Społeczeństwo

Ukraina, Białoruś, Egipt... jak internet zrewolucjonizował reżimy

Artykuł opublikowany 13 czerwca 2011
Artykuł opublikowany 13 czerwca 2011
Ukraińskie »Dni gniewu« przeciwko obecnemu prezydentowi, mające miejsce 14 maja, zostały zorganizowane w sieci. W Białorusi internet jest jedyną drogą ucieczki od propagandy szerzonej przez reżim. Świat arabski ukazywał swoje przemiany na łamach stron internetowych.
Poprzez te przykłady, Peter Ludlow, aktywista praw w cyberprzestrzeni i profesor psychologii na Uniwersytecie Northwestern w Illinois, pokazuje iż na politykę można mieć wpływ, biorąc udział w oddolnych inicjatywach. Wywiad.

Ukraińcy są przeciwni »nielegalnym« poszerzeniom uprawnień ich prezydenta, Wiktora Janukowycza , który anulował zmiany w konstytucji w 2004, a ostatnio również parę kolejnych reform, które, według niego, w niezadowalającym stopniu uwzględniały prawa podatnych na dyskryminację mniejszości. 14 maja na terenie całej Ukrainy obchodzono »Dni gniewu« zorganizowane przez Ruch Wspólna Rzecz ('Спільна справа'). Grupy zostały utworzone przy użyciu dwóch najbardziej popularnych stron społecznościowych, Vkontakte i Facebook. W sąsiadującej Białorusi, gdzie panujący reżim jest wyjątkowo surowy w stosunku do opozycyjnych protestów, internet jest jedynym medium, gdzie można znaleźć informacje alternatywne do tych szerzonych w ramach państwowej propagandy. Jednak duża grupa osób popierających reżim (w większości starsi ludzie oraz mieszkańcy wsi) nie jest aktywna w internecie, trudno więc przekonać ich do protestów.

Internet, w większym stopniu niż inne media, umożliwia ominięcie cenzury narzuconej przez reżim. Udział i możliwość dzielenia się informacjami zachęca do partycypacji i pomaga pokonać strach. Nawet kiedy linie telefoniczne oraz internet zostały odcięte w styczniu w Egipcie, ludzie na Placu Tahrir pisali wiadomości sformułowane na kształt statusów na facebooku, kreując swoisty sposób myślenia offline. Dziennikarze obywatelscy zmienili się w aktywistów internetowych, zaś tradycyjne media polegają na nowych mediach jako źródle informacji. Na przykład Al Jazeera zaczęła podczas trwania rewolucji wykorzystywać filmy wideo autorstwa widzów, w związku z tym, że nie było żadnej innej drogi pozyskania informacji. Wywiad z Peterem Ludlowem o przejrzystości i ekologii nowych mediów.

cafebabel.com: Peter, czy nieograniczona dostępność i przejrzystość informacji jest niebezpieczna dla kapitału społecznego, jakim jest zaufanie?

Peter Ludlow: Ludzie nie są do końca przejrzyści na facebooku. Wielu jest bardzo ostrożnych i stara się kontrolować swój wizerunek. Niektórzy są nieostrożni (nie myślą o potencjalnych pracodawcach), ale dokonują wyboru co do tego, co chcą ujawnić. Po prostu ujawniają niewłaściwe rzeczy niewłaściwym osobom.

cafebabel.com: Czy przejrzystość informacji może być niebezpieczna na poziomie politycznym (dyplomatycznym)?

Peter Ludlow: Nie jest szczególnie niebezpieczna, aczkolwiek można argumentować, iż byłoby ciężko utrzymywać stosunki dyplomatyczne w przejrzystym środowisku. Na przykład niektórzy mogą twierdzić, iż bez zachowania tajemnicy kryzys kubański mógłby doprowadzić do wybuchu wojny nuklearnej. Zaciemnienie sprawy było niezbędne dla negocjacji, by USA mogło zaproponować wycofanie broni z Turcji w zamian za wycofanie broni z Kuby przez Rosjan.

cafebabel.com: Czy obecnie wydarzenia te możnaby traktować jako należące do sfery publicznej?

Peter Ludlow: Jeśli istnieje przestrzeń, w której ma miejsce ogromna część procesu komunikacji dotyczącej naszego życia społecznego i biznesowego, wtedy powinna być ona traktowana jako przestrzeń publiczna. Prywatne instytucje mogą mieć na ten temat odmienne zdanie, jeśli jednak kontrolują główne kanały komunikacyjne, wtedy w rezultacie biorą na siebie rolę obrońców wolnych kanałów komunikacji. Zagospodarowanie tej przestrzeni to ich obowiązek.

cafebabel.com: Czy WikiLeaks i co. wpływają na decyzje polityczne?

Peter Ludlow: Już w tym momencie można powiedzieć, że wywarło to ogromny wpływ – na przykład rewolucja w Tunezji była po części wywołana przez informacje ujawnione na WikiLeaks. Podejrzewam, że tego typu wydarzenia będą coraz częstsze w przyszłości.

cafebabel.com: Czy dziennikarze i bloggerzy powinni być zaangażowani w aktywizm internetowy?

Peter Ludlow: Wszyscy powinniśmy być w to zaangażowani. Obiektywność nie oznacza bycia biernym politycznie - co swoją drogą jest postawą wyjątkowo polityczną, oznacza bowiem aprobatę status quo. Nikt nie jest obiektywny i żadna relacja nie jet idealnie wyważona. Ludzie powinni być otwarci jeśli chodzi o ich poglądy polityczne i robić co w ich mocy, by mówić prawdę.

cafebabel.com: Jakie są korzyści dla mediów tradycyjnych z używania „tłumu jako źródła informacji”?

Peter Ludlow: Takie same jak w przypadku każdego wykorzystania „tłumu jako źródła informacji”. Zbiorowości są mądrzejsze od jednostek. W przypadku mediów dostarczają znaczącej liczby oczu i uszu oraz dużej liczby osób, które mogą sprawdzić poprawność informacji. „Tłum jako źródło informacji” nie jest doskonały, ale jest cennym źródłem dla tradycyjnych mediów. .

cafebabel.com: W jaki sposób tradycyjne i nowe media powinny ze sobą współpracować, na jakiej płaszczyźnie powinny się stykać?

Peter Ludlow: Czy istnieje jakiś powód, dla którego nie powinny współpracować ze sobą na każdej płaszczyźnie? Tradycyjne media mogą położyć warstwę analizy i weryfikacji faktograficznej na informacjach dostarczanych przez nowe media. Istnieje istotna ekologia mediów. Zarówno nowe, jak i stare media ogrywają istotną rolę w tej ekologii. Istnienie jednego pozytywnie wpływa na jakość drugie.