Społeczeństwo

Tragedia grecka w trzech aktach: edukacja

Artykuł opublikowany 4 maja 2012
Artykuł opublikowany 4 maja 2012
Po tym jak zostali poniżeni, wyśmiani, zlekceważeni a następnie zapomnieni, co dzisiaj oznacza dla Kateriny Tzekou, 25-letniej studentki, czy Costy Andreotisa, pracownika muzeum, życie w Atenach w dobie kryzysu?

Będąc w pracy, Costa gubi się pośród wszystkich środków restrykcyjnych i nie wie już, któremu bogowi oddać się pod opiekę. Dwunastu bogów Olimpu, a nawet sam Zeus nie potrafiłby zakończyć tych kłótni między ludźmi, którzy rzucają się na wszystkich, szukając winnych za swoje krzywdy. Warto zauważyć, że kryzys wpływa bezpośrednio na stan ducha. Ludzie zapominają o grzeczności, coraz bardziej narzekają, a nawet stają się agresywni... Czują się oszukani. Przez polityków, którzy zostali obrzuceni pomidorami i jajkami podczas spotkania, które zorganizowali sobie w piątek 15 stycznia w kawiarni za budynkiem Parlamentu. Ci sami, którzy miesiąc później, w niedzielę 12 lutego, przegłosowali nowy plan oszczędnościowy. Dokument ten przewiduje między innymi obniżenie płacy minimalnej o 22% (a więc doprowadzając ją na przestrzeni ostatnich 14 miesięcy do 586eurobrutto) i nowe cięcia płac 15 000 urzędników. Kiedy Costa otwiera swoje okno, widzi płomienie podsycane przed swoich oszalałych z wściekłości rodaków.

Przeczytaj także: „Hellada marnotrawna: niedola Greków parabolą

Grecy z żalem patrzą na coraz rzadsze wizyty w kawiarniach czy wieczory z przyjaciółmi. Czy szklaneczka ouzo i rebetiko (popularny rodzaj muzyki) staną się niedługo częścią folkloru? Ci ludzie stanowią naród, którzy czuje się niedoceniony i którego zarobki są już równe płacom azjatyckich robotników. Obniżenie wartości minimalnego wynagrodzenia to próba przeżycia z 400 euro w kraju, gdzie ceny są naprawdę wygórowane. Podniesiono podatki, rachunki za prąd. Niektórzy nawet „pozbyli się” liczników. Dostawcy prądu odcinają zasilanie gospodarstwom domowym, które nie płacą, a tych jest coraz więcej.

Bez przyszłości...

Przeciętnej rodzinie, takiej jak ta Marii Valakou czy Panosa Roussosa, bardzo trudno jest poradzić sobie z kosztami edukacji. Ich rodzice martwili się o to od rozpoczęcia roku szkolnego. Wiedzieli, że będące na słabym poziomie szkolnictwo publiczne ma dużo mniejszy budżet niż Ministerstwo Obrony, a także, że jest wyprzedzane przez system szkół prywatnych. Rodzice nie mogą obecnie opłacić prywatnych szkół. „Pierwszy raz zdarzyło się, żeby rodzice wypisali swoje dzieci z Liceum francusko-greckiego w środku roku szkolnego” – przyznaje zaskoczona Laurence Patos, nauczycielka, która pracowała w tej placówce od lat. Rodzice, który nie mogą zapewnić swoim dzieciom lepszej jakości nauczania, próbują więc opłacić chociażby kursy językowe, muzyczne czy tańca. Nauka języka obcego da im być może możliwość pracy za granicą.

Nie da się nie zauważyć 70-procentowego wzrostu liczby osób zapisanych na kursy niemieckiego w Instytucie Goethego w Atenach. „Ja również” - dodaje Katerina - „mam dyplomy z języka niemieckiego i zamierzam rozpocząć naukę arabskiego, ponieważ nawet w moim sektorze – archeologii - nie ma więcej pieniędzy, tak więc być może wyjadę do Egiptu”.Jak chcecie się kształcić w podobnej sytuacji? Politechnika Ateńska, dawniej będąca perełką edukacji, stała się jednym z głównych ośrodków buntu w stolicy. Na murach pojawiają się coraz to nowsze anarchistyczne napisy: „No future” (z ang. „Nie ma przyszłości”) , „No hope” (z ang. „Nie ma nadziei”). Oto odczucia wyrażane przez niektórych studentów, którzy zamiast przeglądać notatki z filozofii, również uczestniczyli w „małej wojnie,” podczas niedzielnej nocy 12 lutego. Mimo wszystko, nie potrzeba studiów na politechnice, żeby zdać sobie sprawę, że nie ma w tym kraju przyszłości. Wszyscy 25-latkowie to wiedzą. I tak jak Katerina zwracają wzrok na drugi brzeg Morza Śródziemnego.

Ten artykuł jest drugim z serii: „Tragedia grecka w trzech aktach”. Kolejną część. i tym samym koniec serii, będzie można przeczytać w przyszłym tygodniu. Więcej informacji na blogu naszych ateńskich kolegów.

Fot.: główna (cc) skippyjon/flickr  manifestacja' (cc) how will i ever/flickr; studenci (cc) greekadman/flickr