Społeczeństwo

Sztuka umierania w pierwszym słoweńskim hospicjum

Artykuł opublikowany 2 grudnia 2010
Artykuł opublikowany 2 grudnia 2010
Po raz pierwszy w ciągu swoich 15 lat istnienia stowarzyszenie Žargi zapewni kompleksową opiekę dla dziewięciu śmiertelnie chorych pacjentów w Lublanie. Budowa hospicjum została sfinansowana przez fundusz mieszkaniowy Miasta Lublana.

Osobne pokoje dla każdego z pacjentów są wyposażone w sterowane elektronicznie łóżka z przeciwodleżynowymi materacami. Jest też wspólna przestrzeń dla tych, którzy chcą i są w stanie przebywać z innymi pacjentami i mają ochotę na pogawędki. W „pokoju ciszy” pacjenci zbierają swoje myśli. Instytucja – zgodnie z założeniem prezesa stowarzyszenia, Tatjana Žargi, – ma kontynuować tradycję hospicjum, gdzie ludzie z godnością mogą pożegnać się z życiem. „Śmierć jest nieodłączną częścią życia” – mówi. „Ale w naszym społeczeństwie jest obciążona wieloma uprzedzeniami”. 

O śmierci nie mówi się głośno

Socjolodzy zauważyli stopniowe znikanie śmierci z przestrzeni publicznej. „O śmierci nie mówi się głośno, rozmowy przeniosły się do sfery prywatnej” – piszą profesorki Karmen Erjavec i Petra Thaler z Wydziału Nauk Społecznych w swojej pracy na temat obecności śmierci w mediach. Według socjolog zdrowia dr Majdy Pahor z Akademii Medycznej w Lublanie, Słoweńcy prezentują „nowoczesne” podejście do śmierci, negując jej istnienie i spychając poza codzienne życie. „To jest związane z niskim poziomem refleksji o życiu w ogóle. Jeśli ktoś zastanawia się nad życiem, zastanawia się też nad śmiercią i znaczeniu życia w odniesieniu do niej. Sprzeciw wobec śmierci, zainteresowaniu nią i zadawaniu pytań na jej temat są dość powszechne w Słowenii. Wielkie inicjacje w życiu, jak narodziny czy śmierć, są zrytualizowane, twierdzi Pahor. „W pewien sposób zaakceptowaliśmy to, że nie możemy niczego zmienić. Czekamy, aż problem minie”. Czy my, Słoweńcy, jesteśmy przygotowani na śmierć, kiedy wiemy, że jest blisko? 

Zdaniem Pahor, nie istnieją żadne badania dotyczące tego, jak umierają ludzie w Słowenii. Co roku z życiem żegna się tu ok. 18 tys. osób, z czego 60-80% w szpitalach. Kiedy osoba zbliża się do swego kresu, narasta w niej cała masa lęków dotyczących współczesnego społeczeństwa, mówi Lunder. Jej zdaniem, osoby wycieńczone fizycznie odczuwają wzmożoną potrzebę duchowości, podczas gdy społeczeństwo podporządkowane jest aktywności skierowanej ku światu zewnętrznemu. W ten sposób refleksja i samoświadomość są spychane na dalszy plan. Lunder uważa, że to nie pomaga nam umierać. „Na końcu i tak zostajemy sami ze sobą. Ci ludzie, którzy częściej poddawali się introspekcji, wchodzą w końcowy okres swojego życia bardziej pogodni i pogodzeni ze śmiercią, nie negują jej”. 

Planowanie śmierci i eutanazja

Ci, którzy pracują z umierającymi, zauważyli, że zwracają oni większą uwagę na swoje życie. „Uruchomiliśmy program « Uprzedzam, jak nie chcę umrzeć », który zachęca ludzi do wyrażenia swojej woli na temat śmierci, niezależnie od ich stanu zdrowia. To ma być rodzaj „woli zdrowia”, która znalazła wyraz w Akcie Praw Pacjenta. W hospicjum osoba może spisać swoje życzenie. Może też zawrzeć instrukcje dotyczące własnej śmierci, określić rytuały towarzyszące i rodzaj pogrzebu”. Zdaniem Lunder, główną zaletą planu śmierci jest to, że ludzie mogą pracować ze swoimi bliskimi i personelem opiekującym się nimi tak, by mieć poczucie kontroli nad tym, co się dzieje. 

Myślenie o śmierci prowadzi wiele osób ku zagadnieniu eutanazji. „Eutanazja i wspomagane samobójstwo stanowią przestępstwo w Słowenii” – informuje Pahor. „Eutanazja nie będzie konieczna, jeśli będziemy potrafili zapewnić jednostce doskonałą opiekę paliatywną. Należyta uwaga powinna być także poświęcona kwestiom kulturowym, ponieważ w Słowenii dominuje przekonaniu, że życie jest darem i tylko ten, kto je dał, może je odebrać”. Jak dodaje Pahor, na przykład w Holandii te sprawy traktuje się inaczej – każda osoba ma prawo decydować o własnym życiu. Žargi wierzy, że społeczeństwo, w tym środowisko specjalistów, musi rozprawić się z tym zagadnieniem. Wielu ludzi nie wie bowiem, czym w gruncie rzeczy jest eutanazja. 

“Eutanazja i samobójstwo przy wsparciu medycyny są niedopuszczalne” – zauważa prezes Narodowego Komitetu Etyki Medycznej, profesor Jože Trontelj. „Komitet opiera swoje stanowisko na doświadczeniach holenderskich, gdzie błędy medyczne w tym nadużycia są częste i nie do uniknięcia”. Słoweńscy pacjenci mają pewne prawa, o których istnieniu nie wiedzą, uzupełnia temat Albina Bobnar z Wydziału Medycyny w Lublanie. Mogą zdecydować, czy chcą kontynuować czy przerwać kurację. Eutanazja to ostatnia deska ratunku. Filozof i ekspert w dziedzinie bioetyki, dr Igor Pribac, jest zwolennikiem dobrowolnej eutanazji: tylko czy jesteśmy gotowi, aby wziąć nasze życie we własne ręce? To kwestia intymna. „Jest to temat, na który piszemy wiersze, zamiast podjąć publiczną debatę i wprowadzić niezbędne ustawodawstwo”. Zdaniem Pribaca stosunki na linii lekarze – pacjenci w Słowenii są główną przyczyną negatywnego nastawienia społeczeństwa do eutanazji. Napięte relacje to normalna rzecz w kraju, w którym pacjenci często polegają na opinii lekarzy i są o wiele bardziej bierni niż gdziekolwiek indziej w Europie.

Autorka, Petra Mlakar(Słowenia), została dzięki temu artykułowi jednym z 27 finalistów nagrody EU Health Journalism Prize 2010

Fot. (cc) Simon Pais/ Flickr/ on myspace/ on cafebabel.com)