Społeczeństwo

Prokrastynacja: odłóżmy ją na później

Artykuł opublikowany 26 lutego 2013
Artykuł opublikowany 26 lutego 2013
''Prokrastynacja jest złodziejem czasu” wzdychają Brytyjczycy, zapożyczając to wyrażenie od siedemnastowiecznego poety, Edwarda Younga. Mimo to, wciąż przeglądają Facebooka i parzą kolejną herbatę – a wszystko po to, by odsunąć moment, w którym trzeba zająć się wykonaniem zadania.
Na szczęście, nie jesteśmy jedynym narodem mającym skłonność do odkładania rzeczy na póżniej, czego dowodem jest europejskie bogactwo idiomów opisujących opieszałość.

Niemieckie wyrażenia wykazują pewną ambiwalencję w stosunku do prokrastynacji. Z jednej strony zachwalają słodką bezczynność (das süße Nichtstun), zaś z drugiej piętnują chorobę zwaną ''przekładactwem'' (Aufschieberitis). Niemcy dodają jednak otuchy, gdy mówią, że odłożenie zadanie na później nie jest równoznaczne z zaniechaniem wykonania go (Aufgeschoben ist nicht aufgehoben). Nasi sąsiedzi przekonują, że chwilowy spokój może mieć dobroczynne skutki, pozwalające duszy bujać w obłokach (die Seele baumeln lassen).

Grecy opisują prokrastynatora jako tego, który zbija bąki (βαράω μύγες), odnosząc się zapewne do długich słonecznych dni, w które nie ma co robić. Wyrażeniem znacznie mniej mile widzianym w kulturalnej rozmowie jest: '' drapię się po nich'' (Τα ξύνω), co znalazło swój odpowiednik w języku hiszpańskim (tocarse las pelotas).

Włosi mądrze zachęcają, by nie zostawiać na jutro tego, co można zrobić dzisiaj (non rimandare a domani quello che puoi fare oggi), ta myśl znajduje odzwierciedlenie w języku niemieckim (was du heute kannst besorgen, das verschiebe nicht auf morgen) i hiszpańskim (no dejes para mañana lo que puedas hacer hoy). Polacy parafrazują przytoczone powiedzenie, radząc: co masz zrobić dziś, zrób jutro. Przecież praca nie zając, nie ucieknie...

Zdjęcie: (cc) bandita/ flickr; w tekście: Henning Studte