Społeczeństwo

Sandra Camps: "Gdybym nie była dziennikarką byłabym pracownikiem społecznym"

Artykuł opublikowany 4 marca 2007
Artykuł opublikowany 4 marca 2007
Poprzez reportaże, między innymi o karłowatości i masowej imigracji z Afryki na Wyspy Kanaryjskie, Sandra Camps, 35-letnia dziennikarka chce udzielić głosu tym, którzy go nie mają.

Siadamy pośród palm i tropikalnych roślin na jednym z tarasów ogrodów Marii Luisy w Sewilli. To mityczne i nierealne miejsce, zaprojektowane przez francuskiego architekta zieleni Forestiera, jest pełne pałaców, egzotycznych ptaków i stuletnich drzew. To tu Peter O'Toole przywdział strój Lawrenca z Arabii, a królowa Amidala rozmyślała o swojej przyszłości w. W mieście jest gorąco, dlatego też zamawiamy orzeźwiające napoje i piwo. Mieszkańcy Sewilli chowają się przed upałem w domach, zmęczeni Japończycy spacerują w grupie korzystając z cienia drzew. W tle słychać dyskretne szepty komentarzy i krzyki studentów, którzy właśnie wyszli z egzaminów, a my zaczynamy naszą pełną wędrówek rozmowę.

Sewilla nie jest stolicą świata i nie mogę do końca zrozumieć, czy Sandra Camps pojawiła się tutaj tylko z motywów zawodowych. Nagle spogląda na mnie podejrzliwie, jakby myślała: "Młodzieńcze, ze mnie nie wyciągniesz wiele plotek!" Natychmiast jednak uśmiecha się rozluźniona i przyznaje, że miała też powody osobiste, które zachęciły ją do przyjazdu na południe.

Zapał do spraw społecznych?

Obecnie mieszkająca w Barcelonie dziennikarka z pochodzenia jest Andaluzyjką a urodziła się w Barcelonie. Tam też rozpoczęła swoją karierę reporterską i, w wieku 20 lat, nauczyła się tańczyć sewillanę. Kiedy jesteś daleko od swojego kraju, najbardziej cię on ciekawi. Przebyła pół świata robiąc reportaże społeczne. Ludzie bez głosu. Najsłabsi i zapomniani pod każdym względem, to ci, którzy dostają od życia najwięcej cięgów, wyjaśnia z powagą. Czy ten zapał do spraw społecznych nie pojawił się u niej ze względu na ostatnią popularność takich tematów? W czasie, kiedy pracowała w Berlinie zaproponowano jej zrobienie reportażu o nieletnich matkach, którego nikt nie chciał wziąć, ponieważ one same cierpią już wystarczająco dużo ażeby jeszcze opowiadać o tym innym, aby mogli oni napisać historię ich kosztem. Gdybym nie była dziennikarką, mówi, byłabym pracownikiem społecznym. Z tego jasno wynika, że to, co robi, to nie kaprys tylko powołanie. Właśnie niedawno otrzymała hiszpańską dziennikarską Nagrodę Królewską za film dokumentalny "Voces silenciadas", który realizowała przez trzy lata.

Pomiędzy brudem a euforią

Wygląda trochę jak Sigourney Weaver w filmie Goryle we mgle ale bez tej sztucznej, intensywnej upartości aktorki w oczach. Wystarczająco ciężkie są życia innych. Kasta Dalitów, zaczyna nagle to najbardziej godna społeczność, jaką kiedykolwiek badałam. To najbardziej pogardzana kasta w Indiach. Znani są także jako niedotykalni, jako że legenda głosi, że już samo ich dotknięcie grozi przekazaniem ci ich biedy i wszystkich chorób. Zauważam, że, podczas, gdy to opowiada nie jest w stanie przełknąć nawet piwa. Dzieci z kasty Dalit nie mają nawet prawa, aby dać im szklankę wody. Żyją w specjalnych dzielnicach i poprzez nadane im imiona, każdy o nich wie, że są z kasty Dalit. Z czego żyją? Czyszczą ścieki. A kiedy kobieta zostaje wdową, ma obowiązek czekać w domu, aż członkowie rodziny zmarłego męża wykorzystają ją seksualnie, komentuje ze spokojem.

Słuchając jej deprymujących opowieści pytam, czy nie zabrakło jej chęci do robienia nowych reportaży? Na razie utrzymuję moje morale na wysokim poziomie, ponieważ jestem przygotowana na to, że ludzie będą opowiadali mi trudne historie. Tak, to wszystko ma na mnie bardzo duży wpływ, ale potrafię stworzyć sobie tarczę ochronną, aby móc to opowiedzieć innym. To prawda, pisze unikając sensacji.

Czasami, w najgorszych momentach, ciało reaguje poprzez sprzeczne odczucia. Dziwną radość poczułam w Lagos, w Nigerii, w mieście gdzie dramat niemocy ludzkiej jest przeogromny a życie nie ma żadnej wartości. Kiedy przechodziłam, ludzie, poprzez fakt, że byłam biała, rzucali mi banknoty, myśląc, że jestem prostytutką. Tam osieroconym dzieciom żyje się najlepiej, przynajmniej jest instytucja, która daje im jeść i zapewnia wykształcenie. Zawsze się uśmiechają nieświadome niepewnej i okrutnej przyszłości, jaka je czeka.

Europa jest schronieniem

Wszyscy powinniśmy żyć przez jakiś czas poza Europą. Tutaj wszyscy żyjemy na pewnym poziomie, którego niedoceniamy: odkręcasz kran i leci woda. Pomimo tego, wbrew wielu opiniom, nie wierzy, że wolontariat pomaga rozwiązać problemy Trzeciego Świata. Nie wątpi ani chwili twierdząc, że Europa powinna odgrywać ważną rolę w tej kwestii, szczególnie pomagając budować demokrację w Trzecim Świecie. Według niej, to demokracja, możliwość wolnego wyboru i konkurencja może pomóc w zwalczaniu fatalnej sytuacji. Ludzie emigrując do Europy nie szukają raju, lecz schronienia, opowiada, aby żyć nie trzeba tak wiele: wolności i aby z kranu leciała woda.

Camps jest członkiem katalońskiego PEN Clubu, który należy do międzynarodowego PEN Clubu, organizacji zrzeszającej poetów i pisarzy występujących w obronie praw pisarzy na świecie, w tym również dziennikarzy. Obecnie walczę o to, aby Sewilla stała się miastem ucieczki dla prześladowanych dziennikarzy, tak jak Barcelona. W międzyczasie przygotowuje się do lotu do Clermont Ferrand we Francji, gdzie, swoim filmem o karłowatości, będzie reprezentować Hiszpanię na Festiwalu Filmów Krótkometrażowych.

Film dokumentalny o europejskich miastach ucieczki

Film dokumentalny o walce z karłowatością