Społeczeństwo

Pius Alibek: Bushowi nie zależy na śmierci Saddama

Artykuł opublikowany 16 października 2006
Artykuł opublikowany 16 października 2006
Wczoraj, 5 listopada zapadł wyrok śmierci na Saddama Husajna.

Nie ulega wątpliwości, iż oprawca uznany zostanie za winnego tortur i zagłady 148 szyitów w wiosce Dujail, ale nie tylko. Pozostający w więzieniu dyktator jest również oskarżony o ludobójstwo, dokonane w latach 1987-1988, na 100 000 Kurdów oraz oraz o inne, straszliwe zbrodnie, których lista się nie kończy.

Pius Alibek, Irakijczyk kurdyjskiego pochodzenia osiadły w Barcelonie, filolog prowadzący przedsiębiorstwo hotelowe, znany skądinąd ze swoich opozycyjnych poglądów na temat wojny w Iraku, daje nam własne klucze do zrozumienia tego, "pseudo-procesu", jak go określa.

O ile nikt w Europie zdaje się nie wątpić w to, iż w pierwszym orzeczeniu sądu Saddam zostanie uznany winnym popełnionych zbrodni, to już rodzaj kary, jaka zostanie przeciwko niemu wymierzona nie jest równie klarowny. Inaczej spogląda na to Pius Alibek, dla którego rozwój sytuacji jest bardziej niż oczywisty. Krzątając się przy układaniu zapasów w swojej ekskluzywnej, irakijskiej restauracji "Mezopotamia", Alibek odpowiada na nasze pytania z równym opanowaniem, z jakim przygląda sią panującej sytuacji. Proces Saddama jest farsą i pantomimą. Będzie się ciągnął w nieskończoność. Nigdy nie dojdzie do wymierzenia kary, prognozuje. Saddam nie zostanie poddany egzekucji, lecz umrze w więzieniu, bo o to właśnie chodzi Stanom Zjednoczonym.

Pseudo-proces

51-letni Alibek tak oto dowcipkuje: Gdyby porównywać, to bardziej legalna była moja sytuacja, kiedy przybyłem tu 25 lat temu jako imigrant, niż proces Saddama. Jeśli Saddam Husajn dopełnił się zbrodni przeciwko ludzkości, to nie powinien być sądzony ani przez Irakijczyków, ani przez Amerykanów, lecz przez Międzynarodowy Trybunał Karny, poza terytorium Iraku - orzeka. Podobny pogląd wyraża Rada Adwokatur i Stowarzyszeń Prawniczych Unii Europejskiej (CCBE), która już w lipcu ubiegłego roku wysunęła postulat by proces odbywał się poza Irakiem, jako że aktualna sytuacja w tym kraju uniemożliwia zagwarantowanie bezpieczeństwa i klimatu wolnego od wszelkich prób zastraszenia czy wywierania nacisku. Zalecenia Rady nie padły jednak na podatny grunt. W efekcie, doszło do zamordowania kilku adwokatów obrony, trzech spośród sędziów już zostało wymienionych, a jeden z nich zasiada obecnie na ławie oskarżonych.

Specjaliści od prawa zgodni są co do tego, że proces Saddama Husajna pogwałca elementarne przepisy międzynarodowego prawa karnego. Członkowie trybunału, na przykład, jako znani opinii publicznej wrogowie Saddama, nie powinni mieć z tego tytułu prawa do sądzenia go, a ponieważ tożsamość wielu z nich jest anonimowa, w efekcie mamy tu przed sobą swoisty "Trybunał-widmo". Ponadto, oskarżonemu odmówiono prawa do wolnego wyboru swoich adwokatów, sam proces natomiast, który z zasady miał być publiczny, jest takim tylko po części. Wyłączają nagłaśnianie sali sądowej, kiedy jest im to na rękę po to, by słyszalne było tylko to, co chcą, wyjaśnia Alibek. To coś na kształt "Big Brothera", dodaje.

Pozycja Europy

Niestety, rządy europejskie niewiele zdziałały w kierunku zapewnienia sprawiedliwego procesu. Nie więcej uczyniła Unia Europejska, która w swym Programie Pomocy dla Iraku na rok 2006 nie czyni najmniejszej aluzji do procesu. Jedynym krajem, który się zaangażował jest Wielka Brytania - rząd Tony’ego Blaira zorganizował roczne szkolenie dla sędziów i 6 miesięczne dla irackiej armii.

Niektóre spośród organizacji pozarządowych, takie jak Human Rights Watch podnoszą na alarm. Podobnie czyni Pius Alibek, Irakijczyk, ale sercem również Katalończyk, Hiszpan i Europejczyk. Niedawno przyznano mu Honorowy Medal Miasta Barcelony w uznaniu za działalność na rzecz pokoju, praw człowieka i za walkę przeciwko przejawom bezprawia w Iraku.

Europejskie rządy utrzymują w Iraku swoje wojska, które stacjonują obok żołnierzy irakijskich. Co prawda kraje, takie jak Hiszpania, Węgry, Holandia, Ukraina i Portugalia albo już wycofały swoją armię, albo są w trakcie tej operacji, jednak Dania, Estonia, Litwa, Czechy, Słowacja, Polska i Wielka Brytania nadal tam pozostają. W przekonaniu Alibeka, wszystkie te kraje przyczyniły się do degradacji sytuacji w Iraku, którego stan jest w tej chwili bardziej krytyczny niż w momencie wkroczenia wojsk . To prawda, że Saddam był dyktatorem, ale sytuacja jaka w tej chwili panuje w Iraku nigdy nie była gorsza.

Cel chrześcijan: islamizacja regionu

Tymczasem, nasz rozmówca utrzymuje, iż wbrew temu, o czym jest przekonana większość Europejczyków, plan administracji Busha dotyczący Iraku świetnie się realizuje. Jest to od dawien dawna wymyślony projekt, mający na celu islamizację tej części świata. Celem strategii nie jest atak na islam w krajach o reżimie muzułmańskim, lecz wręcz przeciwnie, prowadzenie wojny w państwach laickich lub takich, gdzie znajdują się skupiska chrześcijan i gdzie istnieją antagonizmy kulturowe, podobne do tych jakie charakteryzują Irak. Zamiarem jest wzburzenie społeczeństwa, sprowokowanie walk wewnętrznych, wywołanie aktów przemocy i terroryzmu i sprawienie, żeby działo się to pod banderą islamu, w jego najbardziej radykalnej formie. Alibek przekonuje o korzyściach płynących z takiej strategii: po pierwsze, Zachodowi łatwiej będzie obwiniać wroga broniącego się pod banderą Allaha, po drugie, dzięki temu Izrael będzie się coraz bardziej umacniać, jako jedyne w tym regionie państwo niemuzułmańskie i tym samym jako wyłączny punkt wsparcia i siła wspomagająca uzyskanie stabilizacji. Dzięki tej strategii, udało się bezpośrednio powiązać przemoc z islamem, ocenia nasz rozmówca. Wszystko to sprawia, iż według Alibeka, notabene chrześcijanina, kolejnym celem działań wojennych, po Iraku i Libanie, nie będą państwa muzułmańskie, takie jak Iran, lecz - wbrew temu, co sądzi większość osób - może to być Syria lub Jordania. Zamiarem byłoby wprowadzenie tam zradykalizowanego islamu i doprowadzenie do eskalacji konfliktów wewnętrznych i terroryzmu.

Wyrok

Na koniec Alibek wyznaje, że jest przekonany, iż proces Saddama będzie się przeciągał aż do momentu, kiedy ten umrze w więzieniu. A wszystko to w ramach marketingowej strategii polityczno-wojskowej, po to by wizerunek dyktatora był wciąż żywy w oczach ludności. Ludzie szybko zapominają, ocenia nasz rozmówca i dlatego chodzi o to, żeby pozostawić Saddama jak najdłużej przy życiu. Ten sam mechanizm dotyczy Bin Ladena - dopóty takie jednostki będą żywe w oczach opinii publicznej dopóki będzie ktoś, przeciwko komu będzie można skierować zbiorową nienawiść i znaleźć usprawiedliwienie dla wojen i inwazji.