Społeczeństwo

Polsko-rosyjskie wojny etylowe

Artykuł opublikowany 18 września 2012
Artykuł opublikowany 18 września 2012
Że Polacy nie pałają miłością do swoich sąsiadów – Niemców i Rosjan – to żadna nowość. Bieg historii sprawił, że wyłoniły się nowe – mniej obiektywne, ale jednocześnie bardziej symboliczne – elementy rywalizacji. Jednym z nich jest kultura picia wódki – z dumą prezentowana jako dziedzictwo narodowe, zarówno przez Rosjan, jak i Polaków.
Reportaż z Warszawy miał położyć kres tej enigmatycznej, jakże emocjonującej rywalizacji.

Welcome to Warsaw brothers Russians. Fuck politics, let's drink vodka tonight!” - takie oto hasło zawisło na moście Poniatowskiego12 czerwca, w dzień przed meczem rozgrywanym pomiędzy Polską a Rosją, podczas Euro 2012. Szkoda tylko, że w czasie tych rozgrywek polityka nie pozostała poza boiskiem, a starcia pomiędzy kibicami okazały się wcale nie być takie błahe.

„Przeprawianie się przez miasto z wyeksponowanymi symbolami komunistycznymi i świadomością, że polskie prawo tego zabrania, - opowiada Mateusz (21 lat), zagorzały fan Legii Warszawa - oznacza zwyczajny brak szacunku dla gospodarzy. W przypadku Rosjan, takie zachowanie nie jest niczym nowym”. Nie pozostaje więc nic innego, jak pójść za radą specjalnie stworzonej na tę okazję strony na Facebooku („Drink with a Russian”) i przełknąć ten gorzki epizod. Pytanie tylko, czy wódka zdoła załagodzić napięcie pomiędzy dwoma stronami? Odpowiedź nie jest oczywista. Kwestia ojcostwa patentu na wyrób słynnego destylatu, wydaje się być jedną z wielu płaszczyzn niezgody między tymi dwoma narodami, co sprawia, że duch rywalizacji unosi się w powietrzu od niepamiętnych czasów. 

Nigdy nie słyszeliście o „vodka wars”? 

To, że Polacy są dumni ze swojej wódki, nie budzi wątpliwości: „Nasza wódka jest zdecydowanie lepsza od rosyjskiej” - wyznaje Karol Szynkowski, kierownik znanego „Wódka Baru”, mieszczącego się w Wytwórni Wódek Koneser, na lewym brzegu Wisły, w dzielnicy Praga. „Nie sposób zaprzeczyć, że to u nas powstają składniki najlepszej jakości, na czym zyskuje produkt końcowy, w postaci wódki. Wynika to z korzystnych warunków klimatycznych, jakie tu panują. W Rosji jest po prostu zbyt zimno na to, by uzyskać wyrób dobrego gatunku”. On, tak jak prawie wszystkie osoby, które spotkałem w stolicy, nie ukrywa, że pije tylko polską wódkę. I jest z tego dumny. 

„Wódeczka” do dziś stanowi część codzienności Polaka - wyobraźcie sobie, że nawet w parlamentarnym bufecie (nie bez kontrowersji) serwowana jest wódka. A jednak, zachodnia moda wystawia dotychczasowe nawyki na próbę. Na przykład, czy możecie sobie wyobrazić warszawskiego hipstera, energicznie wychylającego jednego shota za drugim? Niekoniecznie. Ten, siedząc przy stoliku, z nogą na nodze, będzie delikatnie zataczał kręgi kieliszkiem, wypełnionym czerwonym winem. Statystyki odnośnie wódki zdają się potwierdzać obserwowany trend. Piwo i wino stają się gwiazdami dużych miast, zaś wódka pozostaje uprzywilejowana głównie na przedmieściach i w regionach wiejskich. Andrzej, dwudziestojednoletni student, przyznaje, że „o czwartej rano w centrum, łatwiej znaleźć hot-doga niż flaszkę dobrze zmrożonej wódki. Za to na przedmieściach, na przykład na Pradze, jest dokładnie odwrotnie”. 

Spada liczba hospitalizacji 

Czyżby picie wódki wychodziło z mody? Na takie wnioski zbyt wcześnie, jednak prawdą jest, że ostatnio młodzi ludzie spożywają zdecydowanie mniejsze ilości „czystej”. Znacznie rzadziej wybierają też tradycyjne marki, święcące triumfy w czasach komunizmu, mimo że te kuszą ceną

Ostatecznie, wódka i tak pozostaje królową wszelkich świąt, uroczystości oraz zabaw. Opijaś sukces można tak naprawdę o każdej porze dnia i nocy – puby, serwujące tradycyjne shoty z zagrychą, bywają otwarte nawet 24 godziny na dobę. Niektóre z nich przepełnione są „opijającymi” do czwartej nad ranem, a czasem i dłużej. Najlepiej jest się o tym przekonać na własnej wątrobie!

O spadku spożycia wódki zapewnia mnie z uśmiechem, Elżbieta Kossakowska, dyrektor Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych w Warszawie: „Na przestrzeni ostatnich paru lat zaobserwowałam, że coraz większy procent nietrzeźwych trafia tu w wyniku zmieszania piwa z winem – jak twierdzi - liczba wizyt w Ośrodku zmniejszyła się w ostatnim roku o prawie 3 tys.”. Czy ograniczenie spożycia wódki obniża ryzyko uzależnienia od alkoholu i agresywnych zachowań?

Rosja, kraj wódki 

Jednoznaczna odpowiedź: „tak”, pada z ust Jerzego Śladkowskiego, polskiego reżysera, autora między innymi dokumentu zatytułowanego „Fabryka wódki”. Film ten opowiada o przykrym losie rosyjskich dziewczyn, maltretowanych i poniewieranych przez swoich pijanych mężów. Słuchając słów mojego rozmówcy, mam wrażenie, że jego odczucia względem Rosjan balansują między pogardą a podziwem. Dowiaduję się, że „w Rosji, wódka jest naprawdę wszędzie”, obecna w zdecydowanie większym stopniu niż w Polsce. „Akt picia wódki jest nieodłączną cechą natury Rosjanina. Tym, co popycha Rosjan do nieustannego picia, jest osobliwe poczucie nostalgii, niedopasowania do otaczającej rzeczywistości, chęć powrotu do przeszłości, a po części zapewne, świadomośś tego, że ich rząd nie jest już w stanie wpływać na losy świata, w tak dużym stopniu jak kiedyś”.

Kiedy słyszę, że „siedząc w restauracji w Rosji, normą jest obecność trzech butelek wódki na stole” i gdy on sam, Polak, mówi mi stanowczym tonem, że „nie ma dyskusji: rosyjska wódka jest najlepsza”, czuję, że moje poszukiwania dobiegają końca. To Rosja – wraz ze swoimi zaletami i słabościami- jest krajem wódki.

Teraz pragnę jedynie tego, by dotychczasowe odkrycia znalazły potwierdzenie w rzeczywistości. Pech chciał, że moje skłonności do dogłębnego badania tematu (w dosłownym tego słowa znaczeniu) sprawiły, że nie było mi dane spotkaś się osobiście z historykiem, ekspertem w temacie wódki - Andrzejem Trześniewskim. Przejawem mojej niedyspozycji był znaczący ból głowy... 

Na zdrowie! 

Ponieważ pytanie o to, kto tak naprawdę wymyślił wódkę, nurtowało mnie już od dawna, zdecydowałem się zaczerpnąć eksperckiej konsultacji drogą mailową. W odpowiedzi uzyskałem informację o tym, że «technikę destylacji zboża opracowano około XII wieku” i nie stało się to ani w Polsce, ani w Rosji, gdyż „żaden z tych krajów nie był wtedy wystarczająco rozwinięty, aby taką metodę wypracować”. W efekcie, nie ma zwycięzców ani przegranych. I odkrywam to dopiero teraz! 

Podczas gdy w Polsce produkcja wódki spoczywała w rękach arystokracji, w Rosji, to władze centralne zadecydowały o inwestycji w badania nad produkcją trunku (powierzając je błyskotliwemu uczonemu - Dymitrowi Mendelejewowi), który szybko stał się nieodłączną częścią krajowego biznesu. Natomiast „wynalezienie wódki, a właściwie, spirytusu o mocy nie do oszacowania, przypisuje się Arabom. Około VII-X w n.e., uzyskiwali oni alkohol, podobnie jak ekstrakty roślinne, poprzez destylację wina w alembiku”. 

Teraz, kiedy już udało mi się ustalić, że najlepiej sprzedające się marki wódek nie są ani rosyjskie, ani polskie, rozumiem już dlaczego tutejsi (i tamtejsi) wychylają jednego głębszego więcej. Na zdrowie!

Powyższy artykuł powstał w ramach sztandarowego projektu cafebabel.com -Multikulti on the Ground, realizowanego w okresie2011-2o12w całejEuropie. Serdeczne podziękowania - za gościnę oraz pomoc w realizacji projektu - należą sięAndrzejowi, jak i jegorodzinie. Nie mógłbym też zapomnieć o pomocy, jakiej udzieliła nam cała ekipacafebabel Warszawa- to prawdziwi profesjonaliści - zarówno w piciu wódki, jak i w kreowaniu przyjaznej atmosfery. Na koniec jeszcze chciałbym podziękowaćAgacie, redaktor polskiej wersji językowej, bez której nie byłbym w stanie nic zrozumieć... Jak zwykle zresztą!

Fot.: (cc) nick_rock/flickr; w tekście: wszystkie zdjęcia: © Eric Lluent.Wideo: "vodka wars":  VbSdotTv/youtube; zawody w piciu wódki: muskular27/youtube; "Fabryka Wódki": Hotdocfest/youtube.