Społeczeństwo

W Niemczech będą kształcić imamów

Artykuł opublikowany 8 listopada 2010
Artykuł opublikowany 8 listopada 2010
Według zapowiedzi minister edukacji Anette Schavan (CDU), począwszy od zimowego semestru 2011, na uczelniach wyższych w Münster, Osnabrück i Tübingen kształceni będą imamowie i nauczyciele islamskiej religii.

Krytyk islamu, Thilo Sarrazin widzi wszędzie „pozawijane w chusty dziewczyny“, bawarski premeir Horst Seehofer wzywa do niemieckiej ‘kultury dominującej’ (Leitkultur)... Nie można nie odnieść wrażenia, że prawdziwy problem nazywa się islam i doskwiera on szczególnie w wymiarze społecznym. Tymczasem nowy projekt edukacji ma być mostem między islamem i niemieckim społeczeństwem. Czy islam jest rzeczywiście integralnym elementem niemieckiej kultury? 

Kontekst

Kto myśli o islamie, nie myśli o Münster. Do widocznych elementów pejzażu miasta w północnej Wesrfalii należą Kościół Sankt Lamberti i Katedra. Nierzadko na ulicy widać pedałującą na rowerze zakonnicę. I wciąż biją dzwony. Krótko mówiąc: najsłynniejsze „rowerowe miasto” Niemiec jest na wskroś katolickie.

Islam w tę i z powrotem – historia Svena Kalischa

Kto myśli o islamie, myśli o Münster. Czy raczej o profesorze Muhmmadzie Svenie Kalischu. Ten w wieku  15 lat stał się wyznawcą islamu i nauczał religii islamu na westfalskim Uniwersytecie Wilhelma w Münster (WWU). A jednak w międzyczasie Katedra Nauk Religijnych Bliskiego Wschodu Epoki Antycznej zmieniła nazwę i nie należy już do Centrum Studiów nad Religią. Co się stało? Kalisch poddał w wątpliwość historyczne dowody na istnienie Proroka Mahommeta, na którego świadectwach, otrzymanych od Boga, opiera się Koran. Reakcje były ostre, muzułmańskie stowarzyszenia odradziły studentom uczestniczenie w wydarzeniach organizowanych przez profesora, a niemiecka Centralna Rada Muzułmańska wycofała swoje poparcie dla niego. Do tego doszły groźby śmierci, a Uniwersytet zabronił Kalischowi prowadzenia zajęć na temat religii islamu. Dziś Muhmmad Sven Kalisch nazywa się ponownie Sven Kalisch, wystąpił z wiary islamskiej i rozmawia z dziennikarzami jedynie pod warunkiem, że nie wykorzystają jego wypowiedzi. 

Mosty na niemieckich uniwersytetów

Na przekór tej historii WWU, wraz z Uniwersytetem Osnabrück, ma otworzyć w semestrze zimowym 2011 nowy kierunek, na którym kształceni będą imamowie i nauczyciele religii islamu. Podobny kierunek powstanie w Tübingen. „Powinno powstać coś dla muzułmanów, a nie o nich“ – powiedział Kalisch w 2004 r. wraz z przyjęciem profesury w Münster. Czy nowe kierunki dokonają czegoś, czego nie udało się zrobić Kalischowi: integracji islamu z niemiecką kulturą? Minister Edukacji jest o tym przekonana: „(…) Imamowie budują mosty między społecznością meczetu a społecznością gminy, w której ten meczet stoi”. 

Przeczytaj również: Angela Merkel: Multikulti nie działa

Rzeczywiście od 2000 r. imamowie odgrywają w Niemczech znaczącą rolę. Są doradcami w życiu codziennym i nierzadko kształtują światopogląd całej społeczności. Obecnie imamowie żyjący w Niemczech przyjeżdżają z Turcji, często słabo znają język niemiecki i zachodnią kulturę. Wygląda na to, że kształceni w Niemczech imamowie mieliby stać się idealnym spoiwem miedzy niemieckim i islamskim społeczeństwem. Unia Turecko-Islamska (DITIB) odrzuca jednak ten przyszłościowy projekt. Takie proste to jednak nie jest...

Tymaczasem Schavan jest przekonana, że inkorporacja kształcenia imamów w system niemieckich szkół wyższych zapobiegnie upolitycznieniu islamu i –kształcenie powinno się naturalnie odbywać po niemiecku i w duchu sekularyzacji. Z tym że zasady te mogą okazać się problematyczne, ponieważ większość meczetów może nie uznać imama wykształconego na niemiecką modłę. Również dlatego, że wykształcenie takie chciałoby zdobyć wiele kobiet. Do tego dochodzą przeszkody natury finansowej, ponieważ absolwenci takich studiów będą mieli prawo do odpowiedniego wynagrodzenia, wypłacanego przez władze samorządowe, w których gminie stoi meczet. Większość wspólnot nie stać na takie płace. Rozwiązaniem byłoby zatrudnienie imama na pół etatu jako nauczyciela religii, jak zaproponował minister spraw wewnętrznych Dolnej Saksonii, Uwe Schünemann (CDU) . 

Rada muzułmańska. Organ kontrowersyjny 

Skrytykowany został również udział muzułmańskich rad doradczych, które miałyby czuwać nad procesem kształcenia. Rada Nauki, od której wyszedł impuls do założenia nowego programu kształcenia, chciałaby aby rady miały duży wpływ na funkcjonowanie kierunku, np. poprzez udział w wyborze kadry profesorskiej, wgląd w program nauczania itp. O ile intencje są same w sobie godne uznania, o tyle wiele było w Niemczech sytuacji, kiedy stracono okazję do rozmawiania z przedstawicielami islamu na równej stopie. W tej sytuacji istnieją obawy o nadużycia ze stron rady muzułmańskich. I tylko czas pokaże, czy wielkie nadzieje związane z nowym projektem edukacyjnym zostaną spełnione: promocja „oświeconych” prądów islamski w Niemczech i oczywiście integracja tej religii, którą niemiecki prezydent Christian Wulff (CDU) określił jako integralny element Niemiec, na równi z chrześcijaństwem i judaizmem.

Fot. (cc)Hanna T./flickr