Społeczeństwo

Strajk! Wikipedia przeciw cenzurze w Internecie

Artykuł opublikowany 5 października 2011
Artykuł opublikowany 5 października 2011
Oto stoimy u progu nowego, młodego świata demokracji internetowej. Włoska Wikipedia, w odpowiedzi na punkt 29 zawarty w tzw. „ustawie podsłuchowej” (zwanej „DDL Intercettazioni”), omawianej obecnie przez włoski parlament, zamknęła tymczasowo podwoje i wydała oświadczenie potępiające propozycję rządu.
Mamy więc do czynienia ze strajkiem wirtualnym, ale za to prawdziwym strajkiem - pod każdym względem. Wikipedia jest jedną z najpopularniejszych (prawdopodobnie najpopularniejszą) usług internetowych, z której korzysta cała rzesza internautów w całych Włoszech.

W miarę jak piszę ten tekst, odkrywam, że w 4 godziny po publikacji, komunikat został obejrzany już 8 milionów razy. Szacuje się, że liczba ta wzrośnie, (i nie mówimy tu o pojedynczych wizytach - wielu użytkowników mogło przecież wchodzić na stronę więcej razy), bo z Wikipedii korzysta bardzo duża populacja włoskich cybernautów.

Włochy to dość specyficzny, nieco bardziej skomplikowany przypadek, różniący się od innych demokracji liberalnych tym, że mediami zarządzają magnaci, dzierżący jednocześnie władzę w rządzie. Mimo to, Internet powoli zaczyna powodować rozpad obecnej sytuacji. Wszyscy we Włoszech docenili rolę, jaką Internet odegrał w promowaniu ostatniego referendum. Podczas gdy telewizja publiczna podawała do wiadomości błędne informacje i zamiast na głosowanie - doradzała ludziom iść na plażę, społeczna mobilizacja wybuchła w sieci, doprowadzając w ten sposób do osiągnięcia kworum (w referendum) po raz pierwszy od 1995 roku.

Prawo - knebel

Ustawa „DDL”, której pkt 29 jest częścią, i której deklarowanym celem jest nakłanianie do milczenia świat informacji na temat spraw prowadzonych przez wymiar sprawiedliwości, powstała tak naprawdę z myślą o ochronie osób, które są obecnie u władzy. W żadnym wypadku nie jest to prawo regulujące media, a już na pewno nie powoduje burzy mózgów wokół prawa do informacji. Tak więc, pkt 29, według którego każda strona internetowa będzie zmuszona do opublikowania sprostowań dotyczących wszelkich opinii, które wnioskodawca uzna za obraźliwe, wywołuje strach w osobnikach obawiających się bycia publicznie zdemaskowanymi i poniżanymi w sieci. To co niepokoi, to ignorancja z jaką został przyjęty omawiany punkt. Ten kto napisał ten krótki fragment, zdaje się nie wiedzieć jak funkcjonuje Internet. Nie wziął on bowiem pod uwagę funkcjonowania projektów partycypacyjnych takich jak np. Wikipedia. Myli się autor punktu 29, jeśli myśli, że zablokowanie połowy Internetu, wpłynie na przestrzeganie nowego prawa. 

Czy ustawodawcy w ogóle to zauważyli?

Ten projekt ustawy chce z jednej strony zmusić specjalistów do milczenia, a z drugiej -udaremnić pracę tysięcy ochotników, którzy dostarczają informacji. Taki sposób myślenia, nie dość, że błędny – zdaje się być do tego prehistoryczny i niebezpieczny, gdyż sieć chroni się sama. Jej bronią jest siła komunikacji, a więc słowo. Strony, takie jak Valigia Blu, prowadz kampanię od jakiegoś czasu, ale to dopiero bunt Wikipedystów (do którego doszło dzięki demokratycznie podjętej, kolektywnej decyzji) włączył bezpiecznik buntu online. Czas pokaże, czy nastąpią jakieś zmiany. Wątpliwe jest, żeby ustawodawcy już zdążyli się zorientować, że tak naprawdę postawili pierwszy klocek, rozpoczynający bardzo długi łańcuch domina.

Fot.: (cc) Umberto Lopez/flickr