Społeczeństwo

Wilno: powrót dzieci na łono matki Litwy

Artykuł opublikowany 15 października 2014
Artykuł opublikowany 15 października 2014

W następstwie kryzysu z 2008 roku wielu Litwinów postanowiło szukać szczęścia za granicą. Emigracja za chlebem osiągnęła najwyższy poziom w 2010 roku, po czym stopniowo malała. Obecnie zwiększa się liczba ekspatriantów, którzy chcą wrócić do kraju. Motywuje ich nie tylko polityka rządu litewskiego, ale i poprawiająca się sytuacja gospodarcza.

Marius i Akvile wpadli do Wilna tylko na chwilę. Od powrotu do kraju ciężko pracują nad stworzeniem wspólnoty: „Wszystko powstaje dzięki pracy naszych rąk, dosłownie” – mówi Akvile. Nic więc dziwnego, że ich grafik jest tak napięty. Na litewską wieś przeprowadzili się rok temu z kilkoma przyjaciółmi. Dzięki tutorialom z portali youtube i goodwill postawili domy, rozpoczęli uprawę fasoli oraz odchowali niewielką grupę kurczaków i owiec.

Home Sweet Home

Marius i Akvile spacerują po ogromnym parku Kalnai, rzut kamieniem od Katedry w Wilnie, która jest turystycznym sercem miasta. „Wcześniej to miejsce było zaniedbane” – mówi Akvile, wskazując świeżo przycięty trawnik, place zabaw i oczyszczone ścieżki. Po drodze pokazują mi budynek Wydziału Architektury, na którym oboje studiowali. Od momentu ukończenia studiów żadne z nich nie mogło znaleźć pracy. Po 10 miesiącach bezrobocia postanowili wyjechać do Bruges w Belgii. Był rok 2010, kryzys gospodarczy szalał w najlepsze. Ich decyzja była naturalną konsekwencją trudnej sytuacji, w której znalazł się kraj: życie na Litwie było drogie, a minimalna płaca (300 euro) nie pozwalała na życie w przyzwoitych warunkach. Opłacało się zatem podjąć nawet najprostszą pracę w Zachodniej Europie. Przez trzy lata zajmowali się ogrodami, zmywali naczynia, sprzątali i gotowali za zachodnie stawki. „Wszystko szło świetnie, mieliśmy dobre prace, przyjaciół i byliśmy w stanie zaoszczędzić trochę pieniędzy” – wspomina Akvile.

Jednak z biegiem czasu Marius i Akvile zorientowali się, że tęsknota za domem to nie czcze gadanie. „W pewnym momencie zaczęło brakować mi rodziny” – śmieje się Akvile. Postanowili więc, że wrócą i zainwestują wszystkie oszczędności w nowy projekt. Z ich obliczeń wynika, że bez pracy wystarczy im pieniędzy jeszcze na rok – akurat, aby skończyć budowę domu.

Ich przypadek nie jest odosobniony w społeczeństwie litewskim. Od 1990 roku, kiedy Litwa odzyskała niepodległość, z kraju wyjechała jedna czwarta populacji. Od przystąpienia kraju do UE w 2004 roku droga na Zachód stoi otworem. W 2005 roku liczba emigrantów wzrosła o 50%. Z czasem kraj zaczęły nawiedzać kolejne plagi: kryzys, bezrobocie i powolny odpływ ludności za granicę. Nie należy także lekceważyć problemu starzejącego się społeczeństwa, przewidywanego spadku liczby osób zdolnych do pracy oraz ich umiejętności - wycieńczenia litewskiego organizmu. Popolacja Litwy kurczy się z każdym rokiem. Jednak od 2010 roku wydaje się, że sami Litwini wypełniają populacyjne ubytki. Przez ostatnie cztery lata 86% imigracji stanowią powracający emigranci – ekspatrianci, których do domu przyciąga wzrost gospodarczy.

Światowi Litwini

Rutę do powrotu zmotywował nieomal patriotyzm. „W czasie mojego pobytu w Wielkiej Brytanii widziałam wiele ciekawych projektów i rozwiązań, które chciałabym przenieść do litewskiej rzeczywistości. Tylko dlatego wróciłam do kraju” – twierdzi Ruta. Jako przykład podaje brytyjski program monitorowania osób zwolnionych z więzienia, który na wyspach jest niezwykle wydajny. Ruta chciałaby, aby na Litwie wprowadzono podobne rozwiązanie, ponieważ 77% zwolnionych zostaje ponownie aresztowanych w przeciągu 9 miesięcy od wyjścia z więzienia. Spotykamy się w eleganckiej kawiarni w Wilnie. Młoda dama zamawia kawę i zerka na swój telefon komórkowy. Od roku jest koordynatorką programu „Create for Lithuania” (Kreatywność dla Litwy, red.), który rozpoczął się w 2012 roku. Celem projektu jest nakłonienie „Najbystrzejszych Litwy” do powrotu do kraju. W obliczu poważnego kryzysu emigracyjnego rząd litewski zaprasza do współpracy specjalistów wykształconych za granicą, proponując im decyzyjne stanowiska w instytucjach państwowych. Każdego roku 20 obiecujących młodych osób podejmuje taką współpracę, by swoją wiedzą przyczynić się do rozwoju Litwy. 16 osób z pierwszej dwudziestki postanowiło zostać w kraju na stałe.

Ruta jest optymistycznie nastawiona zarówno do programu, jak i jego uczestników. Nie bez przyczyny: była wśród pierwszej dwudziestki talentów, zanim została koordynatorką. Kiedy pytam, co się od jej wyjazdu zmieniło na Litwie, Ruta przez chwilę milczy. W końcu odpowiada, że zmienili się mieszkańcy, są bardziej tolerancyjni, np. w stosunku do środowisk LGBT. Stali się bardziej otwarci na świat w ogóle, chociaż nadal widać różnice światopoglądowe między tymi, którzy wyjechali, a tymi, którzy nigdy Litwy nie opuścili. Ci, których Ruta nazywa „Światowymi Litwinami” wyznają inne wartości, myślą innymi schematami i mają inną wizję Litwy.

Juras i Alvis są wzorowymi światowcami. Ta dwójka przyjaciół zaprasza mnie na domowe piwo do nowo otwartej kawiarni na jednym z wileńskich dachów. Opowiadają mi, jak wyćwiczyli swoją światowość. Alvis przekonuje, że „ci, którzy wracają na Litwę, naprawdę wnoszą w tę rzeczywistość coś nowego”. W wieku 29 lat Alvis wyjechał na trzy lata do Kopenhagi, gdzie najpierw studiował, a potem pracował jako programista. Zmęczony Danią przekonał swojego pracodawcę, aby firma otworzyła filię na Litwie. Argumentem koronnym był profesjonalizm programistów z Wilna. Dzięki temu Alvis mógł wrócić do kraju mając pracę w kieszeni.

Czy pamiętacie scenę z filmu „VolverAlmodovara, w której Penelope Cruz śpiewa tytułową piosenkę? Matka bohaterki, która wróciła po 10 latach nieobecności, ucieka z płaczem do samochodu, usiłując uwolnić się od utworu, którego słowa tak wiernie oddają jej uczucia. „Boję się zderzenia z przeszłością, która do mnie powraca, ale podróżnik uciekinier prędzej czy później musi skończyć z włóczęgostwem”. To mógłby być hymn wszystkich, którzy po latach wygnania ponownie obierają kierunek Litwa.  

Artykuł jest częścią edycji specjalnej poświęconej Kownu i został zrealizowany w ramach projektu Cafebabel „EU In Motion” sponsorowanego przez Parlament Europejski oraz fundację Hippocrène.