Społeczeństwo

Rzym - oto wyzwanie: Jak przetrwać w Watykanie?

Artykuł opublikowany 9 stycznia 2007
Artykuł opublikowany 9 stycznia 2007
Watykan - miasto w mieście - i diecezja rzymska zarządzają 338 parafiami, 247 przedszkolami i 558 katolickimi instytucjami szkolnictwa średniego – uwarunkowując życie w stolicy Włoch.

Piazza Navona - Foto, Pedro_qtc/flickrKatolicyzm wpływa znacząco na życie w Rzymie pod wieloma jego aspektami: urbanistycznym, turystycznym, obyczajowym… i nie tylko. Najlepszym przykładem potwierdzającym to zjawisko mogą być ostatnie informacje podane przez miejscowe dzienniki mówiące o "ponownym dochodzeniu ze strony Sądu Karnego w Rzymie dotyczącym wysokiego wskaźnika przypadków leukemii i chłoniaków odnotowanego w okolicach Cesano". W mieście tym położonym na obrzeżach Rzymu znajdują się olbrzymie anteny Radia Watykańskiego.

Kto ma klucze do Rzymu?

Watykan posiada między 25% i 30% nieruchomości położonych w centrum miasta. Szacuję wartość tych dóbr na 5.000 milionów euro – podaje Mario Staderini, rzecznik Partii Radykalnej w centralnej dzielnicy miasta.

Nawet sam budynek, w którym swoją siedzibę ma Partia Radykalna, pozostająca w "przymierzu antyklerykalnym" z Partią Socjaldemokratyczną należy do własności kongregacji benedyktynek.

Obispo en el Vaticano - Foto, FNSFrancesco Paoletti, rzecznik koła Ateistów, Agnostyków i Racjonalistów Rzymskich (UAAR) tłumaczy, że jego organizacja wciąż walczy o zlikwidowanie krzyży w budynkach publicznych. W Rzymie, dodaje, parafie ściśle kontrolują sąsiadujące z nimi okolice, a ludzie zwracają się do proboszcza o wstawiennictwo i rekomendację przy znalezieniu pracy.

Mario Staderini - Foto, FNSCzęsto chodzi tutaj o zatrudnienie w sektorze turystycznym, w którym to główną rolę także pełni Watykan, kontynuuje Mario Staderini. W czasie, gdy brak wydarzeń o charakterze religijnym, zakony przekształcają się w schroniska turystyczne, które oferują swoje usługi nie tylko pielgrzymom. Co więcej, Watykan jest zwolniony z płacenia podatków za taką działalność.

Król Rzymu

Rzym nie jest republiką. Miasto to ma swojego króla – papieża, ironicznie komentuje Fabio Mastretta, 29-letni sycylijczyk mieszkający w Rzymie od 10 lat. Wygłasza te słowa na Campo dei Fiori, jedynym placu, na którym nie ujrzymy kościoła w mieście liczącym 2 600 000 mieszkańców. Fabio opiera się o podstawę pomnika Giordano Bruno, renesansowego myśliciela skazanego za herezję na spalenie na stosie.

Mastretta pracuje w ministerstwie. W tym mieście przepełnionym monumentalnymi kościołami trudno jest natrafić na jakieś budynki rządowe. Większość budynków ministerialnych jest oddalona od centrum, jakby budowniczy nie chcieli wkraczać w nieprzyjazny dla instytucji laickich teren. W Rzymie nie można zobaczyć zbyt wielu grup oficjalnie ubranych osób, które by wychodziły z ministerstw czy centrów finansowych, rozmawiając ze sobą zauważa Alice Kiandra Adams, 36-letnia wykładowczyni języka angielskiego, która przybyła tu półtora roku temu z drugiego końca świata, Australii. Atmosfery tego miejsca nie można porównać do tej z madryckich kafejek z Paseo de la Castellana czy Dzielnicy Salamanki, czy paryskich miejsc spotkań w Solferino czy przy Rue de Bac; miejsca te skupiają ważne siedziby ministerialne w obu stolicach europejskich. Z kolei tym, co rzuca się tu w oczy, są grupy zakonnic spacerujące po alejach i księża o arystokratycznym zachowaniu wysiadający z luksusowych mercedesów i udający się do kapliczek. W Rzymie nie można znaleźć żadnych barów dla gejów, jak w londyńskim Soho, paryskiej dzielnicy le Marais czy madryckiej El Chueco.

Pokojowe współżycie z innymi religiami

Mezquita de Roma - Foto, Metaphoto/FlickrMicaela Vitale, pracująca w Centrum Kultury Żydowskiej w dzielnicy Trastevere, uważa, że nie jest trudno nie być katolikiem w Rzymie. My Żydzi, kiedy chcemy zorganizować jakieś przedsięwzięcie w Rzymie, nie napotykamy na żadne problemy ani ze strony administracji ani ze strony Kościoła katolickiego. Także społeczności muzułmańskiej nie stawiano żadnych przeszkód przy budowie największego w Europie meczetu, który mieści 3000 wiernych. Wspomniana wcześniej Australijka Adams, która jest katoliczką, nawet nie odnosi wrażenia, aby w Rzymie czuło się więcej duchowości aniżeli w jakimkolwiek innym mieście na świecie.

Czyżby to znaczyło, że obecność Kościoła Katolickiego nie jest tak inwazyjna, jakby się to mogło wydawać na pierwszy rzut oka? Ależ jest, spieszy się z wyjaśnieniami Micaela Vitale. Jest zbyt wielu pielgrzymów. Jeśli chodzi o pojedynczych turystów, to w ogóle nam nie przeszkadzają, ale problem polega na tym, iż przybywają tu masowo i w wielkich autobusach, które zatykają miasto! W środy, które to są dniami audiencji papieskiej, nie można przedostać się przez miasto!

Sztuka i duchowość

Interior de la catedral de San Pedro - Foto, Judit JáradiW niedzielę rano, podczas gdy Papież odmawia modlitwę Anioł Pański, plac św. Piotra zapełniony jest przez pielgrzymów. Ciepło bijące od słońca sprawia, iż ten zimowy poranek staje się gorący. Nie słychać żadnych głosów ludzkich czy innych dźwięków, mimo że na placu zgromadziło się więcej osób aniżeli na jakimkolwiek meczu na stadionie na Wembley. W katedrze 1500 wiernych śpiewa jednym głosem psalmy i śpiewy eucharystyczne, upodabniając się tym do bicia dzwonu, co wywiera wielkie wrażenie na każdym odwiedzającym i pozwala lepiej skoncentrować się nad sensem przybranych w muzykę słów. Ponadto wszystkie elementy, które znajdują się w katedrze, działają na ludzkie zmysły – woń kadzidła pobudza zmysł zapachu, łagodne glissanda są przyjemnością dla ucha, a pokryte złotem przedmioty przykuwają wzrok. Sztuka i duchowość, którymi promieniuje Watykan są tylko kolejna zaletą miasta, dodają Pilar Domínguez i Antonio Sinta, dwójka pielgrzymów z Malagi, których zapytaliśmy o opinię podczas mszy w Bazylice Świętego Piotra. Wielu z nas nie miałoby nic przeciwko temu, by Watykan znajdował się w naszym mieście, dodają przekonani.

Fotografie: Piazza Navona: Pedro_qtc/Flickr;

Meczet: Metaphoto/Flickr;

Wnętrze Bazyliki św. Piotra: Judit Járadi