Społeczeństwo

Strasburg: Konkordat faworyzuje społeczność muzułmańską

Artykuł opublikowany 4 lipca 2012
Artykuł opublikowany 4 lipca 2012
W alzackim mieście kończy się budowa drugiego co do wielkości meczetu we Francji. W zimie miała miejsce inauguracja pierwszego cmentarza komunalnego tylko dla muzułmanów, a inne ważne miejsca kultu są w trakcie realizacji. Wszystko to jest możliwe dzięki finansowaniu ze środków publicznych, przewidzianych przez Konkordat z 1801 r.
Nadal obowiązujące prawo sprawia, że Alzacja-Mosella jest enklawą wewnątrz kraju, znanego jako kolebka „laicyzmu".

Francuska ustawa z 1905 r. o oddzieleniu Kościoła i Państwa, zakazuje wszelkiego oficjalnego uznawania kultów religijnych i ich finansowania ze strony państwa. Jednak nie wszędzie ona obowiązuje. Alzacja-Mosella niegdyś należała do II Rzeszy Niemieckiej, jednak po powrocie pod panowanie Paryża w 1918 r., mieszkańcy zawsze przeciwstawiali się stosowaniu tego prawa. Nawet więcej: zachowali napoleoński Konkordat z 1801 r., który uznaje czteryreligie (katolicką, protestancką, ewangelicką i judaizm), a także umożliwia finansowanie nowo przybyłych, jak np. muzułmanów.

"Mi fa un effetto strano veder sventolare la bandiera francese all'ingresso", dichiara la proprietaria del negozio di fiori Muller, nella via che conduce al cimitero.Prezydent François Hollande w 46. punkcie swojego programu przewiduje konstytucyjne przypisanie równej wagi zarówno zasadzie sekularyzmu, jak i zobowiązaniom zawartym w konkordacie. W Strasburgu, są tacy, którzy zdecydowanie sprzeciwiają się temu posunięciu np. Claude Hollé, ze stowarzyszenia Laicité d'Accord, który w czerwcu, wraz z innymi lokalnymi stowarzyszeniami, wysłał kolejny list by przekonać prezydenta, aby wycofał się z tego zamierzenia. „Mieszkańcy Alzacji mają dość sentymentalny stosunek do Konkordatu, jednak nie znają jego szczegółów" - mówi. Tego samego zdania jest Jean-Pierre Djukic, badacz dziedziny chemii, którzy w lutym, wraz z innymi naukowcami uniwersyteckimi, wystosował list protestacyjny opublikowany w „Le Mondepod następującym tytułem: „Dlaczego jesteśmy świeckimi mieszkańcami Alzacji i sprzeciwiamy się Konkordatowi". Stowarzyszenia te krytykują zwłaszcza wynagradzanie 1393 państwowych przedstawicieli 4 uznanych kultów (co daje sumę 54,5 mln euro tylko w 2011 r.) i obowiązkowe nauczanie religii w szkołach publicznych. „U nas religia jest wykorzystywana do celów politycznych, zamiast być odpowiedzią na problemy społeczne” - oto wniosek podsumowujący wywiad.

„Lokalne instytucje są w pełni świadome, że religie zajmują się problemami, których one jeszcze nie kontrolują” - wyjawia Jacques Fortier, felietonista dla „Dernières Nouvelles d'Alsace”, z którym piję kawę na centralnym placu Broglie. „Istnieje solidarność między wspólnotami religijnymi możliwa dzięki środowisku konkordatowemu. Przywódcy spotkali się i wspólnie poparli projekt budowy ogromnego meczetu. Zmiana Konkordatu oznacza kwestionowanie alzackiego stylu życia".

Przeczytaj: „Islam w Europie: laicka 'normalizacja' alzacka

Analiza Fortier nie zgadza się z poglądami studentów, których spotykam w ogrodach kampusu. Charlotte, Julie, Marina, Klemens, Michele, studenci matematyki i sportu, poprzez lekcje religii przeszli do szkoły publicznej, to jeszcze jeden przykład wyjątkowości Alzacji-Mosellii. Wystarczy kilka pytań i odkrywa się różne opinie tych, którzy wierzą lub nie, zwolenników Konkordatu („nie powinni go zmieniać", mówi Julie), i tych, którzy opowiadają się za jego abolicją („lekcja religii nie stworzyła różnic między nami a muzułmańskimi kolegami " - mówi Klemens). Jeśli świeckości nie ma jeszcze wśród obaw większości młodych ludzi, dla muzułmanów dotacje państwowe stanowią poważną pomoc dla rozwoju ich społeczności.

W regionie Alzacja-Mosella, Strasburg jest wyjątkiem. Rządzone przez socjalistów miasto szczyci się swoją tolerancją i finansowaniem ważnych muzułmańskich miejsc kultu jako zachętę do integracji. To Tutaj Paolo Portoghesi, architekt meczetu w Rzymie, zrealizował swój najbardziej ambitny projekt, ogromny meczet z kopułą liczącą 17 metrów średnicy, która przenosi swoje obciążenie na 8 filarów zewnętrznych. Z góry, budynek przypomina rozkwitający kwiat, a jego oficjalne otwarcie planowane jest na początek Ramadanu w lipcu.

Il cortile antistante viene ultimato dal lavoro dei volontari. Le pietre del basamento sono state prese dalle cave alsaziane, per rimarcare l'integrazione della moschea nel paesaggio circostante.

„Nasz meczet jest otwarty dla wszystkich, integruje się z dziedzictwem architektonicznym miasta” – powiedział podczas wizyty przewodniczący Fundacji Grande Mosquée w Strasburgu, Said Aalla. „Od ostatniego Ramadanu gościliśmy około 20 000 zwiedzających, a po zakończeniu budowy pomieści 1460 wierzących jednocześnie". Społeczność muzułmańska w Strasburgu szacowana jest na 60 000 osób,i do niedawna miała do dyspozycji tylko niewielkie sale modlitewne. Wielki meczet został sfinansowany w 26% ze środków samorządu terytorialnego Conseil General i Conseil Regional, a pozostała część ze składek muzułmanów w Maroku, Arabii Saudyjskiej i Kuwejcie („bez współfinansowania", precyzuje Aalla).

Kolejnym obiektem, który powstał dzięki pomocy państwowej na podstawie Konkordatu, jest nowy cmentarz, chociaż miejsca pochówku we Francji są świeckie, bez dominujących wyznań religijnych lub symboli. Jednak w Strasburgu, niedawno został otwarty pierwszy miejski muzułmański cmentarz. Ma 1,25 ha powierzchni i przewiduje się 1000 pochówków, skierowanych w stronę Mekki. „Na chrześcijańskich cmentarzach istnieją ‘minarety’ dla każdego zmarłego, u nas jest to zabronione, tylko filar drewna” – wyjaśnia mi Mourad 22-letni Tunezyjczyk. „Każdego roku latem wracam do Tunezji i właśnie tam chcę być pochowany, aby pozostać w rodzinie".

Spotykam Mourada podczas imprezy na przedmieściach,  w Parku Schulmeister. Atmosfera jest relaksacyjna, a młodzi muzułmanie chętnie odpowiadają na moje pytania dotyczące ich religii i ich … śmierci. Wydarzenie, które na pewno nadejdzie wydaje się prawie nierealne w ten słoneczny dzień. „Wolałbym być pochowany w Algierii, niedaleko moich przodków” - mówi Yassin, 26 lat. „Ale to będzie trudne, bo znajdują się na pustyni a dla nas ważnym jest, aby pozostać blisko naszych zmarłych". W porównaniu ze starszymi, Yassin uważa, że „zostaliśmy wychowani inaczej, jesteśmy bardziej praktyczni".

W tym samym parku poznaję O.N., mająca tureckich rodziców dwudziestolatkę urodzoną w Strasburgu, która wolała pozostać anonimowa: „Strasburg składa się z odrębnych społeczności. Nie jest łatwo myśleć o przyszłości, gdy mieszka się na przedmieściach. Nauczyciele w szkołach faworyzują Francuzów „czystej krwi" i myślą, że my nigdy nie opuścimy dzielnicy". O.N. jest najbardziej rozmowna, ale musi myśleć o obiedzie dla tych, którzy przyjdą na imprezę: „chciałbym być pochowana w Turcji, ale teraz, kiedy powstają cmentarze i meczety myślę, że sytuacja rozwija się i chciałabym, aby moje dzieci pozostały właśnie tutaj".

Na tej granicznej ziemi, gdzie za religię zmarło tysiące ludzi a cesarze, królowie, państwa totalitarne i republiki następowały po sobie nieubłaganie, sekularyzacja już zrobiła swoje. Konkordat, dziedzictwo innej epoki, wydaje się użytecznym narzędziem, aby przyspieszyć pewne procesy integracji (a cmentarz, w tym momencie, jawi się jako miejsce integracji „ostatecznej"), jest także solą w oku tych, którzy chcieliby żyć w całkowicie świeckim społeczeństwie.

Powyższy artykuł jest owocem projektu cafebabel.com pt. "Multikulti on the ground 2011-2012". Serdeczne podziękowania naleźą się całej ekipie cafebabel.com Strasburg, a w szczególności Margaux Pastor i Tanii Gisselbrecht.

Fot.: (cc) modenadude/flickr; w tekście: fotografia meczetu i cmentarza: © Tania Gisselbrecht. Fotografia Mourada: © Jacopo Franchi.