Społeczeństwo

Syndrom François Hollande

Artykuł opublikowany 6 października 2006
Artykuł opublikowany 6 października 2006
Dyskryminacja kobiet jest ciągle potępiana, choć to mężczyźni coraz częściej cierpią z powodu pozostawania w tyle za partnerką.

Według Bloomberga socjalistka Segolene Rogal jest jedyną francuską kandydatką na prezydenta, która mogłaby dorównać centro-prawicowemu Nicolasowi Sarkozemu. Jest świeża, jasna i pełna chęci. Jej urok i pewność siebie podbiły francuskich wyborców. Ukradła jednak zainteresowanie swojemu partnerowi François Hollandowi, sekretarzowi Partii Socjalistycznej, który sam marzył kiedyś o prezydenturze.

Nagle wszystko się zmieniło - uśmiech eleganckiej byłej pani minister i posłanki oraz kilka zdjęć w stroju bikini oblegają obecnie okładki wszystkich kolorowych magazynów a nagłówki głoszą nową "Segomanię". Czerwonawy i jakoś dziwny Hollande musi się teraz czuć jak stary "słoń", gdyż tak właśnie Francuzi nazywają starych męskich biurokratów. Czy "pan Royal" zostanie nowym uczestnikiem w niezbyt prestiżowym klubie zapomnianych mężów (razem z Denisem Margaret Thatcher i K-Fedem Britney Spears)?

Sic transit gloria mundi. Holland nie jest jednak sam kiedy chodzi o kobiety, które osiągają większy sukces niż ich mężowie.

Dominujący mężczyźni nie są już w modzie

Oczywiście polityka europejska jest nadal zdominowana przez mężczyzn. Niemiecka kanclerz Angela Merkel i ponad 150 szwedzkich posłanek są wyjątkiem. Jak donoszą rządowe instytucje Wielkiej Brytanii, politycy europejscy to w większości mężczyźni, a posłanki przeciętnie stanowią 35% narodowych zgromadzeń.

Warunki na rynku pracy są tak samo złe. Szklana powłoka nadal nie pozwala kobietom pracować w pracach na poziomie "sz", czyli tych, których stanowiska zaczynają się od "szef". Według badania przeprowadzonego przez Ethical Investment Research Sernice, w 2004 na żeńskim stanowisku dyrektorskim było mniej niż 10% Francuzek, Niemek i Angielek (przewaga chromosomu Y jest również znacznie silniejsza we Włoszech i Hiszpanii, gdzie na stanowiskach dyrektorskich mężczyźni stanowią ponad 95%). Nie ważne również jaką kobieta wykonuję pracę jej zarobki są średnio o 15% niższe niż mężczyzn.

Kto zarabia na życie?

Coraz więcej kobiet staje się żywicielami rodziny. Jak donosi francuski L'Express, we Francji i USA, jedna trzecia kobiet zarabia więcej niż ich partnerzy. Niemniej staromodna koncepcja roli mężczyzny nadal trzyma się mocno - mężczyźni o wiele bardziej niż kobiety postrzegają swoją pracę i zarobki jako dowody ich użyteczności.

Jeżeli tradycyjne role ulęgną zamianie to niektórzy mężczyźni mogą się poczuć, jakby pozbawiono ich męskości i uwięziono. Jak powiedziała naszemu magazynowi Debra Burrel - psychoterapeutka i założycielka fundacji Mars & Wenus Counselling Centre w Nowym Jorku, mężczyźni źle się czują z ich "mniejszym sukcesem" i starają się to nadrobić poprzez bycie bardziej wymagającymi i potrzebującymi w domu. Kiedy mężczyźni stają się kapryśni i niezdolni do adaptacji ich lepsza połowa może poczuć się urażona. Kobiety czują się urażone zwłaszcza jeśli to nie jest to "na co się pisały" i zaczynają pogardliwie traktować swoich mężów oraz nie mieć do nich szacunku.

Harriet Pappenheim, terapeutka par i współautorka (wraz z Ginny Graves) książki "Dla bogatszych i biedniejszych - utrzymanie szczęścia w małżeństwie gdy ona zarabia więcej" ("For Richer or Poorer - Keeping Your Marriage Happy When She's Making More Money"), dodaje, że taka sytuacja może być ciężka dla kobiet, szczególnie mających dzieci. Jeżeli praca nie pozwala im na spędzanie odpowiedniej ilości czasu z potomkami, mogą reagować niechęcią wobec partnera.

W świecie, w którym kobiety płacą w restauracjach i oczekują od swoich mężczyzn, aby szykowali śniadania, Holland i jego przyjaciele powinni posłuchać felietonistki The New York Times'a i autorki książki "Czy mężczyźni są potrzebni?", Maureen Dowd oświadcza: Już niebawem będziemy miały swój udział w polityce i kobietę-prezydenta. I zaczniemy rządzić światem po męsku!