Społeczeństwo

Uniwersyteckie squaty

Artykuł opublikowany 21 lipca 2010
Artykuł opublikowany 21 lipca 2010
Z powodu gwałtownie rosnących cen mieszkań, studenci są w coraz trudniejszej sytuacji. By zwrócić uwagę na brak miejsc w akademikach, stowarzyszenie Macaq bierze w użytkowanie niezamieszkane lokale. Wizyta w jednym z paryskich squatów.

. (Lemaire.benjamin/Flickr)

W Paryżu 17 % budynków mieszkalnych stoi pustych.

Bogate kamienice, rozłożyste drzewa i szykowne kawiarnie: w ósmej dzielnicy Paryża stolica pozostaje wierna swemu wizerunkowi z pocztówki. Za drzwiami przylegającego do parku Monceau wytwornego budynku w stylu Haussmanna, złudzenie nas nie opuszcza. Tutejsi lokatorzy z pewnością należą wyłącznie do dobrych, burżuazyjnych rodzin. Okazuje się jednak, że w środku żyje około trzydziestu squattersów. Budynek, będący własnością egipskiej agencji ubezpieczeniowej, był niczym statek widmo, póki w listopadzie zeszłego roku nie pojawił się Macaq (Mouvement d’animation culturel et artistique de quartier - Ruch na rzecz lokalnej animacji kulturalnej i artystycznej). Zakurzone szyby, skrzypiące drzwi: od kilku lat te 1200 m² powierzchni mieszkalnej leżało odłogiem. „Prawdziwy skandal!” - oburza się prezydent stowarzyszenia, Julien Boucher. „Mieszkanie nie jest już mieszkaniem, ale produktem finansowym!”. W Paryżu 17 % budynków mieszkalnych stoi pustych.

Squattersi są dobrze zorganizowani

Wypatrzyć brudne okna albo puste kosze na śmieci, odnotować przepełnione skrzynki na listy, obserwować ewentualne wyjścia i powroty. Po czym pojawić się w samym środku dnia z ekipą „ślusarzy-majsterkowiczów”, czasem przebranych za murarzy. Julien Boucher dobrze zna tę śpiewkę, ale chce odciąć się od stereotypu „zapuszczonego” squatu, czy od klimatu „bohemy”.

W środku szykownej kamienicy, jeszcze do niedawna opuszczonej: obrazy na ścianach, kuchnia zapełnioną kawą i półmiskami z makaronem, prysznic w remoncie, rozbrzmiewająca muzykę. Nie ma tutaj ani narkotyków, ani duszących zapachów. Piętnastu studentów i dwunastu artystów zamieszkujących te mury jest nadzwyczaj dobrze zorganizowanych. Każdy z lokatorów posiada własny pokój, z pozostałymi mieszkańcami dzieląc pomieszczenia kolektywne, elektryczność oraz dostęp do Internetu. Wszyscy przykładają się do domowych zajęć, poczynając od gotowania, poprzez hydraulikę, na sprzątaniu kończąc. Na jednym ze stołów widnieje napis: „Twój brzuch jest już pełny – więc zlew pozostaw po sobie pusty”. Życie we wspólnocie ma swoje zasady, których każdy stara się przestrzegać z uśmiechem. Na czwartym i piątym piętrze znajdują się przestronne sale z parkietem, pozostawione do dyspozycji agencji producenckich, trup tanecznych i teatralnych.

Studenckie problemy z zakwaterowaniem

22-letni Jean-Marc, zanim poznał squaty, brał pod uwagę inne rozwiązania, jak pokoik z prysznicem w korytarzu lub mieszkania studenckie. „W akademikach brakowało miejsc” - tłumaczy nam ten student psychologii. „Nie miałem wystarczająco dużo pieniędzy, żeby zwrócić się do agencji pośredniczącej”. Po zsumowaniu pomocy finansowej od rodziców, zasiłku mieszkaniowego oraz 300 euro pensji z półetatowej pracy kelnera, budżet Jeana-Marca wynosił około 700 euro. To kwota zbyt niska, by można było sobie pozwolić na płacenie paryskiego czynszu.

Według stowarzyszenia DAL (Droit au logement -- Prawo do mieszkania) dla 54 % mieszkających poza domem rodzinnym studentów, czyli dla prawie 1,2 miliona studentów francuskich, zakwaterowanie stanowi pierwszoplanowy wydatek. Czynsz za mieszkanie, który we francuskiej stolicy wynosi średnio, (nie wliczając rachunków) między 470 a 550 euro, pochłania ogromną część budżetu młodych osób, które zmuszone są tym samym ograniczać wydatki na żywność, środki transportu oraz na opiekę zdrowotną.Z ankiety przeprowadzonej w 2007 r. przez ECA International wynika, że Paryż jest drugim najdroższym miastem w Europie, zaraz po Londynie, z czynszami, które w ciągu ostatnich dziesięciu lat poszły w górę o ponad 30 %.

Ministerstwo kryzysu mieszkaniowego

Od ośmiu lat Macaq organizuje w Paryżu „obywatelskie konfiskaty” pustych budynków, by uczynić z nich domy, gdzie krzyżują się drogi artystów i stowarzyszeń. Pod koniec 2006 r. stowarzyszenie zaczyna współdziałać z DAL i Czarnym Czwartkiem (Jeudi Noir), kolektywem młodych ludzi, którzy z szampanem w dłoni wpraszają się do agencji nieruchomości, aby zadenuncjować gwałtowny wzrost czynszów.

Jak w Barcelonie czy Lizbonie, gdzie zorganizowane grupy squattersów wielokrotnie alarmowały opinię publiczną w kwestii pustych mieszkań, tak te trzy stowarzyszenia zdecydowały „potrząsnąć obywatelami i pokazać im prawdziwy obraz zafałszowanej przez francuskie media rzeczywistości” - oznajmia Julien Boucher. „Należy powstrzymać spekulacje na rynku nieruchomości oraz nadużycia ze strony wynajmujących mieszkania” - tłumaczy młody i energiczny prezydent Macaqu.

W styczniu 2006 r., tuż przed wyborami prezydenckimi, stowarzyszenia zajmują budynek o powierzchni 1 600 m² przy ulicy de la Banque, w drugiej dzielnicy Paryża. Nadają mu nazwę Ministerstwo Kryzysu Mieszkaniowego. Na fasadzie pojawia się wizerunek Marianny, symbolu Republiki Francuskiej, trzymającej w dłoni łom. „Bardzo lubimy ładne dzielnice – uśmiecha się prezydent Macaqu – to właśnie tam znajdujemy najwięcej pustych lokali!”.

Dla studentów Ministerstwo ma śmiały plan: stworzyć sieć mieszkań akademickich w pustych budynkach stołecznego miasta. Studenci co prawda już nie raz byli ekspulsowani z zajętych lokali, ale pomysł pomału zaczyna się klarować.