Społeczeństwo

Powolny pociąg zwany Neapolem

Artykuł opublikowany 17 października 2014
Artykuł opublikowany 17 października 2014

Wyobraź sobie piękne miasto, w którym zawsze świeci słońce. Umieść je nad nad Morzem Śródziemnym. Przypraw tę wizję dziełami mistrzów włoskiego renesansu oraz zabytkami rzymskimi i chrześcijańskimi. Dodaj drugi na świecie port pod względem liczby pasażerów. Nie zapomij o najpopularniejszej gastronomii. Ozdób niskimi cenami i gościnnymi mieszkańcami. Turystyczny raj? Nic bardziej mylnego.

Podróż pociągiem z Neapolu do Pompejów to przeżycie jak z innego stulecia. Rozklekotane wagoniki wloką się poprzez puste równiny i mijając brzydkie miasteczka kierując się w stronę jednych z najlepiej zachowanych ruin z czasów rzymskich: Pompejów. Spoceni ludzie. Klimatyzacja nie działa. To doświadczenie w niczym nie prypomina podróży pociągiem w jakimkolwiek innym turystycznym mieście w Europie, niezależnie czy byłby to Londyn, czy Barcelona.

„Wielu turystów unika podróży pociągiem” - mówi Federica Rubino, koordynatorka wycieczek pracująca w neapolitańskim porcie. „Jest bardzo powolny, wygląda na stary i niebezpieczny. Turyści wolą wynająć busa. To kwestia wizerunkowa, a rząd nie dba o szczegóły” - dodaje. Rubino marzy o tym, by zostać przewodniczką wycieczek we włoskim Neapolu. W przemyśle turystycznym pracuje od trzech lat. Zanim zaczęła zarabiać, pracowała nieodpłatnie w hotelowej recepcji. Lato spędza pracując w porcie, który jest po Hong Kongu najruchliwszy na świecie pod względem liczby pasażerów.

„Zimą nie sposób pracować jako przewodnik, dlatego kształcę się na tłumacza” - tłumaczy Rubino. „Kiedyś egzamin na przewodnika odbywał się co trzy, cztery lata. Teraz na kolejny czekamy już od siedmiu. Rząd obciął środki ze wzgędu na kryzys” - dodaje.

W Neapolu, czyli stolicy włoskiego regionu Kampanii, ponad 46 na 100 młodych osób pomiędzy 15 a 24 rokiem życia pozostaje bez pracy. Wysoka stopa bezrobocia jest typowa dla południa kraju, które od 1971 roku traci mieszkańców emigrujących na północ i do innych krajów Europy.

Claudio Todisco, menadżer lokalnego punktu informacji turystycznej InfoPoint, uważa, że „jest to problem polityczny”. Według Todisco „historyczne, kulturalne, naturalne i wypoczynkowe zasoby miasta powinny wystarczyć, by zapewnić miejsca pracy dla młodych”, ale zamiast tego odbywają oni „niekończące się staże, w większości nieodpłatne. To nie do pojęcia, że studenci po uniwersytetach, ze znajomością kilku języków, idą bezpośrednio na bezrobocie” - zaznacza.

Niezwykła kolebka pizzy

Neapol to plątanina wąskich uliczek, niezwykłych rzeźb renesansowych, starych kościołów, niesamowitych widoków i powszechnie docenianej gastronomii. Znaleźć tam można słynnego Chrystusa spowitego całunem dłuta Sammartino wczesnochrześcijańskie katakumby. Miasto jest również kolebką pizzy i sfogiatelle (tradycyjnych rogalików).

Pomimo tego neapolitańska turystyka nie rusza z miejsca. „Neapol jest pełen kultury i sztuki. To piękne miasto z dobrą pogodą i cudowną gastronomią, ale przemysł turystyczny nie osiąga spodziewanego sukcesu” - mówi Nicolino Castiello, dyrektor kursu z dziedziny turystyki na Uniwersytecie Fryderyka II.

Castiello tłumaczy, że na południu turystyka „przez dziesięciolecia była lekceważona. Stawiano tu na rozwój przemysłu, który teraz został dotknięty przez kryzys”. Według mojego rozmówcy głównym problemem, z którym mierzy się miasto jest „brak infrastruktury hotelowej, polityczna niegospodarność, drobna przestępczość i zły wizerunek”.

Profesor Castiello wyjaśnia, że „większość turystów odwiedzających miasto traktuje je tylko jako stację tranzytową”. Federica Rubino potwierdza, że „niemal wszyscy nasi klienci udają się od razu do Pompejów lub na wybrzeże Amalfi. Nie rozumiem dlaczego nikt nie zostaje w mieście”.

Nadmorskie kurorty jak Sorrento, Capri czy Amalfi są samowystarczalne. „Mają wystarczająco dużo miejscowych pracowników, by poradzić sobie z zapotrzebowaniem, więc Neapol nie czerpie żadnych korzyści z turystów poza nielicznym operatorami wycieczek i przewodnikami po Pompejach” - mówi Ettore Cucari, prezes Fiavet-Campania-Basilicata, regionalnego oddziału Włoskiej Federacji Organizacji Turysytycznych.

Cień niebezpieczeństwa

Wizerunek miasta niewiele tu pomaga. Media stworzyły brutalny portret Neapolu, przedstawiając go jako miasto pełne niebezpieczeństw. Christopher Prentice, brytyjski ambasador we Włoszech, donosi o wysokim poziomie przestępstw, których turyści padli ofiarą w sierpniu.

Nino Daniele, urzędnik neapolitańskiego ratusza, odpowiada na zarzuty w wywiadzie udzielonym gazecie Napoli Today, ripostując, że to „Londyn, a nie Neapol nosi miano najniebezpieczniejszego miasta na świecie”. Zgadza się z nim profesor Castiello. „To oczywiste, że mamy problem z przestępczością zorganizowaną i drobnymi przestępstwami, ale to nie stanowi niebezpieczeństwa dla turystów” - tłumaczy. Do tego dochodzą problemy z „bazą hotelową i transportem miejskim”, które powodują, że miasto wydaje się nieatrakcyjne.

„Choć neapolitańska turystka powoli się odradza, dopiero teraz odzyskujemy to, co straciliśmy w poprzednich latach. Podczas gdy reszta świata odbudowuje się na poziomie 6-7%, u nas odbywa się to na poziomie 0,1%. To popycha coraz więcej młodych do emigracji lub przestępczości” - tłumaczy profesor Castiello.

Odpowiedź społeczeństwa obywatelskiego

By przerwać to błędne koło, społeczność Neapolu decyduje się na samozatrudnienie i współpracę. „Stowarzyszenia ciężko pracują, by poprawić kondycję przemysłu turystycznego w mieście” - mówi Daniela Ruggiero, menadżer stowarzyszenia kulturalnego TECLA, które wkrótce otworzy własny biznes oparty na formule B&B (bed and breakfast).

TECLA i inne organizacje doprowadziły do oczyszczenia niektórych części miasta i utworzenia szlaków kajakowych wzdłuż wybrzeża. Pomagają też młodym neapolitańczykom w znalezieniu pracy proponując im kursy językowe.

W mieście działa wiele podobnych grup. Jedną z nich jest stowarzyszenie Giaola, która powołało do życia i odpowiada za działanie podwodnego rezerwatu przyrody, który można odwiedzić łódką lub w ramach wypraw nurkowych. Inna to Napoli Sotterranea (Podziemny Neapol), stowarzyszenie, które dba o tysiące kilometrów tuneli pod centrum miasta, w tym pozostałości z czasów greckich i rzymskich.

Nie otrzymujemy żadnej pomocy od rządu czy ratusza” - tłumaczy jeden z przewodników-wolontariuszy Podziemnego Neapolu, który chce pozostać anonimowy. „Korzystamy jedynie z własnych funduszy i musimy pokryć wszelkie wydatki, w tym zapewnić utrzymanie tuneli z wejściówek”.

Za miastem powolny pociąg wlecze się na trasie pomiędzy stolicą południa i ruinami Pompejów. Słońce świeci, a Federica Rubino wita w porcie turystów i wysyła ich do Pompejów szybkim i klimatyzowanym busem.

Neapol to powolny pociąg południa, ale również zapomniany klejnot Włoch. Choć zakurzony i czasem niewygodny, pozostaje wyjątkowym świadectwem przeszłości. Jednak tak długo, jak cały region krztusić się będzie skutkami kryzysu gospodarczego, coraz więcej pasażerów wybierze podróż do Pompejów busem bezpośrednio z portu. I wciąż rezygnować będą z pociągu.

Autor i cała ekipa reporterów z Neapolu pragnie podziękować za pomoc cafébabel Napoli, szczególne podziękowania kierując do Thai i Valerii.

ARTYKUŁ POWSTAŁ W RAMACH PROJEKTU EU IN MOTION REALIZOWANEGO PRZEZ CAFÉBABEL PRZY WSPACIU PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I FUNDACJI HIPPOCRÈNE.