Społeczeństwo

Przecież we Francji antysemityzm nie istnieje!

Artykuł opublikowany 1 lipca 2014
Artykuł opublikowany 1 lipca 2014

Z ze­wnątrz może się wy­da­wać, że Fran­cja ma niemały pro­blem z Ży­da­mi. Po­pu­lar­ność ko­mi­ka Dieu­donné, otwar­cie wy­szy­dza­ją­ce­go Ho­lo­kaust i wy­stą­pie­nia Je­an-Ma­rie Le Pena, który Żydom grozi pie­ca­mi, znacz­nie rzu­tu­ją na wi­ze­ru­nek ca­łe­go kraju. Re­por­taż z pa­ry­skiego Ma­ra­is, dziel­ni­cy siewców terroru i ty­się­cy liczb.

Im bli­żej Rue des Ro­siers, ulicy w czwar­tej dziel­ni­cy Pa­ry­ża, która ucho­dzi za cen­trum życia ży­dow­skiej spo­łecz­no­ści, tym wy­raź­niej wy­czu­wa się pe­wien od­mienny kli­mat. Jest sło­necz­ne śro­do­we po­po­łu­dnie i gęsty tłum wy­peł­nia­ją­cy uli­ce na­da­je dziel­ni­cy wy­jąt­ko­wy urok. Ob­ra­zu do­peł­nia­ją pięk­ne bu­dyn­ki, księ­gar­nie, re­stau­ra­cje i licz­ne małe skle­pi­ki. Nie za­wsze jed­nak było tu tak błogo - 9 sierp­nia 1982 roku na Ma­ra­is miał miej­sce an­ty­se­mic­ki atak na re­stau­ra­cję Gol­den­berg. Zgi­nę­ło w nim sześć osób, a dwa­dzie­ścia dwie zo­sta­ły ranne. Do­pie­ro 19 lat póź­niej fran­cu­ski wy­miar spra­wie­dli­wo­ści uznał pa­le­styń­ską Radę Re­wo­lu­cyj­ną Fatah (Or­ga­ni­za­cja Abu Nidal) za winną za­ma­chu.

wrogi, ze­wnętrz­ny plan  skie­ro­wa­ny prze­ciw­ko Żydom na całym świe­cie"?

Gdy dziś za­py­tasz miesz­kań­ców Pa­ry­ża o an­ty­se­mi­tyzm we Fran­cji, nie uzy­skasz ja­snej od­po­wie­dzi. Nie­któ­rzy wąt­pią, czy zja­wi­sko to w ogóle ist­nie­je. „We­dług ra­por­tów an­ty­se­mi­tyzm znika z na­szych ulic coraz szyb­ciej, ale pa­mięć o okrut­nym ataku po­zo­sta­nie w nas na za­wsze" - wy­ja­śnia drżą­cym gło­sem ży­dow­ski miesz­ka­niec Ma­ra­is. Prze­ry­wa mu jed­nak pewna ko­bie­ta, która wy­krzy­ku­je: „An­ty­se­mi­tyzm roz­po­wszech­nia się we Fran­cji. Ci, któ­rzy twier­dzą, że nie ist­nie­je, ne­gu­ją prze­ko­na­nia ży­dow­skiej więk­szo­ści we Fran­cji, po­pie­ra­jąc tym samym wrogi, ze­wnętrz­ny plan  skie­ro­wa­ny prze­ciw­ko Żydom na całym świe­cie".

W po­strze­ga­niu i ro­zu­mie­niu an­ty­se­mi­ty­zmu ist­nie­ją wiel­kie róż­ni­ce nawet w ob­rę­bie samej spo­łecz­no­ści ży­dow­skiej we Fran­cji. Re­spon­den­tów z ca­łe­go Pa­ry­ża można po­dzie­lić na trzy ka­te­go­rie: pierw­sza to ci po­twier­dza­ją­cy ist­nie­nie an­ty­se­mi­ty­zmu i wzrost nie­na­wi­ści wobec Żydów, druga to lu­dzie zu­peł­nie obo­jęt­ni i nie­zan­ga­żo­wa­ni w temat, a trze­cia to osoby za­prze­cza­ją­ce ist­nie­niu an­ty­se­mi­ty­zmu z wy­jąt­kiem po­je­dyn­czych przy­pad­ków. „W przypadku zbrod­ni na ży­dzie (wy­zna­nie, red.), oso­bie czar­no­skó­rej czy mu­zuł­ma­ni­nie (wyznanie, red.) pod żad­nym po­zo­rem nie można po­wie­dzieć, że to atak ra­si­stow­ski" - po­twier­dza Isaac, młody Żyd z Pa­ry­ża. „Za­miast tego należy po­wie­dzieć, że okre­ślo­na osoba, fran­cu­skiej lub innej na­ro­do­wo­ści, padła ofia­rą prze­stęp­stwa. Następnie wy­miar spra­wie­dli­wo­ści musi zna­leźć win­nych i wy­ja­śnić ich mo­ty­wy. Do­pie­ro wtedy można stwier­dzić, czy czyn miał podłoże ra­si­stow­skie, czy nie". Isaac jest bar­dzo przy­wią­za­ny do swo­jej re­li­gii i ko­rze­ni. Cza­sem de­ner­wu­ją go pewne ty­tu­ły pra­so­we, które jak mówi: „w nie­któ­rych przy­pad­kach pod­sy­ca­ją ra­si­stow­ską nie­na­wiść i dają okre­ślo­nym oso­bom pod­sta­wy do umac­nia­nia ter­ro­ru. Jak tylko poda się do wia­do­mo­ści, że ofia­ra jest żydem czy mu­zuł­ma­ni­nem, wszy­scy są od razu prze­ko­na­ni, że cho­dzi o czyn an­ty­se­mic­ki czy an­ty­islam­ski. A nie za­wsze tak jest".

An­ty­se­mi­tyzm? „Izra­el­ska pro­pa­gan­da"

Avra­ham Wein­berg jest straż­ni­kiem sy­nan­go­gi „Adath Israël", która znaj­du­je się w 11. dziel­ni­cy Pa­ry­ża. Po dłu­giej roz­mo­wie nagle wy­ra­ża się bar­dzo jasno: „We Fran­cji w ogóle nie ma an­ty­se­mi­ty­zmu" - mówi. „To praw­da, że od czasu do czasu Żydzi mogą poczuć się za­gro­że­ni, co jest bar­dzo smut­ne, ale nie mo­że­my dać się zwa­rio­wać" - dodaje. Kto zatem jest siewcą terroru? We­dług Avra­hama „Sieje się propagandę ma­ją­ca skło­nić fran­cu­skich Żydów do wy­jaz­du do Izr­aela i ulo­ko­wa­nia tam swo­ich pie­nię­dzy".

Avra­ham Wein­berg uro­dził się w Izra­elu i tam spę­dził pierw­sze dzie­sięć lat swo­je­go życia. Wspo­mi­na szczę­śli­we dzie­ciń­stwo, wspól­ne za­ba­wy z arab­ski­mi dzieć­mi. „By­li­śmy jak bra­cia, do­ra­sta­li­śmy razem, nigdy nie czu­li­śmy się obco, nie za­uwa­ża­li­śmy, że mamy inne po­cho­dze­nie" - wzdy­cha. Avra­ham oskar­ża sy­jo­ni­stów (sy­jo­nizm to ruch dą­żą­cy do stwo­rze­nia i utrzy­ma­nia sto­li­cy pań­stwa ży­dow­skie­gho na te­re­nie Pa­le­sty­ny, red.) o po­gor­sze­nie sy­tu­acji na Bli­skim Wscho­dzie. „Oni (sy­jo­ni­ści) są za­śle­pie­ni żądzą kolonizacji kraju. Chcą rzą­dzić świa­tem razem ze świa­to­wym mo­car­stwem - Stanami Zjednoczonymi" - tłumaczy.

LICZ­BY i nie­po­kój

We­dług ra­por­tu na temat an­ty­se­mi­ty­zmu we Fran­cji, opublikowanego w 2013 roku przez Służ­bę Ochro­ny Spo­łecz­no­ści Ży­dow­skiej (SPCJ), or­ga­ni­za­cję dzia­ła­ją­cą pod pa­tro­na­tem Rady Re­pre­zen­ta­tyw­nej In­sty­tu­cji Ży­dow­skich we Fran­cji (CRIF): „an­ty­se­mi­ty­zmu we Fran­cji nie można już trak­to­wać jako zja­wi­ska tym­cza­so­we­go spo­wo­do­wa­ne­go wy­da­rze­nia­mi zwią­za­ny­mi z kon­flik­tem na Bli­skim Wscho­dzie. To błąd struk­tu­ral­ny, który długo nie był przedstawiany tak, jak po­wi­nien". Dane do ra­por­tu były gromadzone we współpracy z fran­cu­skim mi­ni­ster­stwem spraw we­wnętrz­nych. Licz­by i sta­ty­sty­ki wska­zu­ją na wy­raź­ny wzrost an­ty­se­mi­ty­zmu we Fran­cji. SPCJ podaje, że po­mi­mo spad­ku ilości aktów an­ty­se­mic­kich o 31% w sto­sun­ku  do roku 2012 („eks­tre­mal­nie an­ty­se­mic­kie­go roku"- 614 z­da­rzeń), ich licz­ba w 2013 roku (423 zda­rze­nia) nadal jest wyż­sza niż w 2011 roku (389 zda­rzeń). Autorzy raportu okre­ślają tę tendencję jako „bu­dzą­cą nie­po­kój". W po­rów­na­niu z la­ta­mi 90. w okre­sie 2011-2013 za­no­to­wa­no sie­dem razy wię­cej prze­stępstw an­ty­se­mic­kich. W 2013 roku Paryż był mia­stem, w któ­rym do­szło do naj­więk­szej licz­by ataków na tle antysemickim. Po­ło­wa z 77 od­no­to­wa­nych prze­stępstw miała miej­sce tylko w 4 dziel­ni­cach: 16., 19. (po 12 zda­rzeń w każ­dej), 11. (9 zdarzeń) i 20. (8 zdarzeń).

Ochro­na CRIF-u nie jest szcze­gól­nie przy­jaź­nie na­sta­wio­na do gości i za­gra­nicz­ni dzien­ni­ka­rze nie stanowią tu wyjątku. Czło­wiek jest od­rzu­ca­ny pomimo tego, że jedyne, co chce zrobić, to zadać tylko kilka pytań. Do­pie­ro po kil­kul­na­stu pró­bach wresz­cie znaj­du­je się ktoś, kto mnie za­pra­sza i mówi: „za­dasz tyle pytań, ile chcesz". Kiedy jednak dochodzi do rozmowy, okazuje się, że osoba jest zde­kon­cen­tro­wa­na i nie­za­in­te­re­so­wa­na tematem. Na koniec do­ra­dzi­ła mi, żebym odpowiedzi na moje pytania po­szu­kał w in­ter­ne­cie. Do wyj­ścia eskor­tu­je mnie trzech męż­czyzn, jeden z nich to po­li­cjant. Naj­wy­raź­niej ist­nie­ją jesz­cze rze­czy, któ­rych nie da się wy­ja­śnić przy po­mo­cy liczb.

ten ar­ty­kuł jest czę­ścią spe­cjal­ne­go cyklu artykułów ca­fe­ba­bel, który powstał w ra­mach pro­jek­tu „eu­ro­med re­por­ter", pro­wa­dzo­ne­go we współ­pra­cy z i-watch, se­arch for com­mon gro­und i przy wspar­ciu fun­da­cji anny lindh.