryż chce żyć, każdy chce żyć.