Społeczeństwo

Wioski dla Romów, pomiędzy politycznym snem, a społeczną rzeczywistością

Article published on 28 lipca 2010
Article published on 28 lipca 2010
Cztery lata po wprowadzeniu ich we Francji, „wioski asymilacyjne” są dziś kreowane na „raj dla Romów”. O wiele bardziej sceptycznie patrzą na nie europejskie organizacje zajmujące się obroną praw mniejszości narodowych

Płot, baraki, ochroniarze i żwir. Wszystko to na dionizyjskich peryferiach Paryża (Seine St-Denis), w gminie Aubervillies. Tym bardziej ma się wrażenie, że istnienie tego miejsca trzymane jest w tajemnicy. Tajemnicy, która pozwala trzynaściorgu rodzeństwa egzystować od trzech lat w trzypokojowym mieszkaniu. Ocaleni od życia w karawanach i doraźnych miejscach pobytu, Romowie mieszkają w „wioskach asymilacyjnych”, w miejscu którego strzeże ochroniarz z psem... opłacany ze środków publicznych! Sen czy rzeczywistość?

Oaza spokoju 

Wszystko zaczęło się od pożaru. W grudniu 2007, po pożodze, która strawiła slumsy w Aubervilliers, paryska prefektura wybudowała „wioski asymilacyjne”. Zarządzane przez organizacje Pactarim 93 i ALJ 93, miejsce to ma pomóc romskim rodzinom w znalezieniu zatrudnienia, które niczym hasło „sezamie otwórz się” otwiera drogę do uzyskania pozwolenia na stały pobyt. „Ze strony merostwa i podlegającej mu podprefektury była wola zbudowania centrum będącego punktem wyjścia do uregulowania sytuacji wielu rodzinę” - precyzuje Nabil Bendami, sekretarz do spraw rozwoju ekonomicznego, odpowiedzialny za sprawę wiosek asymilacyjnych i członek organizacji Logement Jeune 93. Odległa od rzeczywistości slumsów Aubervilliers, wioska jawi się jako oaza spokoju dla mieszkających tam Romów.

Mały szkopuł: dostaje sie do nich jedynie niewiele rodzin

Filtrowanie wniosków

Jedynym minusem zamieszkania na tym relatywnie wygodnym osiedlu, jest konieczność dopasowania się do kryteriów socjalnych, określonych przez służby publiczne. Zaświadczenie od przyszłego pracodawcy o zatrudnieniu, obowiązek posłania dzieci do szkoły... ile warunków, tyle organizacji, uprawionych przez prefekturę, które muszą być brane pod uwagę w procesie „integracji” każdej rodziny. Ewaluacja wniosków powoduje, że jedynie kilkoro szczęśliwców może się cieszyć stabilnym dachem nad głową, a inne rodziny będą zmuszone opuścić kraj lub zamieszkać w slumsach paryskich peryferiów.

Wioski ukryte w lesie

„Ludzie nie znają Romów. I niestety automatycznie boją się tego, czego nie znają”Nawet jeśli nie jest to panaceum na problem, pięć tego typu wiosek znajdujących się w regionie paryskim, (Montreuil, St Ouen, Aubervilliers, Bagnolet et St Denis) „pozwala poznać Romów od innej strony, niż w krzywym zwierciadle społeczeństwa” - stwierdza Nabil Bendami. Stereotypy: oto prawdziwy problem. W świadomości społecznej Rom to niecywilizowane indywiduum zamknięte na integrację: „Rom śmierdzi. Rom nie umie czytać. Rom to kleptoman”. Dla Ivana Ivanova, dyrektora generalnego europejskiej organizacji European Roma Information Office (ERIO), „ludzie nie znają Romów. I niestety boją się tego, czego nie znają. Jeżeli nie integrują się z innymi, Romowie są automatycznie dyskryminowani”.

W podobnym tonie kreowana jest cała polityka francuska. Wydaje się oczywistym,że umieszczanie rodzin na zamkniętych osiedlach, oddzielonych od życia społecznego i chronionych przez strażników, nie spełnia norm asymilacji. Po prawdzie, według Ivanova, „wioski asymilacyjne” kojarzą się z „gettami”: „Ten model zakwaterowania Romów funkcjonuje głównie we Francji, Republice Czeskiej i na Słowacji. Projekty te bardziej niż do integracji, przyczyniają się do segregacji. Umieszczając kilkanaście rodzin w wioskach, nie rozwiązujemy problemu. Oddzielamy je od społeczeństwa, próbując wymóc na nich pewien model. A dla mnie stawka ma przede wszystkim wymiar społeczny” - wyjaśnia.

W Europie jest coraz gorzej

Jak szacuje ERIO, Romów w Europie jest obecnie 10 do 12 milionów. Jednakże organizacja ta zapewnia, iż reprezentują oni najbardziej dyskryminowane społeczeństwo w Europie. To błędy władz, według Ivana Ivanova, są przyczyną niechęci do asymilacji ze strony populacji, której ludność nie przestaje się powiększać od rozszerzenia UE do 27 państw. Asymilacja jednostki w kraju, w którym musi stawiać czoło barierom społecznym, jest prawie niemożliwa. Oto obawy większości Romów co do przeprowadzki na stałe, która wymusza „migrację w tą i z powrotem”.

To dlatego organizacje broniące praw mniejszości biją na alarm, że trzeba uważniej przyjrzeć się sytuacji Romów. Kraje członkowskie UE poruszyły tę kwestię dwukrotnie podczas dwóch szczytów europejskich poświęconych integracji wspólnoty. Bez skutku. „Jest coraz gorzej. W parlamencie wszyscy mówią o Romach, udają zainteresowanie. Ale konkretnych decyzji nigdy nie ma. Strategia UE 2020 musi zawierać nowy tekst poświęcony specjalnie sytuacji Romów. To jest naprawdę pilna sprawa”.

Między majakami politycznymi i trudną rzeczywistością, Romowie są stale między jawą a snem. I zgodnie z przewidywaniami ich reprezentanta, taka sytuacja może potrwać jeszcze dziesięć lat.

Zdj.: Jedynka ©hidden side/Flickr; Romaska wioska ©"Sunil"/Flickr; lalka: ©--Sam--/Flickr; ©Chris Devers/Flickr