Społeczeństwo

Uniwersytety: akademickie skandale

Artykuł opublikowany 7 listopada 2007
na stronie głównej
Artykuł opublikowany 7 listopada 2007
Znikające kierunki studiów we Włoszech, polowe toalety we Francji, wszyscy na podłodze w Niemczech i łapówki na Litwie. Wycieczka po uniwersytetach UE.

Włochy, rok przerwy na studiach magisterskich

(Foto Edmis/ Flickr)"Byłam na stypendium Erasmusa w Boloni. Tego nie da się porównać z Anglią", opowiada Louise, 27-letnia angielska studentka. "We Włoszech wszystko wygląda inaczej: w Londynie na zajęciach było nas maksymalnie 30 osób, tutaj nie ma ograniczeń! Nie mówiąc już o promotorach. Moja koordynatorka z Erasmusa pracowała na dwóch uniwersytetach, więc mogła nas przyjąć zalewie raz na miesiąc. Nie dało się porozmawiać, taka była do niej kolejka". Wygląda to na standardowe narzekanie zagranicznych studentów świeżo przybyłych do Włoch, ale uniwersytecka rzeczywistość w kraju jest naprawdę skandaliczna. Wykładowcy nie pojawiający się na zajęciach, ponieważ pracują na czterech uniwersytetach, naukowcy robiący wszystko i nic. Nieobecni pracownicy i kłopotliwa dezorganizacja to problemy, z którymi każdego dnia borykają się miliony studentów.

26-letnia Francesca, która ukończyła studia jeszcze zgodnie ze starym, 5-letnim systemem, jest pesymistką. Studiowała Stosunki Międzykulturowe, kierunek powstały w 2005 roku "podczas popijawy w knajpie", jak przyznał profesor Giovanni Ferracuti, jeden z twórców kierunku. Francesca opowiada: "W momencie, kiedy zapisywałam się na studia, obiecywano nam złote góry. Studia miały nas przygotować do pracy w urzędach imigracyjnych i organizacjach pozarządowych, a nie mieliśmy z tymi instytucjami żadnych kontaktów. W nowej formule studiów (3+2 lata) staż jest obowiązkowy, my nie mieliśmy nawet tego. Poza tym, zgodnie z informacjami umieszczonymi w Internecie, ukończenie mojego kierunku jest równoważne z ukończeniem studiów społecznych, a podczas państwowych egzaminów wymagany jest dyplom humanistyczny. Mieliśmy nadzieję, na dostęp do Nauk Politycznych i Komunikacji, ale tak się nie stało. A do tego wszystkiego dowiedziałam się, że w tym roku te studia zostały zawieszone. Na jakich studiach robi się studentom rok przerwy? Albo należę do jakiegoś cennego ginącego gatunku - albo po prostu zostałam oszukana".

Francja, wszyscy na ulicach

(Foto Gael Turpo/ Flickr)Jeśli uznamy, że we Włoszech uniwersytety kuleją, to musimy przyznać, że we Francji też nie jest najlepiej. Po drugiej stronie Alp powodem do dumy i źródłem nieustającej inspiracji są protesty z 1968 roku. Strajki studenckie ciągną się miesiącami, blokując życie publiczne. Obejmują wykładowców i pracowników administracyjnych, jak w 2006 roku, kiedy cały kraj został sparaliżowany poprzez strajk przeciwko pierwszej umowie o pracę, która pozwalała pracodawcy na zwolnienie pracownika w wieku poniżej 26 lat w ciągu pierwszych dwóch lat pracy bez podania przyczyny. Po gwałtownych protestach francuski rząd musiał w końcu wycofać projekt ustawy. Jak opowiada Kate, 24-letnia Angielka studiująca na wydziale tłumaczeń w Trieście, "w tamtym okresie, przez trzy miesiące wszystko było zamknięte, z biblioteką włącznie. Byłam w Tuluzie, na stypendium Erasmusa na Uniwersytecie Mirail. Ale nawet kiedy wszystko wróciło do normy, nie było powodów do radości. Budynek uniwersytetu był zawsze w opłakanym stanie z toaletami na zewnątrz i graffiti wszędzie. Okropność".

Niemcy, gdzie nie płaci(ło) się za studia

video (Foto ThelmageGroup/ Flickr)"Na moim uniwersytecie opłatę za studia wprowadzono w tym roku", opowiada 23-letni Dominik, student ekonomii w Hohenheim w Badenii Wirtembergii na południu Niemiec. "500 euro na semestr. Wcześniej w Niemczech w ogóle nie było opłat za studia. Teraz wprowadziło je 12 z 16 krajów związkowych. Problemem jest, przede wszystkim, liczba studentów. Rektor mojego uniwersytetu pozwolił na przyjęcie na pierwszy rok 700 osób. Z jakim skutkiem? W pierwszym tygodniu część studentów nie dostała się na zajęcia, ponieważ aule mieszczą maksymalnie 400 osób. Wprowadzono więc system wideokonferencji, ale bardzo trudno jest zrozumieć, co mówi wykładowca. Mam szczęście, bo zapisałem się trzy lata temu, ale i tak w zajęciach uczestniczymy siedząc na podłodze".

Litwa, łapówki za dobre oceny

studioNa Litwie sytuacja w dużym stopniu zależy od wydziału i od kadry. Ogólnie, jak opowiada Indre, absolwentka Instytutu Stosunków Międzynarodowych w Wilnie, "wykłady i sposób ich prowadzenia są przestarzałe i króluje teoria, natomiast brakuje praktyki". Ale bywa jeszcze gorzej, jak opowiada Tomas, 22-letni student Politechniki Giedymina w Wilnie: "W ubiegłym roku, mieliśmy profesora, który za dobre oceny brał łapówki. Nawet jeśli student nie wiedział kompletnie niczego, płacąc, mógł osiągnąć niezłe wyniki. Jeśli było się pewnym, że zda się egzamin, można było nie płacić, w przeciwnym wypadku, lepiej było rozważyć wręczenie koperty". Ile to kosztowało? "100 litów za egzamin ustny (około 30 euro), 50 za pracę domową". Spora kwota w tym bałtyckim kraju. Najwyraźniej, ciągnie Tomas, "nikt nie narzekał, bo było to wygodne dla wszystkich, w końcu profesora złapano i przeniósł się na inną uczelnię".

Podziękowania dla Indre Kumpikeviciute