Społeczeństwo

Węgry się zmienią, jeśli wreszcie oderwą się od swej przeszłości

Artykuł opublikowany 29 marca 2013
Artykuł opublikowany 29 marca 2013
Węgry zatrzymają się w post-socjalistycznej fazie rozwoju, nie tylko ze względu na umacnianie się prawicy, ale także odwieczne spory wewnętrzne i rozmyślania nad własną przeszłością.

Budapeszt tętni życiem 24 godziny na dobę. Jest tu mnóstwo miejsc, w których można spędzić czas - od przeciętnych węgierskich barów söröző po bardzo popularne dyskoteki, gdzie w jedną noc można przepuścić tysiące forintów. Niezależnie od wyboru zawsze przyjemne leczyć kaca , zajadając się wybornym kebabem. Małe restauracyjki są wszędzie i zazwyczaj prowadza je imigranci. Gdy pytam ich jak się czuja na Węgrzech, większość odpowiada, że kiedyś było im lepiej. ”Od jakiś dziesięciu lat Węgrzy raczej nie lubią cudzoziemców”, mówi jeden z nich, odnosząc się do sytuacji politycznej w kraju. Umacniająca się prawica, na czele ze skrajną partią Jobbik (ruch na rzecz lepszych Węgier), która w 2010 roku zdobyła 43 miejsca w parlamencie, za cel ataku obrała sobie mniejszości narodowe, a wśród nich głównie ”dyskryminowanych” Romów i ”uprzywilejowanych” Żydów.

Błędy Węgier

“Ludzie chcą rzeczywistej zmiany” , można przeczytać na stronie internetowej centrum porozumienia X (Xkk), które za cel stawia sobie używanie metod komunikacji, dzięki którym możliwe będzie wprowadzenie  zmian w obszarze kultury i demokracji.Ostanie wydarzenia w prawicowym rządzie premiera Viktora Orbana nie dają nadziei na pozytywną transformację, w wyniku czego nastrój przygnębienia i apatii wciąż utrzymuje się wśród węgierskiego społeczeństwa. Istvan Villan, student z Szeged, wymienia wiele przyczyn tego stanu rzeczy: ”Węgry wciąż znajdują się w czołówce krajów z największą liczbą samobójstw na świecie, bezrobocie utrzymuje się na relatywnie wysokim poziomie (ok. 11% , co równa się średniemu europejskiemu wynikowi), ludzie nie mają zaufania do rządu i przestają już nawet wierzyć w demokrację”, mówi. On sam planuje w najbliższym czasie emigrować. Dlaczego węgierska lewica jest taka słaba? ”Na Węgrzech lewica praktycznie nie istnieje”, tłumaczy Szilvia Varró, laureatka nagrody Pulitzera w 2010 roku i była dziennikarka liberalnego tygodnika ”Magyar Narancs”. ”Partia socjalistyczna utraciła wiarygodność już za swoich rządów (2002-2010). Jedyny przejaw istnienia opozycji to studenckie protesty przeciw kontrowersyjnym rządowym reformom edukacji. Jednym z największych błędów Węgier jest odwracanie się od swej przeszłości. Zawsze byliśmy ofiarami – od okupacji hitlerowskiej poprzez sowiecką dominację, aż do dziś. Byliśmy pierwszym krajem w UE, który wprowadził antysemickie ustawodawstwo, nie brakowało też szpiegów, którzy pracowali dla komunistycznego reżimu”.

Iulia Notaros , ekspatka mieszkająca w Budapeszcie i mająca węgierskie pochodzenie, lubi życie w tym kraju, ale zauważa różnice miedzy byciem obcokrajowcem a imigrantem: ”Życie wygląda inaczej jeśli masz dobrą pensję (średnia płaca to 140 tys. forintów, czyli niewiele ponad 450 euro po odprowadzeniu podatków), albo pochodzisz kraju o niższym standardzie.” Iulia uważa, że podstawowym powodem umacniania się prawicy jest fakt, że Węgrzy żyją przeszłością. ”Powinni żyć dniem dzisiejszym. Mogliby się nawet stać wielkim narodem, gdyby przestali marzyć o utraconych na rzecz sąsiadów terytoriach - nigdy nie odzyskają tych ziem.”

Większość młodych Węgrów pragnie wyjechać z kraju.

Romowie

W oczy rzuca się także nierówne traktowanie poddawanych ostracyzmowi mniejszości na Węgrzech, mówi Iulia. ”Zawsze łatwiej jest winić innych niż przyznać się do własnych błędów.” Sytuacja Romów, stanowiących około 5 % ludności na Węgrzech, jest trudna, zwłaszcza po dojściu do władzy premiera Orbana i partii Jobbik. ”Przy okazji zbliżających się wyborów w 2014 roku, przywódcy partii prawicowej już zaczęli mówić o cygańskiej przestępczości. Próbują zaostrzyć napięcia pomiędzy Węgrami i Romami. W przeszłości było wiele zabójstw Romów i wielu z nich odniosło poważne obrażenia. Widać do czego prowadzi w tym kraju mowa nienawiści i zacietrzewienie”, mówi Varro.

Iulia Notaros: ”Istnieje oczywiście kilka pozytywnych inicjatyw, które przemawiają na korzyść Romów. Dzięki poparciu otwartego funduszu społecznego (OSF) wspólnota Romani Platni planuje zbliżyć do siebie Węgrów i węgierskich Romów, przełamując stereotypy i nieporozumienia w najprostszy sposób – poprzez dobrą kuchnię. Krisztina Nagy, jedna z koordynatorek projektu, mówi, że to jeden z trzech projektów edukacji nieformalnej dla Romów. W połowie 2011 otwarta została restauracja, która ma promować romską muzykę, kuchnię i tradycję. ”Kobiety uczestniczące w projekcie nie mają żadnego doświadczenia w cateringu. Przez sześć miesięcy uczyły się fachu”. Czy ktokolwiek z obecnie rządzących partii przyszedł kiedyś do Romani Platni? ”Nie, ale planujemy ich zaprosić. Chcemy otwartej dyskusji miedzy ludźmi o różnych poglądach. I chcemy, żeby prawica także wzięła udział w tej debacie”.

Na ulicach Budapesztu panuje ogólne przygnębienie. Ze względu na swoją historię to piękne miasto promieniuje negatywną energią, szarością i beznadzieją. Starsi ludzie tęsknią za komuną, bo czuli się wtedy bezpieczniej. Młodzi pragną wyjechać z kraju, bezdomni chcą mieć dach nad głową, Romowie nie chcą być dyskryminowani, a wszyscy chcą po prostu lepszej przyszłości.

Niestety, jeśli nadal jedna trzecia studentów będzie głosować na Jobbik, przekonuje Varró , to sytuacja się nie zmieni. ”Te dane są niepokojące, ale naprawdę przerażające jest to, że prawie nikt z młodych nie chce zostać w kraju”. Iulia Notaros podkreśla, że Węgry będą szczęśliwe tylko wtedy, gdy ludzie zaczną patrzeć w przyszłość. Proszę ją i innych o jakieś pozytywne opinie o Węgrzech. Wszyscy milkną. ”Miasto jest ładne”, mówi Varros po dłuższej chwili. Ponieważ zamierzam opuścić Węgry, mam nadzieje, że wrócę w szczęśliwszych czasach, bo ten kraj jest ich warty.

Zdjęcia: wszystkie (cc) Mirza Softić; Szilvia Varró (cc) strona Facebook.