Społeczeństwo

Węgry, Orban, Konstytucja i ja, ja, ja!

Artykuł opublikowany 20 lutego 2012
Artykuł opublikowany 20 lutego 2012
Już od prawie 3 lat oscyluję wokół Węgier: jako dziennikarka i korespondentka przebywam w tym kraju po kilka miesięcy w roku. Nie było mnie tam przez ostatnich sześć miesięcy, dlatego też śledziłam ostatnie wydarzenia za pomocą Internetu i przez pryzmat, czasami zniekształcony, zachodnich mediów. Dzisiaj, przedstawię Wam co (naprawdę) się wydarzyło.

Szybkie przypomnienie faktów. Pierwszego stycznia 2012, nowa węgierska konstytucja, wraz z szeregiem innych dokumentów jej towarzyszących, weszła w życie. Oceniając tę „zabójczynię wolności” na trzech płaszczyznach, wyraźnie wzburzona Komisja Europejska, wzywa Węgry do zmian w ustawach o banku centralnym, sądownictwie i ochronie danych osobowych. Do czasu zakończenia tej procedury Orban pozostaje nietykalny. Nawet jeśli sondaże pokażą, że popularność szefa węgierskiego rządu spada, to może on jeszcze liczyć na duże wsparcie społeczeństwa, co potwierdziła manifestacja zorganizowana 21 stycznia, na której zebrało się ok. 100 000 ludzi. A jak z tym wszystkim odnajduję się ja, ja, ja? No cóż, wróciłam na Węgry i wzięłam na siebie obowiązek napisania instrukcji obsługi życia w tym kraju. Dlaczego? Ponieważ, świat się zmienił w przeciągu tych sześciu miesięcy. Przynajmniej po części.

Siła nabywcza w zagrożeniu...

Bum. Po wyjściu z samolotu natychmiastowo przypominam sobie o trudnej rzeczywistości Europy Środkowej zimą : 1) jest zimno, 2) noc zapada wcześnie. Ach... zapomniałabym! Lotnisko w Budapeszcie nosi od marca nazwę Liszta Ferenca (Franciszka Liszta – przyp. tł.), a nie jak wcześniej - „Ferihegy” (nazwa obszaru wokół lotniska). Lądowanie w centrum miasta będzie jeszcze bardziej bolesne: zrobione kilka razy zakupy w pobliskim supermarkecie są jak prawdziwe uderzenie obuchem w głowę. Tym razem płacę średnio od 10 do 20% więcej. Jest to wynik zarówno podwyższenia z dniem pierwszego stycznia podatku VAT od 25 do 27%, jak i wzrastającej inflacji (+4% w stosunku do roku ubiegłego) i wyższych cen paliw, które można powiedzieć, że już osiągnęły wyżyny (420 forintów, tj. 1,40€ za litr benzyny bezołowiowej). To wszystko daje dziwne uczucie „przejścia na euro”, zostając jednocześnie przy forincie, który jest walutą deprecjonowaną, o wartości wahającej się między 290 a 310 forintami za 1€ (w czerwcu 1€ kosztowało 270 forintów). Rezultatem tego jest kolosalne zadłużenie i ocena polityki gospodarczej przez agencje ratingowe jako mało wiarygodnej. A jak sami Węgrzy odnajdują się w tym wszystkim ? Niektórzy – ci, którzy zarabiają mniej niż 200 000 forintów – zobaczyli swoje wynagrodzenie (węgierska płaca, której średnia wynosi 450 € - jest jedną z najmniejszych w całej UE) pomniejszone o de facto ok. 10%.

Alkohol i papierosy: przestać czy nie?

Informacja dla tych, którzy chcieliby utopić swoje smutki w alkoholu: pálinka (węgierskie brandy) podrożała. Piwo i szprycer (węg. „fröccs” – napój powstały po zmieszaniu wina i wody gazowanej) pozostają w przystępnych cenach, czego nie można już powiedzieć o papierosach. Przynajmniej to idealny moment na podwyżki – od pierwszego stycznia obowiązuje zakaz palenia w barach. Jednak, podczas okresu tzw. „tolerancji”, można nadal palić jak komin…

Moszkva tér i BKV, game over!

Et symbole du changement culturel en Hongrie.

Jadąc moją ulubioną, ciągnącą się przez Wielkie Bulwary - linią metra (6) - która łączy Peszt i Budę, odkrywam, że jazda na gapę nie ma już najmniejszego sensu. Grzywna wzrosła z 6 do 16 tys. forintów (jest zatem większa niż w paryskim metrze). Wydaje się również, że kontrole zostały wzmożone. Bez wątpienia, jest to sposób BKV, agencji zarządzającej budapesztańskim transportem, na wypełnienienie kas, tak niebezpiecznie nadwyrężonych (spółka jest bliska ogłoszenia upadłości; już zrobiła maślane oczy w stronę ratuszu i błaga o pomoc państwową, aby móc dalej kontynuować swoją działalność). Kasuję zatem mój bilet, który niespodziewanie kosztuje wciąż 320 forintów. Jest to jednak wciąż kwota, która pozostaje wygórowana dla mieszkańca Budapesztu. Kolejna niespodzianka, po stacji Rákóczi tér, następuje Harminckettesek tere, nazwa wcześniej całkowicie nieznana. Następny przystanek, zwany wcześniej Üllői út zmienił nazwę na Corvin negyed. Nazwę stacji zmienił również Moszkvatér (Plac Moskiewski). Za tym wszystkim kryje się subtelna polityka zmiany nazw, którą zapoczątkował wkwietniu2011 r., István Tarlós, nowy, konserwatywny burmistrz Budapesztu, którego jednym z głównych celów jest ewidentne odcięcie się od nazw, które mogą za bardzo kojarzyć się z komunizmem.

Ale gdzie sobie poszli bezdomni?

W drodze powrotnej do Blaha Lujza, zauważyłam, że garkuchnia dla ubogich, która tutaj się rozkładała, zniknęła, a bezdomni opuścili ulice. Widziałam ich w kilku miejscach, jednak rzadziej niż dawniej. Trzeba przyznać, że święty miecz Demoklesa wisi nad tym, kto zostanie przyłapany na spaniu w miejscu publicznym (450 euro grzywny).

Na ostatnim przedstawieniu?

W chwili, gdy planowałam swój wieczór, odkryłam ze zdziwieniem, że moje ulubione miejsca są w trakcie zamykania albo – powinnam raczej tak powiedzieć – są w trakcie „odkażania”, zarządzane przez bliższe lub dalsze „powiązania”. Wspaniały teatr alternatywny Trafó będzie poddany gruntownemu przekształceniu. Z dniem 1 lipca nastąpi „remont generalny” jego dyrekcji.

Jeśli chodzi o zespół, który zarządzał klubem Gödör, miejscem symbolicznym dla młodych mieszkańców Budapesztu, został on poproszony o spakowanie walizek (pozbawiony również został możliwości przetargu), i tym samym ustąpił miejsca dyrektorom programowym znanych z organizacji popularnych festiwali „VOLT” i „Balaton Sound”. O aferze z teatrem Új Színház w roli głównej już nie będę nawet wspominała…

Choć oczywistym jest, że środowisko kulturowe jest na fali ataków (rozpoczęły się one już rok temu) i że kumoterstwo na Węgrzech nie narodziło się wczoraj, nie warto jest płakać nad upadkiem undergroundu budapesztańskiego. Wierzę w pomysłowość Węgrów, jak i w ich dobry zmysł demokracji, które pozwolą im kontynuować utrzymanie blasku zarówno ich stolicy, jak i całego kraju. Jeśli chodzi o mnie, robię to, co wszyscy - staram się przetrzymać.

Fot.: (cc) dandooo/flickr;  sklep (cc)  DavidBlackwell/flickr; Forint  (cc) dandooo/flickr; Balatonsound (cc) macskapocs/flickr; widéo : euronewsfr/YouTube