Społeczeństwo

Włochy: na drodze rzymskich obozów imigranckich

Artykuł opublikowany 25 września 2012
Artykuł opublikowany 25 września 2012
Z jednej strony cygański obóz będący „przykładem integracji społecznej", a z drugiej - pralnia, „symbol wielokulturowości”. Mimo to gdzieś głęboko w sercu rumuńskiej społeczności Rzymu wciąż zalegają problemy.

Pewna kobieta, ze skrzyżowanymi ramionami, chwiejnym krokiem zawzięcie posuwa się do przodu. Pozdrawia swych sąsiadów lekkim skinieniem głowy. Zatrzymuje się, aby zganić kilkoro dzieci, które bawią się rzucając żołędziami w śpiącego psa. Tą kobietą jest Ubizha Halilovic – burmistrz obozu.

Z tyłu znajduje się mała weranda. Wnętrze udekorowane jest wielobarwnie, zgodnie z rumuńską tradycją. Jeśli ta cyganka promieniuje pewnością siebie, to dlatego, że przewodzi tej ponad 200 osobowej społeczności już od kilku lat. Większość wybrała ją na burmistrza w wyborach powszechnych. „Stałam się rzeczniczką obozu po wygranej w wyborach zorganizowanych przez tutejszą społeczność” - mówi z dumą. W romskim obozie w Rzymie, taka wygrana stanowi istotny życiowy sukces. Podczas gdy większość rodzin mieszka w domach zbudowanych z prefabrykatów, Ubizha ma przestronny i solidny drewniany dom ze wspaniałą werandą, też z drewna.

Władza, edukacja, problemy

Może właśnie dlatego tak gorąco przyjęto pewnego amerykańskiego pisarza, który odwiedził obóz w celach badawczych. Na północ od Rzymu, niedaleko Monte Mario, bośniacki obóz uchodźców żyje w pozornym spokoju. Wydaje się paradoksem, że osadzie nadano nazwę Cesare Lombroso - tak jak sąsiedniej wybrukowanej ulicy - na cześć włoskiego profesora, który w swym dziele „L'uomo delinquente" („Człowiek - zbrodniarz", 1876) stwierdził, że reprezentanci niektórych społeczności, na przykład romskiej, są przestępcami z natury. Cesare Lombroso to jedyny obóz znajdujący się w pobliżu centrum miasta. Mowa o jednym z 7 obozów zalegalizowanych przez instytucje miejskie i które większość obywateli uważa za przykład integracji społecznej.

„Jeśli rodzice nie chcą, by ich dzieci szły do szkoły, nakłaniamy ich zmiany zdania” - mówi Ubizha.

10 lat temu, w 2001 r., obóz został oficjalnie uznany przez władze miasta. Tym sposobem, jego mieszkańcy, w zamian za posyłanie swych dzieci do szkół, uzyskali dostęp do wody i prądu" - wyjaśniają Seresa Masci i Catia Mancini, sekretarka i koordynatorka stowarzyszenia Arci Solidarietà zajmującej się zarządzaniem obozem; 203 mieszkańców Cesare Lombroso, 34 rodziny pochodzące z Mostaru (Bośnia i Hercegowina), mają średnio trójkę dzieci każda. Ze 110 dzieci mieszkających w obozie, 83 chodzi do szkoły. „Jeśli rodzice nie chcą, by ich dzieci szły do szkoły, nakłaniamy ich zmiany zdania” - mówi Ubizha.

Pani burmistrz obozu zaczynała sprzedając sukienki na ulicy, by ostatecznie osiąść w Cesare Lombroso w 2011 r., gdzie wygrała demokratyczne wybory.Dzieci są szczęśliwe. Liban, Brandon i Spider-man (Romowie nadają swym pociechom imiona ulubionych postaci telewizyjnych) bawią się licząc swe bile. A dorośli? Z daleka od tego niewinnego dzieciństwa, rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. „Mimo, że obóz otrzymał uznanie władz miejskich, nie dotyczy to jego mieszkańców. Nie mają ani papierów ani pracy. Aby przeżyć, otworzyliśmy supermarket w centrum obozu,w którym sprzedajemy metale, złom i kauczuk”. W wieku 43 lat, twarz Umizhy odzwierciedla życie wypełnione pracą. „Przybyłam do Włoch w wieku 6 lat i już tu zostałam. Żebrałam na ulicy i sprzedawałam sukienki. Gdy wyszłam za mąż, otworzyłam sklep, w którym sprzedawałam to co znalazłam w śmieciach. Do obozu trafiłam w 2001 r."

„Niektórzy żyją otoczeni luksusem"

Wydaje się, że w tym roku Umizha i jej pobratymcy znaleźli właściwe rozwiązanie. Czy będzie ono jednak wyjściem dla szerszej społeczności Romów? „Oczywiście, że nie" - wyjaśnia Massimo Converso, przewodniczący organizacji Opera Nomadi, założonej w 1963 r. w celu pomocy w integracji społeczności romskiej z obywatelami miasta. Przyjmuje mnie ubrany na sportowo w siedzibie organizacji, która znajduje się w piwnicy jednego z budynków. „We Włoszech 90% Romów ma papiery. W Rzymie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nie należy traktować jej jako odniesienia". Tymi trzema zdaniami, Converso przekreśla problemy wynikające z wysiedleń, biurokracji, zakwaterowania... Spotkawszy się ze sceptycyzmem obecnych, dodaje: „Zgoda, wina leży po obu stronach. Z jednej strony włoski rząd nie chce przyznać tej społeczności  praw ziemskich, z drugiej - osobiście znam tą społeczność i niechęć do integracji to także ich wina. Niektórzy z nich żyją otoczeni luksusem - na południu Rzymu wielu Serbów mieszka w wystawnych domach”. Po chwili dodaje: „To wszystko ma swoje podstawy w badaniu zrealizowanym 15 lat temu. W książce „I kañjarija. Storia vissuta dei rom dasikhanè in Italia” (opublikowanej po włosku), Ratko Dragutinovic opisuje luksus w jakim żyją jego pobratymcy”.

Na ścianach - trzy wieki historii Romów udokumentowane poprzez zdjęcia.

Massimo Converso również jest na bieżąco z wydarzeniami w Cesare Lombroso. Wybory? - „Farsa”; Obóz? - „Teatr”; Stowarzyszenie, które nim rządzi? - „Lobby”. Mieszkańcy? - „Złodzieje miedzi”. „Dzieci nie chodzą do szkoły, a rodziny mają kryminalną przeszłość” - wyjaśnia. Według niego, prawdziwym przykładem sukcesu jest to, co nazywa swoim dzieckiem: pralnia Baxtalo Drom (Szczęśliwa Droga) prowadzona przez cyganki i którą stowarzyszenie Opera Nomadi założyło dzięki wsparciu Watykanu.

Decyzja okazuje się być niełatwa. Według wcześniej podanych informacji, ani Cesare Lombroso, ani Baxtalo Drom nie odzwierciedlają rzeczywistości społecznej. Wystarczy zbliżyć się do przedmieść, aby zdać sobie sprawę, że obydwa miejsca to oazy spokoju. Co się tam dzieje? Aż 4950Romów mieszka na obrzeżach Rzymu w obozach „tolerowanych” (14) lub „nielegalnych” (80). Odkąd zatwierdzono „Plan Nomadzi (projekt rządowy dotyczący przesiedlenia 6000 Romów z obozów, które zamieszkują), Romowie wiodą pieskie życie. Propozycja ta została przedstawiona 31 lipca 2009 r. z inicjatywy perfekta Rzymu. Jego celem jest stworzenie ram prawnych pozwalających na bezkarne wydalenie imigrantów aż do osiągnięcia liczby 6000. Według raportu Amnesty International, liczba Romów mieszkających na przedmieściach Rzymu wynosi okoł0 12– 15 tysięcy. Co stało się z pozostałymi? Są w trakcie wysiedlenia.

Umizha ma swoje powody, by obrzucać polityków błotem. Uważa ich za „ignorantów”. Ale myli się co do jednego: miejsce, w którym mieszka, istnieje - jak na ironię - właśnie dzięki nim. Ten obóz służy i będzie służyć jako pretekst do wysiedleń jej rodaków. I będą to masowe wysiedlenia, w inne miejsca. Dla burmistrza miasta, Gianni Alemanno, i dla pozostałych, obóz Cesare Lombroso zachowa swój pierwotny wizerunek – ten ustanowiony przez profesora, który utrzymywał, że Romowie to przestępcy z urodzenia.

Powyższy artykuł został napisany w ramach projektu pt. „Multikulti on the Ground 2011-2012”, serii reportaży o multikulturalizmie, realizowanych przez cafebabel.com na terenie całej Europy. Serdeczne podziękowanie dla całej ekipycafebabel Rzym, w szczególnościGianluca Martellianowi.

Fot.: główna (cc) Francesco Paraggio/flickr ; Dom burmistrza, Amérique i Umizha © Matthieu Amaré; Converso ©Ehsan Maleki; Pralnia romska © Opera Nomadi; Film: ermelindacoccia/youtube