Społeczeństwo

Przewodnik po Sewilli: brytyjski list miłosny

Artykuł opublikowany 14 lutego 2011
Artykuł opublikowany 14 lutego 2011
Pomijana przez wielu turystów – liczba zwiedzających miasto w żaden sposób nie oddaje jego niesamowitego uroku, piękna i dynamiczności – Sewilla jest wirującą, pulsującą, „prawdziwą Hiszpanią” w swojej największej żywotności. Opowiada zakochana w Hiszpanii Brytyjka.

Sewilla, „stolica południa”, leży na palmowych brzegach rzeki Guadalquivir w zachodniej Andaluzji, jednego z siedemnastu autonomicznych regionów Hiszpanii, usytuowanego na najbardziej na południe wysuniętym cyplu półwyspu iberyjskiego. Sewilla jest pełna sprzeczności; wypełniona bogactwem, lecz z ogromnym bezrobociem i jedną z najniebezpieczniejszych dzielnic w Hiszpanii, Tres Mil Vivendas, na pierwszy rzut oka okolicą bezprawia, która jest omijana przez listonoszy, śmieciarzy, jak i przez policjantów.

Lato w „stolicy”

Zaczynając w maju i kończąc w październiku, serce południowego lata bije długo. Noce są raczej przytłaczające niż po prostu przyjemne. Temperatury systematycznie wzrastają do ponad czterdziestu stopni, ale w tym najbardziej apetycznie kuszącym z miast, inspiracji dla Carmen Bizeta i Sewilli hiszpańskiego kompozytora Isaaca Albeniza, istnieje wiele atrakcyjnych schronień. W Sewilli, mieście największej na świecie gotyckiej katedry, mieści się wieża dzwonnicza La Girlada, będąca jednym z trzech pozostałych minaretów Almohadów. Liczący osiem wieków minaret to pozostałość meczetu, który został zastąpiony katedrą w 1402 r., po tym jak król Alfonso X zapobiegł zniszczeniu budowli przez Maurów, którzy nie chcieli, aby ich chrześcijańscy najeźdźcy czerpali korzyści z jej znakomitego piękna.

Pozostając przy wspaniałości architektonicznej: pałac Alcazar wraz z ogrodami bezspornie dorównuje grenadyjskiej Alhambrze, testamentowi kultury Maurów w Hiszpanii, prezentującemu zapierające dech w piersiach umiejętności muzułmańskich, żydowskich i chrześcijańskich rzemieślników. Obiecujący artyści uciekają od obłędu palącego słońca dla inspirującego popołudnia w magicznej oazie spokoju i koloru, pomiędzy zacienionymi dziedzińcami, fontannami oraz pawiami, pędzle tańczą na ich płótnach, słodki zapach pomarańczy jest u ich stóp. Stolica Andaluzji (jednak nie ważcie się w ten sposób mówić mieszkańcom Cadiz, Grenady lub właściwie każdego innego miejsca w regionie – gwałtownie dumni i ambitni, wszyscy by to kwestionowali) jest domem dla drugiego po madryckim Museo de Bellas Artes, [‘Muzeum Sztuki’] oraz Archivo de Indians, które zawiera dokumenty związane z odkryciem Ameryki przez Krzysztofa Kolumba (mówi się, że jego grób znajduje się w katedrze) oraz Plaza de Toros de la Maestranza, jednej z niewielu aren w Hiszpanii, która nadal organizuje walki byków, chociaż ostatnio państwowy nadawca zakazał ich transmisji w telewizji.

Dziś, rodzina królewska zajmuje pierwsze piętro

Tradycja jest kontynuowana podczas Semana Santa (‘Święty Tydzień’) oraz Feria de Sevilla, kiedy mieszkańcy miasta tłoczą się na stosikach w Los Remedios, mieszkalnej dzielnicy na południu rzeki. Wyobraźcie sobie tańczących Sewilczyków, talerze szynki, sera oraz obfite ilości rebujito, odurzającej mikstury lemoniady i Manzanilli – sherry, która pochodzi z pobliskiego Sanlucar de Barrameda, w północno-zachodniej części prowincji Cadiz. Wśród dziewcząt wbitych w swoje obcisłe cygańskie suknie flamenco, jeżdżących w siadzie kobiecym obok swoich caballero (którzy podczas tygodniowego festiwalu dystyngowanie noszą dłuższe niż zazwyczaj bokobrody) wybaczono by wam myślenie, że cała populacja została przeniesiona o około sto lat w przeszłość.

Cztery główne dzielnice Sewilli

Najlepszym sposobem na uchwycenie kwintesencji Sewilli, poczucie jej klimatu, który wydostaje się z każdych drzwi i wypływa z każdego balkonu, jest po prostu spacerowanie. Miasto ma cztery główne dzielnice. La Macarena obejmuje północne tereny, aż po stare mury miejskie. Jest w dość zniszczonym stanie, chociaż mknące po murach kruszące się graffiti dodaje uroku dzielnicy, w której znajdują się uliczne targi i „alternatywny” obszar Alameda de Hercules i pobliskich ulic (oczywiście Herkules słynie z założenia Sewilli). Portowy rejon o nazwie El Arenal powstał z dawnej piaszczystej natury wschodniego brzegu rzeki; rozciąga się od rzeki do Santa Cruz i znajduje się tam wiele turystycznych miejsc, łącznie z muzeum morskim Torre del Oro („Wieża złota”) oraz Plaza de Toros, gdzie znajduje się arena walk byków.

Dawna żydowska dzielnica Santa Cruz jest wyjątkowo popularna wśród turystów. Idąc od strony katedry, jej wąskie, wybrukowane ulice wiją się we wschodnim kierunku i oferują odkrywcom obfitość cichych dziedzińców i ukrytych przejść. W końcu Triana, historycznie dzielnica klasy pracującej, Cyganów i miejsce narodzin flamenco w Sewilli. Gdy we właściwym momencie pójdziecie w dół opuszczonej, tylnej alejki, usłyszycie dryfy kogoś mistrzowsko żeglującego po strunach gitary, delikatne zawodzenie śpiewaka flamenco, rytmiczne uderzanie dłoni. Turyści rzadko ryzykują zapuszczanie się dalej niż do Calle Betis, restauracje i bary smutno stojące przy ulicy nastawione są na obcokrajowców kursujących wzdłuż rzeki. W Triana emanuje pewną surowością, ubóstwem, które wywołuje uczucie bycia w zupełnie innym świecie. Ze swoimi wypłowiałymi murami, wyblakłymi plakatami i praniem falującym na wietrze ma więcej niż nieco wspólnego z sycylijskim Palermo…ale wtem przypadkowo natykacie się na mały tapas bar oferujący cola de toro, pulpo i najlepszą jamon [hiszpańska szynka], jaką miasto ma do zaoferowania i zostaje wam przypomniane, że stanowczo jesteście w Hiszpanii, co więcej, w prawdziwej Hiszpanii. Lepiej już być nie może.

Fot. główne (cc) slimmer_jimmer/flickr; Alcazar (cc) tilo2006/flickr