Społeczeństwo

UE chce rozwiązać problemy Bośni w czasie napięć etnicznych

Artykuł opublikowany 19 listopada 2008
Artykuł opublikowany 19 listopada 2008
10 listopada zagraniczni ministrowie UE potwierdzili, że Unia będzie miała więcej do powiedzenia w sprawie Bośni. Międzynarodowa rada PIC (Peace Implementation Council) spotyka się w dniach 19-20 listopada, aby omówić postępy samodzielnej Bośni.

Porozumienie z Dayton zatrzymało rozlew krwi czystek etnicznych, które miały miejsce podczas wojny na Bałkanach trzynaście lat temu. Społeczność międzynarodowa załagodziła konflikt, ale wywołała też niechcący utrudnienia dla funkcjonalnego państwa multi-etnicznego. Zamroziła w miejscu walczące ze sobą państwa ustanawiając dwie, w dużej mierze autonomiczne jednostki. Bośniacko-Chorwacka Federacja i Serbska Republika mają własnych prezydentów, parlament, rząd, policję i wymiar sprawiedliwości. Jednak konstytucja zapewnia każdej z trzech grup etnicznych – Serbom, Bośniakom (bośniackim Muzułmanom) i Chorwatom – prawo do blokowania decyzji instytucji centralnych, osłabiając je poprzez deklaracje, że są destruktywne dla zasadniczych interesów grupy.

Niektórzy analitycy mówią, że konstytucja z Dayton, zajęta raczej prawami grup etnicznych a nie obywateli, zapędziła Bośnię w pułapkę niekończących się nacjonalistycznych sporów. Zostało to ponownie udowodnione podczas lokalnych wyborów 5 października. Poprzez wprowadzanie etnicznej retoryki nienawiści zamiast lokalnych kwestii i możliwości zgłaszania veto, nacjonaliści praktycznie uniemożliwili Bośni normalne funkcjonowanie. Główne bośniackie partie zgodziły się z unijnymi żądaniami aby zmienić konstytucję na początku listopada. Jednak bardzo prawdopodobne jest, że nasili to tylko etniczne napięcia.

Etniczne wizje Bośni i Hercegowiny

(zdj.: Halbkreis/ Republic of Srpska government/ Wikipedia)Bośniacy widzą istnienie Serbskiej Republiki jako rezultat czystek etnicznych prowadzonych w czasie wojny. „Zaakceptowali” ją, będąc na muszce Porozumienia z Dayton. Bośniacki prezydent i muzułmański trójpartyjny członek Haris Silajdzic wniósł ostatnio o zniesienie Serbskiej jednostki. Gdy bośniacki Serb, lider Serbskiej Republiki z czasu wojny, Radovan Karadzic został aresztowany i poddany ekstradycji aby stanąć przed sądem w Hadze 22 lipca, Silajdzic zasugerował, że powinno to pociągnąć za sobą koniec Republiki Srpskiej (RS). „Karadzic jest aresztowany, ale jego projekt jest żywy i kwitnie. Międzynarodowe społeczeństwo ma obowiązek wymazać efekty ludobójstwa w Bośni,” powiedział podczas wywiadu dla BBC. Tak więc nie dziwi fakt, że Bośniacy widzą żądania UE o wzmocnienie instytucji centralnych jako szansę doprowadzenia do scentralizowanej Bośni. Silajdzic nie ma zamiaru iść na kompromis w sprawie kosmetycznych zmian. W 2006 roku, zablokował wprowadzenie pakietu reform konstytucjonalnych znanego jako „pakiet kwietniowy”, ponieważ nie osłabił on jednostek tak, jak tego żądał.

Serbowie, przerażeni wizją muzułmańskiej dominacji, wykorzystywali swoje prawo do veta za każdym razem, gdy pojawiała się jakakolwiek oznaka centralizacji. Mówiący bez ogródek premier Republiki Srpskiej, Milorad Dodik, wielokrotnie groził odstąpieniem od Bośni. W telewizyjnym wywiadzie powiedział, że jest gotowy „siłować się” z jakimikolwiek wojskami zachodnimi i poprowadzić swoją jednostkę „do niepodległości”. Analitycy są zdania, że próba oderwania się może być zaczątkiem kolejnej wojny.

Rola międzynarodowej społeczności

Serbowie są przeciwni kolejnym interwencjom. „Obcokrajowcy zmienili nasze państwo w międzynarodowe laboratorium, gdzie można testować projekty, które nie mają nic wspólnego z Bośnią i Hercegowiną.” - powiedział premier Bośni, Serb Nikola Spiric bośniackiej centro-prawicowej gazecie Dnevni Avaz („Głos dnia”) 13-go września. Dodik podkreślił, że wprowadzanie zmian w najważniejszym państwowym dokumencie prawnym „nie należy do nikogo z zewnątrz”. Ale bośniaccy politycy liczą na społeczeństwo międzynarodowe. „Zarówno Stany Zjednoczone jak i UE powinny postarać się naprawić to co zrobili,” powiedział Sulejman Tihic, przewodniczący bośniackiej SDA (partia akcji demokratycznej), bośniackiej gazecie Dnevni List 31-ego sierpnia. Gazeta jest popularna wśród bośniackich Chorwatów.

"Obcokrajowcy zmienili nasze państwo w międzynarodowe laboratorium, gdzie można testować projekty, które nie mają nic wspólnego z Bośnią i Hercegowiną."

Międzynarodowe społeczeństwo chce utrzymać obecny układ. „Republika Srpska nie ma prawa odłączać się od B-H (Bośni i Hercegowiny). Jednocześnie nikt nie może jednostronnie znieść RS,” powiedział 30-ego stycznia wysoki przedstawiciel Miroslav Lajcak na stronie internetowej biura. „B-H to międzynarodowo uznane państwo, jej integralność terytorialna jest gwarantowana przez Porozumienie z Dayton i jej egzystencja nie może być kwestionowana.” W chwili obecnej, międzynarodowe społeczeństwo ma pełną władzę w Bośni. Wysoki przedstawiciel może narzucić prawo lub wyrzucić z pracy niewygodnych urzędników. Obserwatorzy uważają, że to się skończy wraz z wyczerpaniem budżetu w czerwcu 2009. Może zadecydują o tym 19-20 listopada uczestnicy spotkania rady PIC. UE, która przejmie władzę, popiera Bośnię w tym procesie. Mało prawdopodobne jest odzyskanie absolutnej władzy wysokiego przedstawiciela.

(zdj.: wodnerduck/ Flickr)

Zdaniem analityków i dyplomatów Bośnia nie poradzi sobie jeszcze bez międzynarodowej pomocy. Żadna wewnętrzna siła nie ma szans ze status quo. Jednak międzynarodowa społeczność musi zmienić podejście, aby pogodzić ze sobą grupy etniczne. Bośniacy muszą zaakceptować istnienie RS i przestać łączyć ją ze zbrodniami popełnionymi podczas wojny. Serbowie muszą przestać odbierać każdą propozycję zmiany jako zagrożenie dla ich interesów i tożsamości jako takiej. Międzynarodowa społeczność musi stworzyć środowisko zaufania pomiędzy grupami etnicznymi i wspierać chęć pojednania, które pojawia się u niektórych polityków.