Społeczeństwo

Studenci Uniwersytetu Rzymskiego: politycy nie chcą, żebyśmy myśleli

Artykuł opublikowany 30 listopada 2012
Artykuł opublikowany 30 listopada 2012
Plan oszczędnościowy, zaproponowany przez włoski rząd, przewiduje cięcia w edukacji, które wpłyną na i tak już niepewną przyszłość młodego pokolenia we Włoszech. Pomiędzy anty-oszczędnościowymi protestami ''No Monti”, groźbą zlikwidowania programu Erasmus a gniewem wobec oskarżeń o bycie ''wybrednymi”, młodzi Włosi wyjaśniają swój punkt widzenia.

Podczas gdy piękna słoneczna pogoda wita turystów w Rzymie, wrzawa wokół Uniwersytetu La Sapienza daje znać o dezorientacji, rozczarowaniu, buncie i gniewie. 27 październikatysiące studentów, przede wszystkim włoskich, ma zorganizować protest pod nazwą ''No Monti day'' - informuje mnie ogromny plakat na jednym z uniwersyteckich budynków. Anty-oszczędnościowe protesty wymierzone są we włoskiego premiera, Mario Montiego oraz UE, która narzuciła działania oszczędnościowe. Plan zaproponowany przez włoski rząd, przewiduje istotne cięcia funduszy w systemie edukacji, które wpłyną na i tak już niepewną przyszłość młodego pokolenia we Włoszech.

Dobry obywatel nie myśli

Cięcia zagrażają także programowi wymiany studenckiej Erasmus, który łączył studentów z całej Europy przez ostatnie 25 lat. ''Jesteśmy straceni”, mówi Eleonora Massi, gdy siedzimy i rozmawiamy na Uniwersytecie La Sapienza; właśnie wróciła z Erasmusa w Norwegii. ''Nie wiem, czy jest jakieś wyjście. Erasmus pozwolił mi odkryć równoległy świat. Oslo jest bardzo multikulturowe; naprawdę czujesz, że jesteś poza UE. Norwegowie niezbyt przejmują się Unią. Wydaje się, że podjęli właściwą decyzję”. Inni, tacy jak Edoardo, student pierwszego roku na Uniwersytecie La Sapienza, nie mieli jeszcze szansy, by wziąć udział w programie Erasmus. ''Erasmus to doświadczenie, które kształtuje cię bardziej, niż lata spędzone w szkole”, mówi. ''To będzi duża strata, jeśli nie pojadę”.

Niewystarczające środki na Erasmusa, to tylko jedna strona medalu; cięcia w edukacji mają poważniejsze konsekwencje. Nauczyciele będą musieli pracować sześć godzin więcej za tę samą pensję. ''Według przewidywań, proponowane cięcia spowodują, że na mniejszą grupę nauczycieli przypadnie większa grupa uczniów. Będzie mniej zajęć, mniej czasu i energii poświęconej dzieciom, spadnie zatem ogólny poziom jakości nauczania”, mówi profesor Alessandro Natalini. ''Podobne utrudnienia dla uczniów obserwowano już od 2008 roku, kiedy zredukowano liczbę posad nauczycielskich o około 80 000. Towarzyszył temu spadek liczby programów wymiany uczniowskiej podobnych do Erasmusa, takich jak Comenius”. Natalini podkreśla brak zrozumienia dla powagi sytuacji. ''Kryzys to tylko alibi”, mówi. ''Wykształconymi ludźmi trudno manipulować, myślenie prowadzi do buntów. Ludzie niewykształceni pozbawieni są swoich praw do protestu”.

''Wybredni”

Zgadza się z tym Eleonora; cięcia w edukacji to ''diabelski plan”. Czy Włochy doświadczają złudzenia demokracji? ''W szczególności studenci wiedzą coraz mniej”, mówi. ''Nie są dobrze poinformowani. Panuje powszechna ignorancja. Ich protesty nie mają siły przebicia, w związku z czym rząd nie przywiązuje do nich wagi. Protestowanie i czynienie własnego głosu słyszalnym jest podstawowym elementem demokracji”. Choć Eleonora może czuć się bezsilna wobec klasy politycznej udającej zainteresowanie, proponuje bardziej radykalne formy protestu. ''Jeżeli wszyscy, a przynajmniej większość wyborców odda nieważny głos, będzie to istotny przekaz”.

''Moja mama może mi powiedzieć, że jestem wybredna, ale nie minister”

Młodzież we Włoszech była oburzona oświadczeniem Elsy Fornero, Minister Pracy i Spraw Społecznych, która powiedziała, że młodzi Włosi szukający pracy, nie powinni być ''wybredni” (użyła angielskiego słowa ''choosy”). ''Moja mama może mi powiedzieć, że jestem wybredna, ale nie minister”, mówi Monica Mastroianni, dziennikarka radiowa, specjalizująca się w zagadnieniach z zakresu praw człowieka. ''Byłam bardzo wzburzona, gdy to usłyszałam”, dodaje Eleonora. ''Młodzi ludzie są gotowi do poświęceń, ale nasi politycy są oderwani od rzeczywistości; są bogaci i nas nie rozumieją. Choć rzeczywiście, w porównaniu z okresem rządów Berlusconiego, sytuacja poprawiła się na poziomie etycznym, to dla młodego pokolenia wciąż nie ma przestrzeni. Albo – ściślej mówiąc – przestrzeń jest, ale nie ma chęci, by wykorzystać energię młodych absolwentów”.

Z punktu widzenia naukowców, sytuacja nie wygląda lepiej. Ostatnie badanie prowadzone przez stowarzyszenie włoskich doktorów, doktorantów i pracowników naukowych (ADI) ujawnia negatywne trendy dotyczące liczby dostępnych stypendiów na badania naukowe. Między 2009 a 2012 rokiem liczba stypendiów spadła o 25.9%. ''Brak środków na badania naukowe negatywnie odbija się na jakości włoskich sektorów badawczych, które należały niegdyś do najlepszych”, wyjaśnia Francesco Vitucci, sekretarz krajowy ADI. ''Ma to wpływ na swobodę badań naukowych. Dopóki ci naukowcy pracują na umowach czasowych, będą zwalniani jako pierwsi. Mobilność także nie jest już gwarantowana; młodzi badacze nie mają możliwości, by wejść do środowiska międzynarodowego i czerpać z najlepszych doświadczeń i praktyk z całego świata”. Co zatem przyniesie przyszłość temu młodemu włoskiemu pokoleniu? Przyszłość jest niepewna. Po spędzeniu kilku miesięcy w Skandynawii, Eleonora wie, że nie chce zostać w swoich rodzinnych Włoszech, gdzie drzwi dla młodego pokolenia są zamknięte.

Ten artykuł jest częścią sztandarowego projektu cafebabel.com w roku 2012, będącego kontynuacją programu Orient Express Reporter II, w ramach którego bałkańscy dziennikarze realizowali swoje reportaże w miastach Unii Europejskiej i vice versa. Podziękowania dla zespołu Cafebabel w Rzymie.

Fot.: główne (cc) zibibboo ; w tekście (cc) geomangio; (cc) jerik0ne/ Flickr