Społeczeństwo

Słabość do Berlina w Paryżu

Artykuł opublikowany 17 grudnia 2007
Artykuł opublikowany 17 grudnia 2007
Często uważane za stracone, pokolenie 80. ukrywa w rzeczywistości mnóstwo talentów. Oto pierwsza odsłona serii portretów stworzonych miedzy Paryżem a Berlinem.

Generation 80

Generation 80 (Blog-Illustration: © Eva John/ Romy Straßenburg)

"Czas na Apéro!" Tak mnie wita Anne w swojej ulubionej knajpie, czyli Rhumarin w 11. Arrondissement. Bar, o którym nazwa mówi wszystko. Na karcie można znaleźć wszystkie możliwe odmiany Rumu. Decydujemy się na ofertę dnia, koktajl z mango oraz kiwi.

27-latka często tu przychodzi ze względu na atmosferę, muzykę i ciągle zmieniającą się dekorację. U sufitu dyndają drewniane samochody i bombki. Anne kocha tą dzielnicę Paryża. Ma swoje małe tradycje jak odwiedziny rynku na Place de la Réunion, gdzie sprzedawcy krzyczą ceny jeszcze po arabsku. Daleko jest do mieszczańskiego Paryża zza pięknych fasad.

Paryż - dwa światy

Przeciwności stolicy ciągle zajmują Anne: "Paryż i Banlieue, to dwa równoległe światy. Dwa społeczeństwa, które się nie spotykają i nic o sobie nie wiedzą." Wie o czym mówi, gdyż pracuje w Créteil, przedmieściu na połudionwym wschodzie Paryża. Po studiach (politologii) znalazła tutaj pracę i organizuje rozrywkę dla młodzieży. "Teatr, warsztaty rysunkowe i wycieczki mają wyciągnąć ludzi z życia codziennego." Jednak szczęśliwa w swojej pracy nie jest: "Gdybym chociaż pracowała z młodzieżą! Za to siedzę tylko w biurze, dzwonię i planuję."

Płaca jest, jak często bywa w sektorze kultury, niska. Z pracą na cały etat pozostają Anne na końcu miesiąca 1100 Euro. "Jak na Paryż to jest nic!" Jeśli mogłaby wybrać sobie zawód, to zostałaby dziennikarką. Inne kraje zawsze ją fascynowały. Przede wszystkim Europa Wschodnia, ale również Bliski Wschód. Bo "powinno się spojrzeć poza brzeg europejskiego talerza. Zanurzyć się całkiem w obce kultury". Na swój rok Erasmus wybrała jednak sąsiada. Studiowała rok w Poczdamie, dzięki czemu poznała Berlin, miasto, którym nadal się zachwyca.

Marne szanse

Słabość do Berlina jest nie tylko skutkiem problemów, które ma w Paryżu. W tej chwili poszukiwanie mieszkania jest jej największym problemem. Narazie mieszka razem z 30-letnim inżynierem. Jako główny lokator poprosił ją trzy miesiące temu, aby poszukała sobie czegoś nowego, choć rozumieją się dobrze. "Myślę, że dla niego czasy wspólnego mieszkania się skończyły. Chciałby mieszkać sam."

Od trzech miesięcy Anne szuka dachu nad głową. Co do rynku mieszkaniowego przychodzi jej jedno słowo na myśl: skandaliczny! Widzała już wszystko: rudery za 700 euro miesięcznie, katastrofalne warunki w podejrzanym położeniu. Myślała więc, aby poszukać znowu mieszkania na spółkę. Jednak również to rozwiązanie stało się ruletką: "Ludzie organizują prawdziwe castingi. Na jednym nawet mnie zapytano, jak bardzo będę się angażować w przyjaźń. Miałam wrażenie, że szukali nowej rodziny. Były również oferty, w których ludzie chcieli dzielić mieszkanie jednopokojowe. Uważam, że to jest za wiele. Chcę mieszkać jak człowiek!"

Szanse są marne. U większości pośredników nieruchomości trzeba zapłacić równowartość trzykrotnego czynszu. W jej przypadku oznaczałoby to, że mieszkanie nie mogłoby kosztować więcej niż 350 Euro miesięcznie. Zupełnie utopijne! Poza tym prawie nie ma czasu na poszukiwania mieszkania: "To byłaby praca na cały etat, a jedną już mam". Najgorsze dla Anne jest ciągłe myślenie o pieniądzach. Czy to mieszkanie, czy czas wolny, zawsze musi liczyć, czy może sobie pozwolić nawet na drobny wydatek. A właśnie teraz ma ochotę na delektowanie się życiem prywatnym. Trzy miesiące temu poznała swojego chłopaka w teatrze. Gdy w weekend nie szuka mieszkania, kocha wyspiać się, pozwolić sobie na luksus brunchu w restauracji, spotkać się z przyjaciółmi, pójść na wystawę. W tych momentach wydaje się, że pogodziła się z miastem. Jednak w Paryżu nie chce zostać na zawsze: "Jeszcze nie wiem gdzie będę mieszkać, ale na pewno gdzie indziej!"

Spotkanie odbyło sie w ramach . To francusko-niemiecki, dynamicznie rozwijający sie blog w formie wirtualnego kalendarza adwentowego, założony po to, by każdego dnia odsłaniać jeden portret z pokolenia 80. W ciągu miesiąca, Eva John i Romy Strassenbourg, dwójka dziennikarzy w wieku 24 lat, zmienia swoje miejsca zamieszkania i miasta, by opisywać życie codziennie, obawy, wątpliwości, marzenia... o ktorych młodzi ludzie w ich wieku chcą im opowiedzieć . Projekt jest wspierany przez .

gen80.euNiemiecko-Francuskie Biuro Młodzieżowe

.Fot.:Strona główna (©magaliB/istock)