Społeczeństwo

Ukraińskie feministki z Femenu z wypiętą piersią bronią godności kobiet

Artykuł opublikowany 23 lutego 2011
Artykuł opublikowany 23 lutego 2011
Zaczęło się od kwitnącej turystyki seksualnej na Ukrainie, która wzbudziła wstręt trzystu członkiń ruchu feministycznego Femen. 12.000 prostytutek, coraz liczniejsi „seksturyści”, a wszystko pod przychylnym okiem władz. Od trzech lat aktywistki Femenu organizują akcje uliczne, podczas których używają swoich nagich piersi jako jedynej broni politycznej.
Inna Szewczenko po powrocie z ambasady Włoch, gdzie wspierała włoskie kobiety, zdradza portalowi cafebabel.com przyczyny swojej złości i swoich nadziei.

cafebabel.com: Kiedy i dlaczego powstał w Kijowie ruch feministyczny Femen?

Inna Szewczenko: To było trzy lata temu. Chciałyśmy dać kobietom możliwość obrony. Na Ukrainie nie ma nikogo, kto by nas chronił, albo walczył o nasze prawa. Prostytucja i turystyka seksualna są wszechobecne, a w polityce i na stanowiskach kierowniczych brakuje kobiet (może z wyjątkiem Julii Tymoszenko, byłej premier i liderki Pomarańczowej rewolucji w 2004 r., przyp. red.).

cafebabel.com: Czy na Ukrainie prostytucja jest legalna?

Inna Szewczenko: Nie jest legalna, ale burdele są wszędzie, od centrum Kijowa, po najbardziej oddalone regiony. Milicja nic nie mówi, ani nic w tej sprawie nie robi, bo to finansowa manna z nieba. Wielu turystów przyjeżdża tutaj dla seksu. Mogą zaczepić na ulicy dziewczynę i powiedzieć: „Jestem amerykańskim turystą, chodź ze mną”.

cafebabel.com: A dziewczyna akceptuje bez szemrania?

Inna Szewczenko: Czasem tak. Ukraina to bardzo biedny kraj. Jeśli podchodzi mężczyzna i obiecuje ogromne pieniądze za pracę w burdelu, to kobiety z małych miast, bez środków do życia i bez innych perspektyw, często dają się nabrać. Brakuje pracy. Jeśli chcę pracować w banku, to usłyszę odpowiedź odmowną, ponieważ jestem kobietą, a to sektor zarezerwowany dla mężczyzn...

cafebabel.com: A wy, dla odwrócenia sytuacji, paradujecie topless…

Inna Szewczenko: No tak. Zrozumiałyśmy, że mamy tylko nasze ciała i nasz rozum, by cokolwiek tutaj zmienić. Mam gdzieś rząd, naciski milicji, itp. Jedynym sposobem na zwrócenie na siebie uwagi jest szokowanie, a pokazywanie naszych ciał, to jest właśnie to.

Ukraiński prezydent zaprosił inwestorów na wiosnę, gdy "kobiety ubierają się w lżejsze stroje"!

cafebabel.com: Jak ludzie reagują na wasze akcje?

Inna Szewczenko: Z oporami. Nawet niektórzy dziennikarze nie wahają się przed nazywaniem nas prostytutkami. Generalnie niewielu nas rozumie, ale coraz bardziej się przebijamy. Po pierwszych obawach ludzie zdają sobie sprawę, że mówimy o poważnych problemach dotykających nasze społeczeństwo.

cafebabel.com: A w stosunkach z władzami panuje serdeczna atmosfera?

Inna Szewczenko: Jak tylko organizujemy akcję, otacza nas horda milicjantów. Nawet dziś rano, podczas naszego flash mobu, byłam przesłuchiwana. A przecież nie robimy nic niezgodnego z prawem! Chcą nam zamknąć usta, bo mówimy prawdę, bo jesteśmy odważne i silne. Milicjant wyznał mi nawet, że nie wie, dlaczego mnie zatrzymuje, ale dostał taki rozkaz z góry. Co do polityków, to wielu chciało nas kupić. Przyciąga ich siła Femenu. Ale jeśli byśmy przystały na to choćby jeden raz, utraciłybyśmy bezpowrotnie nasze ideały. Próbujemy więc zbierać pieniądze, jak się da: sprzedajemy koszulki, plakaty, tworzymy przedmioty artystyczne, itp. I wierzymy mocno, że ktoś w Europie nas zrozumie i wesprze.

cafebabel: O co chodziło w waszej manifestacji z w walentynki?

Inna Szewczenko: Zebrałyśmy się przed ambasadą Włoch, by powiedzieć wszystkim włoskim kobietom, że je wspieramy. Jesteśmy całkowicie przeciwne obrazowi kreowanemu przez Silvia Berlusconiego, według którego cool facet może przelecieć każdą kobietę, którą zechce. Z resztą, jeśli sytuacja się nie zmieni, nie zawahamy się wyjechać do Włoch, by prosto w twarz powiedzieć mu, co tym myślimy...!

Fot. i wideo: dzięki uprzejmości Femen/www.femen.org/