Społeczeństwo

Uzależnieni od technologii: "żegnaj dobre wychowanie!"

Artykuł opublikowany 15 kwietnia 2013
Artykuł opublikowany 15 kwietnia 2013
Technologia zawładnęła naszym życiem? Mamy czas tylko dla wirtualnego wcielenia? To tylko niektóre problemy, jakim musimy stawić dziś czoło, jeżeli nie potrafimy oddzielić wirtualnej rzeczywistości od otaczającego nas świata. Być może odstawienie na bok smartfona i czerpanie radości z towarzystwa innych w realnym świecie byłoby lekarstwem na nasze zmartwienia.

Hiszpańska telewizja publiczna  sprawiła mi niedawno bardzo miłą niespodziankę i wyświetliła perełkę jaką jest "Good bye, Lenin!". Z zaskoczeniem zdałam sobie sprawę z tego, że film, rozgrywający się w czasach upadku komunizmu, zmusił mnie do nostalgicznych refleksji na temat społeczeństwa, w którym obecnie żyjemy. Nie mamy dziś roku 1989, NRD zostało zlikwidowane. Mur Berliński dawno już upadł, a my nie mieszkamy w państwie socjalistycznym. Mamy rok 2013 i jesteśmy w Hiszpanii. Wszyscy mówią o kryzysie ekonomicznym, który pogrąża nasz kapitalistyczny, pełen korupcji i wygodnickiej młodzieży kraj.

Bądźmy szczerzy: kto z was, chociaż przez tydzień, byłby zdolny do życia w roku 1989? Bez komórki i bez internetu? Tylko wy i świat. To samo pytanie zadałam na mojej tablicy na Facebooku i odpowiedzi jakie dostałam wcale mnie nie zaskoczyły - tak jak oczekiwałam, prawie nikt nie będzie do tego zdolny.

Urodziłam się w latach osiemdziesiątych. Należę do pokolenia, które  uczyło się według zasad dawnego cyklu kształcenia obowiązkowego (Educación General Básica), do pokolenia niecyfrowych tubylców, którzy zajadali się kanapką, oglądając jeden z dwóch kanałów telewizyjnych i które dziedziczyło ubrania po starszym bracie. Nie mieliśmy gier wideo i dobrze wiedzieliśmy, że pieniędzy nie wydaje się na głupstwa. Rodzice zręcznie i z czułością wpajali nam  wartości, które dzisiaj, jakby za dotknięciem magicznej różdżki, odchodzą w niepamięć. Co się stało z moim pokoleniem? Podobnie jak heroiniści, których widywałam jako dziecko w moim rodzinnym mieście, jest uzależnione, tylko że od technologii.

Dotarliśmy do momentu, w którym nieobecność króluje nad obecnością, pismo jest ważniejsze niż mowa, filmik niż słowo. Typ, który nie posiada komórki, wydaje się czymś dziwnym na tle tego kryzysowego społeczeństwa, które nie wyobraża sobie bez niej życia. Jeśli nie mam telefonu, to może dlatego, że nie mam pracy ani pensji, która wystarczy mi na jego kupno. A być może po prostu nie chcę na okrągło siedzieć z nosem przyklejonym do ekranu i cierpieć katuszy, gdy rozładuje mi się bateria albo zostawię ten kawałek plastiku w domu.

To społeczeństwo wybiera nieobecność. Nie ważne czy umówili się z kimś, żeby pogadać czy coś przekąsić - przychodzą, siadają, kładą telefon na stole i nieustannie wysyłają wiadomości na WhatsAppie. Zapomnieli już jak się rozmawia (pamiętacie jeszcze co to znaczy?), ignorują osobę siedzącą naprzeciw, która poświęca im kilka minut swojego cennego czasu. Dlaczego to robią? Ponieważ wolą "rozmawiać" z kimś, kogo nie ma w tym momencie z nimi. Pytam ponownie, dlaczego? Nie wiedzą. A wychowanie? Także nie wiedzą co to jest, zniknęło - podobnie jak osoba, z którą się umówili.

Preferują również pisanie. Niestety nie chodzi o długie listy do przyjaciół, kochanków czy rodziny, ale o pisanie — i to niepoprawne - poprzez WhatsAppa czy Facebooka. Pismo stało się jedną z utraconych wartości. Pamiętacie wysiłek waszych rodziców i nauczycieli, jaki włożyli w to, żeby nauczyć was reguł ortograficznych? I tamte dyktanda pełne "u" i "ó" oraz "rz" i "ż", które pisaliśmy w podstawówce w piątki rano? Ile dziś wart jest ich wysiłek, jeśli nie stosujemy się do tych zasad na co dzień? Dotarliśmy do momentu, w którym, jak mówił Nietzsche, nastąpiło przekształcenie wartości, w którym błędy są akceptowane jako norma, a to co poprawne jest odrzucane.

Od słowa wolą wideo. Kiedy spotyka się grupa przyjaciół, wśród niech zawsze znajdzie się ktoś, kto wyciągnie swój telefon i pokaże "najnowszy filmik" najczęściej oglądany w internecie. A pamiętacie czym było podtrzymanie rozmowy na jakikolwiek temat? Pogawędki o europejskiej gospodarce, zmartwieniach dziesiejszej młodzieży czy choćby o tym, jakie frytki są smaczniejsze - z keczupem czy z musztardą? Temat nie ma znaczenia, liczy się komunikacja międzyludzka - komunikacja "analogowa" usta-uszy, a nie komunikacja "cyfrowa" palec-telefon.

 Technologia ma ułatwiać nam życie. Jednak problem tkwi w tym, że nie umiemy używać jej z umiarem, doprowadzając się do uzależnienia. Właśnie dlatego tęsknimy za latami osiemdziesiątymi i dziewięćdziesiątymi. Odczuwamy tęsknotę za prostym życiem, jakie kiedyś, kiedy technologia nie była wszechobecna, prowadziliśmy. Życiem wypełnionym wartościami, na których opierały się prawdziwe relacje społeczne, gdyż ludzie byli dobrze wychowani, a okazywanie swoich walorów było czymś pozytywnym. Wydaje się, że idee te zostały już utracone. Czy na zawsze? Wyślij do przyjaciela wiadomość przez WhatsAppa i zobacz co ci odpowie. Kiedy już dostaniesz wiadomość, mnie już może tu nie być.

Fot.: Brokenmouse/Flickr. wideo: Notodofilmfest/YouTube.