Społeczeństwo

Turcja: z Europy do krajów BRICS?

Artykuł opublikowany 4 grudnia 2012
Artykuł opublikowany 4 grudnia 2012
Turcja od zawsze znajdowała się na skrzyżowaniu różnych kultur Wschodu i Zachodu, stając się ważnym punktem strategicznym na mapie świata. W jej granicach mieszkają Turcy, Kurdowie, Czerkiesi, Bośniacy, Gruzini, Romowie, Arabowie i mniejszość Zaza, a połowa obywateli nie ukończyła jeszcze 30 roku życia.
Pomimo, że Turcja od ponad dwudziestu lat stara się o wstąpienie do UE, państwa Starego Kontynentu wydają się być niechętne jej akcesji. Możliwe, że cierpliwość Turków już się kończy?

Turcja wchodziła do Europy małymi krokami, chociaż zawsze pozostawała nieco w cieniu. Najpierw podczas II Wojny Światowej walczyła po stronie aliantów, dzięki czemu stała się członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych. W końcu została członkiem NATO. Kolejnym krokiem, tym najbardziej upragnionym, było wstąpienie do UE. Wniosek złożono po raz pierwszy w 1987 r., jednak negocjacje zostały podjęte dopiero pod koniec 2005 r. Wniosek ten podzielił Europejczyków, a niektórzy z nich zaczęli nawet snuć hipotezy, że jeżeli Turcja przystąpi do UE, Europa starci swoją tożsamość. Pojawiły się nawet głosy, które określiły Turcję, w sposób wyolbrzymiony, jako konia trojańskiego.

Nicolas Sarkozy, stwierdził, że ''rola Turcji jest poza UE''

Jako że w Turcji inwestuje wielu zagranicznych przedsiębiorców, a także jest ona krajem licznie odwiedzanym przez turystów (w zaszłym roku ich liczba wyniosła około 30 milionów), jest w centrum zainteresowania jako potencjalny wspólnik w interesach. Jej ostatnie wyniki finansowe są dobre, a nawet godne pozazdroszczenia. W zeszłym roku jej gospodarka poprawiła się o 8,5% (UE – o 1,7%), a dług publiczny w ostatnim dziesięcioleciu zmalał z 73% do 39% PKB. Pomimo tego, Turcja nie jest mile widziana w UE. Francja i Niemcy wymieniają tu wszelkie rodzaje argumentów. Był prezydent Francji, Nicolas Sarkozy, stwierdził, że ''rola Turcji jest poza UE”, jednakże jest zwolennikiem uprzywilejowanego partnerstwa. Niemiecka kanclerz, Angela Merkel, poparła ten pomysł: ''Jesteśmy przeciwni obecności Ankary jako pełnoprawnego członka, ale też nie chcemy jej stracić, ponieważ jest bardzo ważnym partnerem”.

Kraj ten zajmuje niezwykłe miejsce w międzynarodowej społeczności. Jest demokratyczną i laicką republiką parlamentarną. Z 75 milionową liczbą mieszkańców byłaby drugim, za Niemcami, najbardziej zaludnionym krajem UE i największym pod względem powierzchni. Mogłoby to zdestabilizować politykę Unii Europejskiej z powodu podziału mandatów w Parlamencie Europejskim. Jednakże najbardziej drażliwym tematem, jest ten, dotyczący przestrzegania praw człowieka oraz kwestia odpowiedzialności za ludobójstwo Ormian, do którego Turcja się nie przyznaje. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kwestia sprawozdania opracowanego przez Brukselę, w którym oszacowano, że przystąpienie Turcji do wspólnoty, ze względu na dotacje, kosztowałoby pozostałych członków około 28 miliardów dolarów rocznie.

Kraje, które akceptują Turcję jako członka UE, tłumaczą, że jej członkostwo zniwelowałoby spodziewany szok cywilizacyjny. Poza tym, akcesja Turcji otworzyłaby trasy dostaw surowców energetycznych, a rola i wpływy 'starych' państw członkowskich, znacznie by wzrosły na Bliskim Wschodzie. Niemniej jednak, wymagania stawiane Turcji są o wiele mniej elastyczne niż te, stawiane pozostałym krajom. Największym problemem jest jednak brak zaufania ze strony Europy w stosunku do islamu. Niektórzy konserwatyści uważają, że religia ta jest sprzeczna z demokracją. Jednak wydaje się, że muszą istnieć inne powody, jako że Bośnia i Hercegowina, której mieszkańcy są głównie muzułmanami, nie spotyka się z takimi utrudnieniami. Co więcej, została już podpisana rezolucja dotycząca przyszłego rozszerzenia wspólnoty.

Pomiędzy dumą a uporem

Według ostatnich badań przeprowadzonych przez Fundację Tavak, w ciągu ostatniej dekady wiara Turków w przystąpienie ich kraju do UE spadła z 85% do 17%. Główną przyczyną jest to, że czują się odrzuceni przez kraje Starego Kontynentu. Mając na względzie fakt, że ponad połowa społeczeństwa nie ukończyła jeszcze30. roku życia, oczywiste jest, że młodzi nie mają dobrego wyobrażenia o Wspólnocie. Te same badania ukazują inne interesujące tendencje: 46% Turków optuje za nawiązaniem bliższych stosunków z Rosją i jej sąsiadami, 28% popiera współpracę z krajami BRICS (Brazylia, Rosja, Chiny oraz RPA), a 21% opowiada się za zacieśnieniem stosunków z Organizacją Wspólnoty Gospodarczej, zrzeszającej kilka krajów Azji Centralnej.

Ilya U. Topper, korespondent agencji EFE w Stambule, zapewnia, że ''Europa nie jest tutaj postrzegana jako nieosiągalny raj. Nikt kogo znam nie marzy o tym, żeby tam pracować”. I dodaje: ''Państwa BRICS wydają się interesujące, ponieważ uchodzą za takie, z którymi moglibyśmy współpracować jak równy z równym, bez kompleksu niższości w jaki wpędzają nas Bruksela i Waszyngton”. Elif Görgü, młoda Turczynka pracująca w Wenezueli uważa, że UE szuka ''murzyna Europy – taniej siły roboczej z niską pensją” i dodaje: ''Ja zawsze byłam przeciwna, to jest unia ekspansywna, imperialistyczna, gdzie przeważają interesy najsilniejszych gospodarek, a duże kraje wykorzystują te mniejsze”.

W tym kontekście, zwraca uwagę fakt, że Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (tur. Adalet ve Kalkınma Partisi, AKP ), partia proeuropejska, rządząca od 2002 r., zebrała bezwzględną większość głosów w czerwcowych wyborach w 2011 r., przy frekwencji 82%. Turecki minister gospodarki, Zafer Çağlayan, zapewnia, że UE ''skończy błagając nas o akcesję”, ale wtedy ''to my będziemy tymi, którzy zdecydują czy chcemy przystąpić do wspólnoty, czy nie”. Oskarża Unię o ''brak szczerości w ciągu ostatnich 50 lat”, kiedy odrzucała turecką akcesję ''podczas gdy spełnialiśmy wszystkie kryteria od nas wymagane, a nawet więcej”. Çağlayan posuwa się nawet do stwierdzenia, że ''dalej będziemy niepokoić Europejczyków. Są osoby, które pragną przekształcić UE w klub dla chrześcijan i pozostawić Turcję z daleka”.

Fot.: główna (cc) onur hurgel; w tekście (cc) CharlesFred; (cc) gecetreni/flickr